Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Niepełnosprawni olimpijczycy, a wśród nich brązowy medalista-Igor Sikorski

Ośmioro zawodników oraz kilkudziesięcioosobowa delegacja z Polski pojechała do Pjongczangu w Korei Południowej, gdzie między 9 a 18 marca 2018 roku odbywały się Zimowe Igrzyska Paraolimpijskie. Najważniejszym osiągnięciem naszych reprezentantów był brązowy medal, który wywalczył Igor Sikorski w alpejskim slalomie gigancie w grupie osób startujących na siedząco.

28 lutego w Belwederze odbyła się wyjątkowa uroczystość, podczas której prezydent Andrzej Duda wręczył nominacje tym sportowcom, którzy wystąpili w Igrzyskach Paraolimpijskich w Pjongczangu. Do Korei Południowej pojechało ośmioro zawodników, ich trenerzy, przewodnicy, działacze sportowi i dziennikarze. Jednym z delegatów, który osobiście kibicował naszym zawodnikom był Robert Szaj, przedstawiciel Polskiej Fundacji Paraolimpijskiej, z którym mieliśmy przyjemność rozmawiać.

"Korea przywitała nas osiedlami wyglądającymi jak mrowiska! Jednak kuchnia i uśmiechnięci mieszkańcy potrafili wiele wynagrodzić"-śmieje się pan Robert. "Co jednak najbardziej rekompensowało inny klimat i mentalność tubylców? Przede wszystkim emocje związane z igrzyskami! Każdy start naszych zawodników to było ogromne, patriotyczne wydarzenie".

Jak dodaje, obiekty, na których przeprowadzano konkurencje były świetnie przygotowane do igrzysk. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, czyli wedle procedur i wymagań Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego. Wspomina także o uroczystym otwarciu igrzysk i atrakcjach odbywających się w tzw. międzyczasie.

"Koreańczycy postawili na lokalność. Wszystkie występy okraszone były gwiazdami azjatyckimi. Odwrotnie, niż w Londynie w 2012 roku, kiedy nad naszymi głowami na wielkiej uprzęży śpiewali Rihanna i Coldplay. "-mówi z uśmiechem. "Pjongczang miał swój urok, również kulturalny. Jednak i tu znalazła się łyżka dziegciu, bo początek igrzysk nie był dla Polaków zbyt szczęśliwy. Parasnowboardzista Wojciech Taraba uległ poważnemu wypadkowi podczas pierwszego treningu. W olimpijskim szpitalu w Gangneung musiał przejść poważną operację twarzoczaszki. Ucierpiała też jego zdrowa noga. Mieliśmy ogromną nadzieję, że podczas swoich startów zapewni nam wiele pozytywnych emocji. Okazało się jednak, że nie wziął udziału w igrzyskach."

Robert Szaj opisał nam też sytuację niedowidzącego Piotra Garbowskiego, który startował na dystansie 10 km techniką klasyczną, 20 km dowolną i w otwartej sztafecie 4x2,5km wraz ze swoim przewodnikiem Jakubem Twardowskim.

"45-letni Piotr przeżył prawdziwy dramat... Aby uzyskać stypendium i móc otrzymywać dofinansowanie na uprawianie ukochanego sportu powinien zająć minimum 8. miejsce. Prześladował go prawdziwy pech, bo wciąż zajmował 9. miejsce"-tłumaczy. "To oddany pasjonat sportu i fakt, że był o krok od upragnionego celu bardzo nadszarpnęło jego wiarę w siebie.

Podobnie miał Witold Skupień, który w biegu na 10 km techniką klasyczną w pozycji stojącej zajął VI miejsce. Nie był zadowolony ze swojego wyniku i zastanawiał się nawet nad rezygnacją z dalszej kariery. Kolejną naszą zawodniczką była nastoletnia Iweta Faron, która debiutowała w tych Igrzyskach w biathlonie. Jej celem było spróbowanie swoich sił oraz zdobycie jak największej wiedzy w trenowanej przez nią dziedzinie. Nie zdobyła wysokiego miejsca, ale wiedzę-na pewno."

Warto odnotować, że w igrzyskach startowali także Kamil Rosiek (biegi narciarskie i biathlon), Maciej Krężel (narciarstwo alpejskie) oraz Łukasz Kubica (biegi narciarskie).

"Naszą największą dumą jest niezaprzeczalnie Igor Sikorski, który startował w narciarskie alpejskim i który zajął zaszczytne trzecie miejsce"-relacjonuje pan Robert".-Ten chłopak przyjechał do Pjongczangu po medal i wyjechał z upragnioną zdobyczą. Pojechał na luzie i starał się wypaść jak najlepiej. No i wypadł! To był nasz pierwszy medal po 8 latach od igrzysk w Vancuver w Kanadzie. Igorowi należą się ogromne gratulacje za to, co zrobił dla nas, Polaków. Widziałem jego start i dotarcie do mety-rozpierała mnie wtedy ogromna duma!".

Udało nam się skontaktować z Igorem Sikorskim, przekazał, że Podczas zawodów odciął swoje emocje i skupił się w 100 procentach na trasie. -"Medal to dla mnie potwierdzenie, że ciężka praca przynosi efekty i jeśli się w coś wierzy, to można to osiągnąć"-dodał.

Choć wydawać by się mogło, że nasi delegaci mieli mnóstwo czasu np. na zwiedzenie Korei, wcale tak nie było. -"Zawodnicy mieli codziennie starty, codziennie wiele się działo. Mieli treningi, więc nie było czasu na przyjemności"-mówi Robert Szaj". -"Przez pierwsze trzy dni pobytu na igrzyskach nie mieszkałem w głównym kampusie, a w oddalonym o kilkadziesiąt minut jazdy autem Gangneung.

Dzięki podróżom z miejsca na miejsce mogłem zobaczyć kawałek Korei i jak mówiłem-zdziwiło mnie np. tamtejsze budownictwo. Osiedla wyglądają jak wielkie mrowiska. Bloki mają po 40 pięter, a liczba ludzi tam mieszkających przyprawia o zawrót głowy. Co ciekawe... w mieście, w którym mieszkałem, w samym jego centrum znajduje się pomnik trzech największych pisarzy, jak to określono. A byli to Lenin, Mao Tse-tung i Marks... Jak to zobaczyłem, to długo nie mogłem otrząsnąć się z szoku. Tego się nie spodziewałem, bo myślałem, że tamtejsi mieszkańcy mają... hmmm... nieco inne poglądy.

Dodam też jedną ciekawostkę-Gangneung znajduje się nad Morzem Japońskim, gdzie było około 15 stopni ciepła. Kiedy jechałem do miasteczka olimpijskiego w Pjongczangu różnica temperatur wynosiła nawet 20 stopni, bo podczas igrzysk oscylowała w granicach -5 stopni Celsjusza".

Wyjazd sportowców do Korei był możliwy dzięki licznym sponsorom. Głównym był Igor Klaja, właściciel marki 4F, który ufundował stroje zawodnikom oraz całej delegacji.

Katarzyna Ochocka

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl