Zabawa przy posiłku-szansa czy zagrożenie?

Kłopoty z bawieniem się w czasie posiłku mogą pojawiać się przed końcem pierwszego roku życia. Dziecko nie ma wówczas wilczego apetytu i aby uniknąć nudnego siedzenia przy stoliku, próbuje wstawać, wymachuje łyżką, rozgrzebuje jedzenie i zrzuca różne rzeczy na podłogę.

Robi się wybredne i ma mniejszy apetyt, gdyby jadło takie ilości i w takim tempie przybierałoby na wadze jak niemowlęta  i wyrosłoby na olbrzyma.

Jedenastomiesięczny Jaś stoi  w wysokim krzesełku, wymachuje łyżką. Innym razem mama biega za nim, po całym domu z miską i łyżką w ręku, próbując jednocześnie go nakarmić. Dziesięciomiesięczna Zuzia nie usiedzi przez minutę w jednym miejscu. Interesuje ją wszystko, oprócz jedzenia. Babcia włącza telewizor, by na chwilę przykuć uwagę małej, w ten sposób próbuje ją nakarmić.

Czy zawsze cel uświęca środki? Czy rodzic powinien na takie zachowanie pozwalać i je akceptować?

Dla każdego opiekuna jest to sytuacja niewygodna, irytująca, wymagająca wiele cierpliwości, samozaparcia. Dziecko głodne nie rozrabia, dopiero wówczas, gdy poczuje się częściowo najedzone, zaczyna łobuzować. W ten sposób próbuje sprawdzić, na ile może sobie pozwolić.

Warto, aby rodzic przyjął zasadę, że jeśli maluch się najadł lub w danym momencie nie jest głodny, warto zsadzić go z krzesełka i odstawić jedzenie. Niezbędna w takiej sytuacji jest stanowczość rodzica, a nie złość, która udziela się dziecku. Przerywając posiłek w momencie, gdy szkrab przestaje się nim interesować rodzic nauczy malca, aby koncentrował się na jedzeniu, gdy jest głodny.

Grymaszenie, rozrabianie przy posiłku często daje początek długotrwałym problemom z jedzeniem. W ten sposób najczęściej zaczynały się kłopoty u dzieci, które były tzw. niejadkami. Wyjątkiem  jest sytuacja, gdy roczny brzdąc wsadza paluszki w jarzynkę, nabiera kaszkę garstką, a przy tym otwiera szeroko buzię, po każdy następny kęs, ponieważ takie niewinne eksperymenty w jego wykonaniu, polegające na próbowaniu potraw dotykiem, pozwalają dziecku rozszerzyć zakres smaku.

To od podstawy rodziców zależy, w jakim wieku dziecko zacznie jeść samodzielnie. Doktor Davis w trakcie eksperymentu z wyborem diety, stwierdziła, że niektóre niemowlęta zaczęły posługiwać się łyżką, przed upływem roku życia. Łatwiej przychodziło to tym, które wstępne przygotowania do samodzielnego jedzenia zaczęły już w 6 miesiącu życia. To wtedy dziecko często dostaje do ręki kawałek chleba czy sucharek, którym zajmuje się np. podczas spaceru. Około 9 miesiąca pociecha lubi wybierać paluszkami kawałki jarzynki i kłaść je do buzi, głównie ze względu na ich kolorystyczną i kształtową atrakcyjność.

Maluchy, którym nigdy nie pozwolono na próby jedzenia rączką, zabierają się do samodzielnego jedzenia znacznie później. Dobre rezultaty, uzyskane w trakcie eksperymentalnej metody jedzenia udowadniają, że opiekunowie mogą zdać się na apetyt nierozgrymaszonego dziecka i pozwolić, mu by samo ustalało sobie dietę, a dzięki temu jadłospis będzie urozmaicony.

Pociecha wybierze potrawy, które będą jej smakować, a rodzic nie musi się niepokoić, gdy latorośl, przez jakiś czas czuje wyraźną niechęć np. do jarzynki. Wybierze większą porcję jakieś ulubionej potrawy, która ma równie wiele wartości odżywczych, co warto sprawdzić, współtworząc z dzieckiem zbilansowaną dietę. Dlatego właśnie tak ważne jest, by rodzice  znali wartość odżywczą warzyw, owoców, mleka, mięsa, jajek, kasz, bo dzięki temu urozmaicą jadłospis, aby uwzględniał wszystkie niezbędne dla rozwoju składniki.

Już od samego początku należy dziecku przypominać, jak się zachować przy jedzeniu, dawać dobry przykład. Nawet najbardziej cierpliwy rodzic może stracić nerwy, powtarzając w kółko: ”nie rozrzucaj jedzenia!”. Dobrym rozwiązaniem jest podanie posiłku na raty. Maluchy uwielbiają skupiać na sobie uwagę, rozrzucanie jedzenia traktują jak zabawę. Czasem wystarczy zignorować sytuację.

W przypadku pociech starszych-przedszkolaków kluczem do sukcesu jest praktyka. Ta grupa wiekowa to powolni zjadacze, wybredni konsumenci. Ważne, w dalszym ciągu są rytuały, stałe pory posiłków, obowiązujące zakazy, magiczne słowa: proszę, dziękuję. Dzieci znają dobre maniery, nieraz trzeba im jeszcze je przypomnieć lub uświadomić.

Tak, jak w przypadku jednej grupy, tak i drugiej ważny jest rozmiar posiłków, które powinny być dostosowane do możliwości "przerobowych" dziecka. Gdy pojawią się mniejsze porcje, dziecko ma szansę zjeść wszystko, dumny maluch z pustego talerza poczuje się zachęcony do jedzenia.

Priorytetem jest zasada: jeśli dziecko zaczyna się bawić, to znaczy, że nie jest głodne, po pierwszym ostrzeżeniu zabieramy talerz. Możliwe, że gdy poczuje głód, sam poprosi o coś smacznego. Jeśli nie to możemy ze spokojem poczekać do kolejnego posiłku.

Istotne jest także, aby opiekunowie zdawali sobie sprawę, że dziecko kieruje się wrodzonym instynktem, a apetyt ma prawo podlegać wahaniom. Gdy przez jakiś czas dwulatek czuje niechęć do połowy jadanych dotąd jarzyn, warto dawać mu tylko takie, które lubi. W ten sposób można wykorzystać całą rozmaitość świeżych, mrożonych i puszkowanych warzyw dostępnych w sprzedaży.

Jeśli dziecko w danym okresie żywi niechęć do wszystkich warzyw, ale uwielbia owoce, można pozwolić mu na zjadanie większych porcji owoców. Jeśli jada sporo owoców, pije dużo mleka i dostaje preparaty wielowitaminowe, nie powinno zabraknąć mu składników zawartych w potrawach sporządzonych z warzyw. Z biegiem czasu  pociecha ustali sobie prawidłową dietę, jeśli rodzice nie przekażą własnych uprzedzeń i będą kontrolować ten proces.

Moje dziecko nudzi się przy jedzeniu, poczytam mu bajkę albo włączę telewizor, dam zabawkę, pośpiewam, zatańczę. Albo zrobię coś innego, co odwróci jego uwagę od jedzenia. Nic bardziej mylnego, osiągniesz krótkotrwały cel, pociecha zje posiłek, ale co dalej?

Dziecko nudzi się, bo nie wie, że jedzenie może być atrakcyjne. Wprowadzając nowe smaki, dobrą atmosferę w czasie posiłków pokazujemy, uczymy, że jedzenie to nie przykry obowiązek tylko okazja do spotkania przy stole, poszerzania horyzontów smakowych.

Czasem rodzice zbyt mocno skupiają uwagę, aby pożywienie było wartościowe, zbilansowane, nieprzetworzone. Jedzenie ma być po prostu przyjemnością, jak spacer, czytanie książki, czy przytulenie. Jeśli wykluczysz rzeczywiste problemy z jedzeniem, zmienisz zasady dotyczące atmosfery, nastawienia wykonasz duży krok do przodu. Jedzenie nie musi być nudne, nie trzeba przy nim robić nic innego, ciekawszego, aby przetrwać. Pokaż swojemu  dziecku, że samo jedzenie jest miłe i ciekawe.

Zastosuj pięć sposobów na zainteresowanie jedzeniem:

1. Zaproś starszą pociechę do kuchni  i do gotowania -wspólne przygotowanie posiłków, obserwacja kucharza, wizyta w restauracji;
2. Bawcie się jedzeniem między posiłkami-rysowanie, przesypywanie nasion, wyklejanie obrazków z kaszy, naszyjniki z makaronu;
3. Rozmawiajcie o smaku, wyglądzie jedzenia;
4. Pozwól dziecku na wybór-bufet, miejsce spożywania posiłków;
5. Nie przedłużaj posiłków-maksymalny czas trwania: 10-30 minut.

Większość dzieci nie chce jeść, bo zwyczajnie nie jest głodna. Warto ustalić stałe pory posiłków, strefę, gdzie będą się odbywać posiłki. Przypomnij o posiłku, zanim pojawi się na stole. Czas przerwać zaklęte koło. Niech jedzenie stanie się konkurencją dla zabawy.


Magdalena Zając



źródło:
1. B. Spock, M. Rothenberg, „Dziecko-pielęgnacja i wychowanie”.
2. http://szpinakrobibleee.pl/dziecko-nudzi-sie-przy-jedzeniu/

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2020 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl