Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Czy w każdym przypadku procedury są ważniejsze od człowieka? Czy farmaceuci to zaprogramowane maszyny?

Piątek wieczór-ulubiony dzień tygodnia tych, którzy nie pracują w weekendy. Doskonały moment na to, by spędzić czas z rodziną.

Idę do pokoju córki. Dziwię się, że nie słyszę jeszcze odgłosów jej zabaw. Mam złe przeczucia: córka jest bowiem niepełnosprawna i cierpi na wrodzoną chorobę dróg oddechowych. Takie sytuacje wzmagają moją czujność.
I słusznie. Widzę ją leżącą na łóżku:
​- Źle się czuję, mamo-mówi słabym głosem. Oddycha nie bez trudu.

Nie wpadam w panikę. Opieka nad niepełnosprawnym i chorym dzieckiem wymaga od rodzica profesjonalizmu. Przynoszę ciśnieniomierz i termometr. Ciśnienie wysokie. Temperatura również. Dzwonię po pogotowie. Nikt nie odbiera.
- Cholerny piątek-przeklinam pod nosem. Na szczęście wiem co robić.

Wybiegam do pobliskiej apteki. Proszę o antybiotyk, który zawsze pomaga córce w tego typu wypadkach.

- Poproszę o receptę-mówi farmaceutka.

- Nie mam-mówię, już zdenerwowana.- Moje dziecko z trudem oddycha, niedługo się udusi. Wiem, że ten lek jej pomoże-dodaję, starając się wygładzić ton.

- Przykro mi-odpowiada kobieta w okienku, - bez recepty nie wydam leku, takie są procedury.

Nabieram powietrza, by powiedzieć coś niemiłego. Uświadamiam sobie, że nie mam na to czasu-wiem, że najmniejsza infekcja może zakończyć się śmiercią mojego dziecka. Wychodzę.

Recepta, myślę gorączkowo, idąc sama nie wiem dokąd. Gdzie ja dostanę receptę w piątek wieczór  (nie oczekując w kolejkach)!

Olśnienie. Wbiegam na klatkę schodową. Pukam do drzwi jednego z sąsiadów. Sąsiada, który jest lekarzem.

Szybko referuję przebieg sprawy. Bez zbędnych ceregieli otrzymuję receptę oraz życzenia powodzenia. Dziękuję, znikając za drzwiami.

Wracam do apteki. Bez powitania rzucam papier na blat. Farmaceutka spogląda na mnie nieco zdziwiona.

- Jak udało się pani tak szybko dostać receptę?


Czuję jak wzbiera we mnie złość, jakby w tej chwili ta kwestia była najważniejsza...!

- Sąsiad jest lekarzem-odpowiadam spokojnym tonem. Farmaceutka cały czas bacznie mi się przygląda, odmawiając wydania leku ponieważ za szybko wróciłam z receptą.

Wybiegam z apteki. Bez antybiotyku. Nie mogę w to uwierzyć: życie mojej córki jest zagrożone, a ja nie mogę jej pomóc, bo aptekarka poddaje w wątpliwość autentyczność recepty.

Jak strzała wpadam do kolejnej, drugiej i ostatniej apteki całodobowej w naszym mieście. Podaję farmaceucie zmiętą już receptę. Po chwili otrzymuję lek. Dziękuję mu serdecznie, może właśnie wyświadczył mi największą na świecie przysługę. W pewnym sensie tak właśnie było…

Część leków dostępna jest tylko na receptę nie bez powodu. Nieodpowiednie ich zastosowanie może skończyć się poważnymi powikłaniami. Prawo to prawo. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzi czyjeś życie lub zdrowie. Zdarzają się jednak sytuacje ekstremalne. Jedna z nich została opisana powyżej. Nieodpowiednie zastosowanie leku mogłoby zaszkodzić dziecku, to oczywiste. Mamy tu jednak do czynienia z okolicznościami, w których malec już walczy o zdrowie i życie. Czy może być gorzej?

Jak powinna zachować się farmaceutka? Działać zgodnie z literą prawa czy zaufać zdesperowanej matce? Faktem jest, że dziecko otrzymało lek na czas. Dziś ma się już dobrze.

 

Opracował: Jakub Szarecki

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2020 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl