Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Filary zdrowia i Protokół wyjścia z diety warzywno-owocowej dr Ewy Dąbrowskiej®-Filary zdrowia

Jest to protokół opracowany specjalnie na potrzeby projektu Anny Beaty Dąbrowskiej pod tytułem „Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej® i co dalej”, w którym miałam przyjemność uczestniczyć.

Program ten jest oparty na doświadczeniu pracy Pauliny Borkowskiej dietetyka klinicznego z pacjentem, znajdziemy w nim odpowiedzi na pytania, jakie kroki powinniśmy wykonać podczas postu, na co zwrócić uwagę, jakie produkty wprowadzać oraz jakich należy unikać, aby utrzymać rezultaty uzyskane podczas postu.

Protokół wyjścia pomaga w leczeniu wielu schorzeń, poprawia nasze zdrowie i usprawnia metabolizm, leczy stany zapalne i wyrównuje nieprawidłowości, dzięki czemu mamy szansę na zgubienie zbędnych kilogramów, wówczas gdy mamy problem z nadwaga i otyłością. Proponowany program pomoże również osobom, które z różnych przyczyn mają problem, aby przybrać na wadzę.

Proponowany przeze mnie w książce protokół wyjścia przedłuża potencjał spalania uzyskany na poście, wpływa na poprawę trawienia i usprawnia metabolizm. Dzięki temu możemy dalej redukować wagę.W swojej praktyce dietetycznej stawiam przede wszystkim na zdrowie pacjenta i jego edukację, dlatego swoją pracę opieram zawsze na pięciu filarach, co daje mi możliwość holistycznego podejścia do zdrowia, żywności i żywienia.

I filar: stan odżywienia
Niech jedzenie stanie się twoim pożywieniem.

Holistyczne podejście do żywienia pokazuje nam, jakie czynniki wpływają na żywność i jak ta żywność oddziałuje na ciało. Niestety statystyki epidemiologiczne alarmują o wciąż rosnącej epidemii chorób cywilizacyjnych, w tym otyłości i nadwagi. Coraz bardziej jesteśmy świadomi zagrożenia, jakie niosą za sobą nadmierne kilogramy, jednak rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę, że za taki stan rzeczy w głównej mierze odpowiada stan naszego odżywienia, a raczej  rosnący stopień niedożywienia jakościowego, który prowadzi do licznych niedoborów, zaburzeń, a w konsekwencji osłabienia układu odpornościowego, jego dysfunkcji oraz zatoksynienia całego organizmu.

Organizm pozbawiony najważniejszych elementów naszej obrony, czyli witamin i minerałów, cierpi na liczne przewlekłe stany zapalne, z istnienia których często nie zdajemy sobie sprawy. To wszystko prowadzi do zaburzenia homeostazy i gromadzenia nadmiernych kilogramów. Często powtarzam swoim pacjentom i o tym tez piszę w książce: Zdrowy organizm nie ma problemu z wagą, a każda osoba, która ma nadwagę lub jest otyła, jest niedożywiona jakościowo.

To że nosimy kilka kilogramów ekstra, nie znaczy, że są one dla nas pełnowartościowe.Przyczyna nadmiernych kilogramów bardzo często leży w niedoborach żywieniowych, braku podstawowych witamin i minerałów, przez co cały układ funkcjonuje źle, dochodzi do zaburzenia metabolizmu i gromadzenia nadmiernych kilogramów. Jeżeli ten element nie zostanie naprawiony lub będzie nadal bagatelizowany, to nigdy nie uda nam się uzyskać trwałych rezultatów.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest zbyt duże spożycie martwej, wysoko przetworzonej, pasteryzowanej, homogenizowanej, naświetlonej, ubogiej w witaminy, minerały oraz związki odżywcze żywności. Jemy zbyt duże ilości szkodliwych utwardzonych, rafinowanych oraz utlenionych kwasów tłuszczowych, przechowywanych w plastikowych butelkach i pojemnikach, będących źródłem ksenoestrogenów, pochłaniamy tony konserwantów, przez co sztucznie zaburzamy układ hormonalny prowadząc do tego, że nie tylko tyjemy, ale puchniemy dosłownie od liścia sałaty, zatrzymujemy wodę, a mimo to cały czas mamy objawy odwodnienia.

To pokarmy pozbawione naturalnych enzymów oraz korzystnych kultur bakterii. Organizm ludzki całkowicie sobie z nimi nie radzi, nie potrafi ich rozpoznać, ani strawić, a co dopiero wykorzystać i wchłonąć.

Jedna kwestia to to, co jemy, a zupełnie inną sprawą jest to, co trawimy i wchłaniamy.

Możemy inwestować bardzo dużo w jak najlepszą jakość żywności, wykupić indywidualne programy żywieniowe, jeść regularnie w określonym czasie według doprecyzowanych zasad. Lecz wszytko to nie przyniesie nam trwałych rezultatów, jeżeli w pierwszej kolejności nie zadbamy o sprawny układ pokarmowy.

Bardzo często popełniamy błąd, jakim jest kategoryzowanie żywności na zdrową i niezdrową, tylko ze względu na zawartość kalorii, ilości białek, tłuszczy czy węglowodanów.  Niestety rzadko kiedy zagłębiamy się w sposób ich uprawy, hodowli, przygotowania, przechowywania, faktycznej wartości odżywczej ale i jej biodostępności: czyli na ile zostanie ona wykorzystana przez organizm i w jakim stopniu witaminy się wchłoną.

W książce pokazuję różne metody, jak zwiększyć przyswajalność wartości odżywczej. To waśnie zastosowanie tych wskazówek będzie wpływać w dużym stopniu na to, czy dany produkt nam zaszkodzi, czy nie. I nie mówię tutaj o tym, żeby po prostu wyeliminować z naszego żywienia fast foody, słodycze i żywność wysokoprzetworzoną; myślę że każda osoba, choć trochę zagłębiająca się w zasady zdrowego żywienia, jest tego świadoma.

W tej części czytelnicy dowiedzą się, czym kierować się podczas podejmowania decyzji, jakie produkty wybierać, na co zwracać największą uwagę. Jak zwiększyć biodostępność witamin i minerałów, aby w pełni wykorzystać ich potencjał. Jest to kilka prostych zasad, które warto wziąć pod uwagę i starać się choć w małym stopniu wprowadzać na co dzień. Jest to zupełnie inne myślenie, niż do tej pory większość z nas stosowało.

Okazuje się, że nie kalorie, a jakość jest najważniejsza, nie ilość, a gęstość odżywcza.

Są to dwie zupełnie inne kwestie. Mówiąc krótko, moim celem jest ukierunkowanie pacjenta na to, aby nasze jedzenie stało się naszym pożywieniem.

II filar: układ pokarmowy
Nie jedzenie-a trawienie i wchłanianie jest rozwiązaniem.

Kolejny filar, na którym opieram protokół wyjścia, odnosi się do tego, co jemy, jak jemy i co tak naprawdę przyswajamy i wchłaniamy. W ostatnich czasach bardzo często słyszymy słowa Hipokratesa: „Jesteś tym, co jesz”. Myślę, że nie znajdziemy nikogo, kto by temu zaprzeczył, lecz kryzys zdrowia, z jakim mamy do czynienia w XXI wieku zmusza nas do pochylenia się nad tym problemem. Śmiało możemy powiedzieć, że: Jesteśmy tym, co strawimy i wchłoniemy.

Tutaj zwracam szczególną uwagę na florę bakteryjną, którą mamy w naszym układzie pokarmowym, która nie jest bez znaczenia. Skład flory jelitowej stale się zmienia, w zależności od sposobu odżywiania się, stopnia niedoboru witamin, stylu życia, poziomu stresu, rodzaju pracy, wpływu czynników środowiskowych, zanieczyszczeń, promieni słonecznych oraz jakości snu. Prawidłowa flora jelitowa jest jednak niezbędna do zachowania zdrowia, a troska o nią powinna być podstawowym elementem każdego procesu odchudzania. To ona będzie decydowała o tym, ile kalorii z pożywienia zostanie wchłoniętych, czy redukcja wagi jest możliwa, czy też nie.

Dziś już wiemy, że jelita odpowiadają za 80% naszej odporności, bakterie zawarte w naszych jelitach określane są przez naukowców jako organ, który współpracuje i oddziałuje na pozostałe układy naszego ciała. To one za nas trawią, to one odpowiadają za wchłanianie, to one decydują o tym, co się wchłonie, a co zostanie wydalone. Poprawiając ich stan i kondycję podczas postu, jak i po poście, poprzez zastosowanie protokołu wyjścia, jesteśmy w stanie wyrównać i poprawić nawet największe odchylenia, z którymi nie radzimy sobie od wielu lat.

Nie ma możliwości, żeby efektywnie i trwale redukować wagę, mając zaburzenia trawienia, takie jak: permanentne wzdęcia, zgagę, biegunki, zaparcia, bóle brzucha, wysypki, migreny, egzemy. To wszystko, to są sygnały, które wysyła nam nasz organizm. Dlatego jeżeli zależy nam na prawdziwych rezultatach, najpierw musimy zacząć słuchać to, co nasz organizm do nas mówi, aby wiedzieć, jak mu pomóc. W swojej praktyce stawiam przede wszystkim na edukację pacjentów i ich uświadamianie, jakie sygnały wysyła nam nasz organizm, jak powinniśmy je odczytywać, aby poprawić swoje zdrowie i kondycję.

Jelita są naszym oknem życia, jest to narząd, dzięki któremu żywimy każdą komórkę naszego ciała,​ nie ma zatem możliwości, abyśmy my byli w pełni zdrowi, jeżeli coś dzieje się nie tak w naszym układzie pokarmowym. Niedobór chociażby najmniejszej witaminy, czy minerału może zaburzać nasz metabolizm i skutecznie bojkotować redukcję wagi i nie pomogą tutaj kolejne cięcia kaloryczne czy też restrykcje. Jeżeli chcemy trwale rozwiązać nasz problem musimy nauczyć się odnajdować jego przyczynę. Informację o tym, jak usprawnić pracę jelit oraz poprawić florę jelitową znajdziecie w najnowszej książce, jak i posłuchacie w przygotowanych przeze mnie webinarach. 

III filar: równowaga hormonalna
Redukcja wagi to nie tylko restrykcje kaloryczne i zmiana diety; im szybciej sobie to uświadomimy, tym łatwiejszy i bardziej efektywny będzie dla nas proces zmian.

Redukcja wagi może nie mieć nic wspólnego z tym, co jesz i ile ćwiczysz!

Jeżeli należysz do grupy osób, które mimo realizacji wszystkich zaleceń nie mogą zredukować wagi, to ten dział jest skierowany właśnie dla Ciebie . Wiemy już, że problemy zdrowotne dotyczą wielu płaszczyzn, a ignorowanie którejkolwiek z nich może sprawić, że zatrzymasz się w martwym punkcie.

W naszym organizmie mamy hormony, które odpowiadają za redukcję lub przybieranie na wadze;  zachwianie równowagi miedzy nimi prowadzi do pojawienia się szeregu problemów, w których nadwaga, czy otyłość, jest tylko jednym z objawów. W tym rozdziale swoją uwagę skupiam przede wszystkim na insulinie. Insulina nazywana jest przeze mnie hormonem tycia.

Problem wysokiej glikemii, insuliny oraz zjawisko insulinooporności dotyka bardzo dużej ilości osób. Podczas konsultacji z pacjentami dużo czasu poświęcam na ich uświadamianie, że redukcja tkanki tłuszczowej uzależniona jest od poziomu insuliny.

Redukcja tłuszczu nie zajdzie, gdy poziom insuliny jest zbyt wysoki.

Dlatego moim priorytetem jest jej obniżenie. Jednak jak pokazuje doświadczenie, nie tylko węglowodany odpowiedzialne są za jej sekrecję, proces ten jest dużo bardziej skomplikowany  i uzależniony od wielu różnych czynników, do rozwiązania których potrzebne jest ukierunkowane holistyczne podejście oraz współpraca z pacjentem.

Nie bez znaczenia są również pozostałe hormony, takie jak hormon stresu, czyli kortyzol, którego działanie w dłuższej perspektywie jest destruktywne dla naszego organizmu i wzmaga również sekrecję insuliny, czy też prawidłowy poziom hormonów tarczycy, które wyznaczają nasz metabolizm oraz hormony płciowe, które wpływają na rozmieszczenie tkanki tłuszczowej, na  nasz wygląd ale i na nasz apetyt. Spojrzenie na dietę i odżywienie z perspektywy wyrównania gospodarki hormonalnej daje bardzo duże korzyści na wszystkich płaszczyznach, jest to rozwiązanie, które przynosi ulgę zarówno kobietom, jak i mężczyznom.

IV filar: (niedobór) dobrego tłuszczu

Kolejnym bardzo ważnym filarem, który poruszam, jest niedobór zdrowego tłuszczu. Bardzo duża cześć z  nas za cel najwyższej wagi w zmianie nawyków żywieniowych stawia sobie ograniczenie tłuszczy. Tymczasem okazuje się, że nie jesteśmy w stanie prawidłowo spalać tłuszczy z naszej tkanki tłuszczowej, nie jedząc ich w codziennej diecie w odpowiedniej ilości. Tłuszcze od kilku dekad są okryte złą sławą, oskarżane są o bycie przyczyną wszystkich chorób cywilizacyjnych, zaburzeń lipidowych, cukrzycy, nadwagi i otyłości.

Co dziwne, mimo ciągłego minimalizowania ich spożycia, problem zdrowotny cały czas narasta. Świetnym przykładem są Stany Zjednoczone, gdzie kampania obniżająca spożycie tłuszczu, lowfat diet, trwa już około trzech dekad. Mimo to,  Amerykanie nie mogą pochwalić się najszczuplejszą sylwetką świata.

Ślepe patrzenie w proste zalecenia żywieniowe doprowadza do wielu absurdów, na które nie zawsze umiemy znaleźć logiczne wytłumaczenie. W swojej praktyce często spotykam się z pacjentami, którzy mają zaburzenia lipidowe. Po przeprowadzeniu wywiadu żywieniowego odkrywam, że osoby te unikają spożywania czerwonego mięsa i tłuszczów zwierzęcych, na ich stołach króluje drób, a jajka jedzą tylko raz w tygodniu, albo nawet rzadziej.

Dlaczego więc, mimo znacznego ograniczenia w diecie tłuszczów zwierzęcych i redukcji kalorycznej, pacjenci mają problem z wagą i nie mogą jej zredukować? Dlaczego mamy podwyższony cholesterol, skoro go nie jemy, dlaczego wegetarianie także mogą mieć podwyższony cholesterol?

Okazuje się że potoczna kategoryzacja tłuszczów na roślinne i zwierzęce, jako tłuszcze zdrowe i niezdrowe, okazuje się mniej wartościowa, niż powszechnie jest to nam przedstawiane. W protokole znajdziecie wskazówki, które z nich są dla nas najkorzystniejsze i na co zwrócić uwagę podczas ich wybierania oraz których w szczególności powinniśmy unikać. Bez wątpienia tłuszcze są niezbędne, aby poradzić sobie z rozchwianym układem hormonalnym, jak i usprawnić nasz metabolizm poprzez wsparcie i regenerację mitochondriów. Są one również niezbędne, aby uzyskane rezultaty były trwałe.

V filar: mitochondria
​Metabolizm


Ostatnim, lecz wcale nie najmniej ważnym z opisywanych przeze mnie filarów,jest nasz metabolizm, a dokładniej miliony małych fabryk produkujących energię, czyli mitochondria komórkowe. Mitochondria są kołem zamachowym naszego metabolizmu i naszej witalności. Nie możemy mówić o dietoterapii, poprawie zdrowia czy odchudzaniu, nie zwracając uwagi na te małe organella komórkowe, które znajdują się w niemal każdej komórce naszego ciała i odpowiadają za nasz metabolizm, czyli spalanie spożywanej przez nas żywności.

Mitochondria stanowią nawet 10% naszego ciała i to one odpowiadają za spalanie tkanki tłuszczowej.

Zaburzenie pracy ich funkcji bezpośrednio wpływa na zaburzenie naszego metabolizmu. Gdy mitochondria działają prawidłowo, nie grożą nam choroby, słaby metabolizm, brak energii, nadwaga czy otyłość. Są one bardzo delikatne, dlatego wiele czynników może negatywnie wpłynąć na ich działanie.

Problem zaczyna się, kiedy praca mitochondriów zostanie zaburzona, a my zaczynamy stopniowo czuć się gorzej, odczuwamy spadki energii, mamy problem z koncentracją i zapamiętywaniem, osłabia się nasza odporność, czy mamy tendencję do przybierania na wadze i po prostu szybciej się starzejemy. Toksyny, stres, zła dieta uszkadzają geny i zaburzają proces metyzacji, czyli przekształcania witamin i  minerałów do ich aktywnych, działających form,w efekcie czego możemy spożywać witaminy ale nie uzupełniać niedoborów, trzymać dietę ale nie redukować wagi, spać po 12 godzin a i tak nie czuć się wyspanym.

Permanentne zmęczenie jest najczęstszym objawem źle funkcjonujących mitochondriów.

Ten filar skupia się na usprawnieniu pracy mitochondriów, których praca bardzo często jest mocno zaburzona.  Aby tego dokonać, niezbędna jest odpowiednia dietoterapia,  jak i dopasowana suplementacja.

Protokół wyjścia jest również propozycją dla wszystkich osób, dla których przeprowadzenie postów okazało się zbyt dużym wyzwaniem. Stopniowo wprowadzane zmiany usprawniające nasz metabolizm sprawiają, że o wiele łatwiej jest nam podjąć wyzwanie postu.

W tej książce znajdziecie również informacje, jak przygotować się do postu, aby  móc go dobrze i skutecznie przeprowadzić.

Dietetyk kliniczny Paulina Borkowska
www.borkowskadietetyk.pl                                                                          

 

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl