Armia Alfiego Evansa. Po kilku dobach zmagań życia ze śmiercią chłopiec zmarł

Tą sprawą żyje nie tylko cała Polska, ale i cały świat. Walka o życie Alfiego Evansa, który cierpiał na bardzo rzadki zwyrodnieniowy stan neurologiczny, który nie został dotychczas w pełni zdiagnozowany, zelektryzowała opinię publiczną. Rozpaczliwe starania rodziców o uratowanie chłopca, o którego odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie zadecydował brytyjski sąd, trwały bardzo długo.

Dwudziestotrzymiesięczny Alfie przebywał w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu od grudnia 2016 roku. Chłopiec, który 9 maja 2018 roku miał skończyć dwa latka początkowo rozwijał się bez zastrzeżeń. Niepokojące szarpanie kończyn i szczęki, które pojawiło się u chłopca zaniepokoiło rodziców, którzy zgłosili się z dzieckiem do szpitala w Liverpoolu.

Prowadzona terapia nie przynosiła jednak pożądanych rezultatów, a w mózgu chłopca zachodziły kolejne zmiany. Po roku podejmowanych prób i starań lekarze orzekli, że dalsze leczenie jest pozbawione sensu i doprowadza do cierpień chłopca.

Pomimo rozpaczliwego sprzeciwu ze strony rodziców, ich prawnika, ambasadora Włoch, które zaoferowały pomoc w terapii chłopca i głosów płynących z całego świata, lekarze w oparciu o decyzję Sądu Najwyższego postanowili podtrzymać wydaną wcześniej opinię dotyczącą odłączenia dziecka od aparatury podtrzymującej życie.

Mały Brytyjczyk został od niej odłączony w poniedziałkową noc, tj. 23.04.2018 roku. Szacowano, że bez niej dziecko będzie w stanie przeżyć ok. 3 minut. Tak się jednak nie stało. Alfie zaczął oddychać samodzielnie. Dopiero po niespełna 30 godzinach od tego momentu, pojawiła się zgoda, od lekarzy, na jego nakarmienie. Wcześniej chłopiec otrzymywał tylko wodę i tlen.

Specjalistyczna Klinika im. Dzieciątka Jezus za pośrednictwem papieża Franciszka zaangażowanego w walkę o życie chłopca, który przyjął na audiencji tatę Alfiego, zaoferowała medyczną pomoc dziecku i jego rodzicom. W sytuacji realnie pogarszającego się stanu dziecka mogli liczyć na warunki umożliwiające dziecku i jego rodzicom godne pożegnanie.

Sąd Okręgowy w Manchesterze nie wyraził jednak zgody na wyjazd chłopca, który w trybie przyspieszonym otrzymał włoskie obywatelstwo, aby móc szukać tam pomocy. Sędzia zajmujący się sprawą, który wydał ostateczną decyzję zabraniającą rodzicom zabrania chłopca do Włoch ze względu na duże ryzyko jego śmierci podczas podróży i dodatkowego cierpienia, stwierdził, że jest to „ostatni rozdział w sprawie tego niezwykłego chłopca.” Dodał również, że włoskie starania „uchybiają standardom międzynarodowej dyplomacji.”

źróło: www.bbc.com/news/uk-england

Pomimo tego pod brytyjskim szpitalem w ciągłej gotowości znajdował się ambulans, który w przypadku zmiany decyzji mógłby przetransportować chłopca na lotnisko, gdzie czekał wyczarterowany samolot. Rodzice dziecka mieli nadzieję, że pracujący w szpitalu Dzieciątka Jezus w Rzymie są w stanie uratować ich dziecko. Nie mieli jednak szansy zweryfikowania swoich przypuszczeń, ponieważ brytyjski sąd pozostawał niewzruszony.

Nieznana choroba zniszczyła 70% mózgu chłopca. Według lekarzy zmiany były nieodwracalne, a chłopiec pozbawiony był zmysłu wzroku, słuchu, czucia i smaku. Zmiany te według lekarzy uniemożliwiały nie tylko powrót do zdrowia, lub jego poprawę ale także długotrwałe przedłużenie życia, które nierozerwalnie mogło wiązać się z cierpieniem dla dziecka.

Przysięga Hipokratesa, która formułuje jedne z najważniejszych zasad, do których przestrzegania zobowiązują się przyszli lekarze głosi: „Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie. W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.”

Według obowiązujących procedur odłączenie od aparatury podtrzymującej życie może nastąpić wówczas, gdy nastąpiła śmierć mózgu. W przypadku Alfiego i nieznanej dotychczas medycynie chorobie, trudno mówić o śmierci mózgu. Funkcje życiowe, które podjął organizm chłopca wskazują jednak na to, że istnieć może dla niego szansa, której brytyjski szpital nie dostrzega. Nie bez znaczenia jest również prawo rodziców do poszanowania ich woli związanej z próbą podjęcia terapii na terenie szpitala we Włoszech. Tam również ocenione zostaną szanse poprawy stanu zdrowia dziecka.

Panująca wśród brytyjskich lekarzy atmosfera realnego strachu, proces wytoczony im przez rodziców Alfiego i zaangażowanie opinii publicznej sprawiają jednak, że temat eutanazji, uporczywej terapii i przede wszystkim życia chorego chłopca nie znika z ust milionów ludzi na całym świecie, którzy rozważają ten niezwykle trudny przypadek zmagania życia ze śmiercią, rodzicielską miłością i paragrafami.

Opracowała: Magdalena Zając





źródła:
1. https://www.pch24.pl/mial-sie-udusic-w-3-minuty--alfie-evans-walczy-o-zycie-juz-ponad-siedem-godzin-,59777,i.html
2. https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,3216,alfie-evans-nie-zapominajmy-o-jednym.html
3. http://twojezdrowie.rmf24.pl/czlowiek/glowa/mozg/news-alfie-evans-zostal-odlaczony-od-aparatury-i-oddychal-samodzi,nId,2572974
4. http://www.polskatimes.pl/fakty/swiat/a/alfie-evans-walczy-o-zycie-a-sad-ponownie-i-ostatecznie-zabronil-przewiezc-chlopca-na-leczenie-do-wloch,13124310/
5. https://dorzeczy.pl/swiat/62641/Alfie-Evans-przezyl-juz-kilkanascie-godzin-odlaczony-od-aparatury-medycznej-Lekarze-sa-oszolomieni.html

 

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl