Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Narkotykowy alert. Narkotyki kontra reszta świata, kto wygra tę bitwę?

Wiele osób czerpie przyjemność z życia dopiero wówczas, gdy stan ich świadomości się zmienia. Gdy kolory są intensywniejsze, a świat bardziej przyjazny, gdy zło już tak nie boli i wszyscy otaczający nas ludzie są najlepsi, najwspanialsi na świecie. Są też środki, które powodują agresję, złość, obojętność, wrogość, nieobecność, znużenie, niechęć...

Jakkolwiek nie czułyby się osoby zażywające środki odurzające- są w innym, własnym świecie. I to im się podoba, tego właśnie chcą... Ale do czasu. Nie da się żyć życiem, które nie istnieje. Prawda zawsze wyjdzie na jaw. Nawet, gdy tego bardzo nie chcemy i wtedy, gdy wypieramy realność rzeczywistości.

Poważne problemy Polaków z narkotykami rozpoczęły się na przełomie lat 70 i 80 XX wieku. Oczywiście wcześniej substancje odurzające były nam znane - przede wszystkim osobom, które miały do nich dostęp, a byli to najczęściej artyści, lekarze czy pielęgniarki. Lata 60' też nie były łatwe pod tym względem- pomimo utrudnionego kontaktu ze "światem zewnętrznym" wiedzieliśmy, że za oceanem rozwija się idea hippisowska. Dzieci kwiaty, wolność, beztroska, euforia...

Nas także kusiły te stany, co poskutkowało większym zainteresowaniem narkotykami wśród Polaków. Ale apogeum nastąpiło, a raczej miało początek pod koniec XX wieku. Przypuszczalnie przyczyniła się do tego możliwość zwiedzania świata i poznawania nowych kultur. Polacy chcieli czegoś nowego, poczuli wolność, pragnęli integracji, pragnęli rozwoju... Nie wszyscy jednak zmierzali w dobrym kierunku. Nastąpiło większe zaciekawienie środkami odurzającymi, a nawet ich produkcją w domowych warunkach. Królowały środki psychotropowe i halucynogeny. Coraz częściej sięgano po heroinę.

Z biegiem czasu "moda" zaczęła się zmieniać. Narkomanem nie był już tylko zaniedbany i nieciekawie pachnący człowiek leżący na ławce w parku czy spotkany na dworcu. Po środki odurzające zaczęli sięgać przedstawiciele grupy popularnie zwanej "wyższą sferą". Gonitwa za pieniądzem, pozycją społeczną, statusem i szacunkiem ze strony innych powodowały szybkie zmęczenie organizmu, któremu należało pomóc. Ale organizm nie prosił o pomoc w postaci wyniszczającej chemii... Menedżerowie, marketingowcy, dyrektorzy, prezesi, aktorzy zaczęli napędzać rynek narkotykowy.

Był popyt, musiało się więc znaleźć źródło dostarczające upragnione środki. I tak powstały zorganizowane grupy przestępcze, które nie zatrzymały się na dostarczaniu narkotyków elitom, dorosłym. Coraz więcej osób uzależnionych odnotowywano w środowiskach szkolnych. Na myśl przychodzi obraz szkoły na osiedlu niecieszącym się zbytnią sławą, prawda? Jednak prestiżowe placówki również miały (i niestety nadal mają) w swoich szeregach narkomanów. Co więcej, na światło dzienne wyszedł kolejny problem- dopalacze.

Prawdziwy boom z dopalaczami miał miejsce kilka lat temu. Zrobiły prawdziwe spustoszenie w środowisku i głowach młodych ludzi. Można je było dostać niemal na każdym rogu, ba... w legalnie działających sklepach! Zaczęli po nie sięgać nie tylko uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, ale i młodsi. Na szczęście kampanie ostrzegające przed tym zagrożeniem zrobiły swoje. Nie bez powodu nagłaśniano kolejne przypadki odurzonych dopalaczami nastolatków, którzy niejednokrotnie przegrali walkę o życie... Rodzice stali się bardziej świadomi i zwracali większą uwagę na zachowanie ich dzieci. Aczkolwiek nie możemy powiedzieć, że problem zniknął. Do tego tematu wrócimy w jednym z kolejnych artykułów.

Nadal ma miejsce eksperymentowanie ze środkami odurzającymi i dotyczy to wszystkich grup społecznych. Osoby uzależnione szukają często kolejnego środka, który uczyniłby ich równie szczęśliwych, jak na początku "przygody" z narkotykami. Koło się zamyka- ponownie można w tym miejscu przywołać hasło "jest popyt, jest i podaż".

Jeśli społeczeństwo zapomni na chwilę o narkotykowym problemie, on ponownie wróci. I to ze zdwojoną siłą. Mówmy więc, działajmy, kształćmy się, krzyczmy, uświadamiajmy, że środki odurzające są złe, że niszczą osoby uzależnione, że niszczą ich świat, życie i relacje z bliskimi... Że zakrzywiają rzeczywistość. Zmieniają realność otoczenia. Organizują osobom uzależnionym utopijny świat... którego przecież nie ma.

Ten artykuł ma na celu wprowadzenie Państwa w cykl materiałów, które już wkrótce ukażą się na naszej stronie. Omówimy działanie poszczególnych narkotyków i dopalaczy... Podpowiemy rodzicom, na co powinni zwrócić uwagę i jak pomóc dziecku, gdy okaże się, że ma problem z narkotykami. Wyciągniemy też pomocną dłoń do dorosłych, którzy zapętlili się w matni, w uzależnieniu.

 

Opracowała: Katarzyna Ochocka

Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl