Ta siostra zakonna ma syna?! Siostra Małgorzata Chmielewska pomaganie niepełnosprawnym ma zapisane w swoim DNA!

Tak... ma... Siostra Małgorzata Chmielewska ma syna.... Ha... ma nawet kilkoro dzieci! Jak to możliwe?- zastanowią się niektórzy... Inni ze zniesmaczeniem pokręcą głową, a jeszcze inni-mam nadzieję, że to właśnie Wy, drodzy Czytelnicy, zechcecie dowiedzieć się prawdy o tej niezwykłej osobie.

Siostra Małgorzata Chmielewska jest często widziana w mediach. Nie jest jej obcy cięty język, ostre riposty, czy głośne wyrażanie własnego, często kontrowersyjnego dla wielu osób zdania. Niedawno wstawiła się za protestującymi w Sejmie opiekunami dorosłych osób niepełnosprawnych.

"Jestem sercem z protestującymi w Sejmie. Nie przeciwko komuś, lecz przeciwko spychaniu ludzi niepełnosprawnych na margines życia. Jestem przybraną matką obecnie dorosłego niepełnosprawnego mężczyzny. Wraz z moimi współpracownikami od lat wspieramy ludzi niepełnosprawnych i ich opiekunów"-odczytywała w Sejmie głos siostry Małgorzaty Janina Ochojska, polska działaczka humanitarna i założycielka Polskiej Akcji Humanitarnej.

"Widzę cierpienie, heroiczny wysiłek i zmaganie z ubóstwem. Polska musi być domem wszystkich. Dlatego gorąco proszę polityków, Was protestujących tu dzisiaj i tych, którzy są na sejmowych korytarzach, ludzi mediów, ludzi kościołów, a także każdego, któremu los bliźnich nie jest obojętny: zrezygnujmy z walki językiem pogardy i przemocy i nie pozwólmy, żeby zawładnęła nami nienawiść. Polskę stać na poprawę losu najsłabszych. Potrzeba dobrej woli bez wyrachowania. Jeśli marzenia tysięcy ludzi o lepszym życiu się spełnią-wygrani będziemy wszyscy: politycy, ludzie sprawni i nie-sprawni, którzy nie mogą liczyć na własne siły. Oni liczą na naszą solidarność. Należy im się szacunek i pomoc. Posuńmy się na ławce życia, tak, żeby i oni mogli na niej przysiąść. Błagam w imieniu swoim, mojego syna i wielu ludzi, którzy powierzyli mi głos w tej sprawie, o zrozumienie i szacunek dla wysiłku protestujących. O zrezygnowanie z ambicji i politycznych rachunków. O wyjście naprzeciw domagających się godności ludzi. O jak najszybsze rozmowy z protestującymi i spełnienie ich oczekiwań".

Siostra sama nie mogła pojawić się w Sejmie, bowiem jak podkreśliła na swoim blogu, nie mogła zostawić syna-Artura z autyzmem i epilepsją. Siostra Małgorzata Chmielewska jest przełożoną Katolickiej Wspólnoty Chleb Życia i prezeską Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia. Codziennie pracuje z odrzuconymi, biednymi i chorymi osobami. Jest rodziną zastępczą dla pięciorga dzieci. Jedno z dzieci poznała nie będąc jeszcze siostrą w 1973 roku-była nauczycielką biologii w małym Drohiczynie.

Sercem Małgorzaty Chmielewskiej zawładnęła dziewczynka niemająca taty, którą wychowywała niepełnosprawna mama. Nie od razu jednak siostra ją przygarnęła. Najpierw udzielała jej lekcji i to nie tylko biologii. Uczyła małą nawet myć ręce! Kiedy nasza bohaterka odmówiła władzom szkoły (swoim pracodawcom) pójścia na pochód pierwszomajowy, wyrzucili ją z pracy. Już miała wracać do rodzinnego miasta-Warszawy, gdy pomyślała, że nie zostawi małej przyjaciółki samej sobie...

Zaproponowała matce dziewczynki, że weźmie ją ze sobą. Po otrzymaniu zgody obie wyjechały z małego miasteczka, a siostra zaczęła uczyć religii w szkole dla niewidomych dzieci w Laskach. Dzięki córce utwierdziła się w przekonaniu, że pomaganie innym to jej misja. Dlatego wstąpiła do zakonu Małych Sióstr Jezusa. Jego członkinie nie mieszkały w klasztorze, a wszędzie tam, gdzie mogły służyć pomocą-od pól namiotowych z cyrkowcami, przez niebezpieczne dzielnice, po domy dla samotnych matek.

Wystąpiła jednak z tego zakonu, bowiem nie chciała tylko mieszkać z potrzebującymi, ale czynnie im pomagać. Wraz z przyjaciółką pracowała w duszpasterstwie niewidomych, gdy zwróciły uwagę na ludzi przebywających w kościołach od świtu do zmierzchu, a gdy zamykano drzwi świątyni, osoby te nie miały gdzie się podziać. Przyjaciółki postanowiły więc stworzyć dla nich azyl.

Przyłączyły się do Wspólnoty Chleb Życia we Francji, a stworzony przez nie dom dla osób samotnych i bezdomnych w Bulowicach nieopodal Bielsko-Białej stał się częścią wspomnianej Wspólnoty. Siostra Małgorzata złożyła śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. W tej wspólnocie są osoby wybierające drogę tych trzech ślubów/siostry i bracia/ oraz małżeństwa. Wszyscy żyją razem z ubogimi.

30 lat temu do jej domu w Bulowicach zgłosiła się matka, której synek znajdował się w domu dziecka. Siostra postarała się, by do niej wrócił. Niestety nałóg okazał się silniejszy i kobieta zniknęła wraz z 3-letnim chłopcem. Po poszukiwaniach siostra Małgorzata znalazła małego Artura w jednym ze zdezelowanych mieszkań-tego Artura, który był jej motywacją do zabrania głosu w sprawie protestu w Sejmie. Leżał w pokoju pełnym pustych butelek po alkoholu, a wokół panował bród i smród.

Bez wahania zabrała malucha do swojego domu. Choć zgłosiła się do niej biologiczna matka chłopca, nie wykazywała większego zainteresowania swoim dzieckiem. Dlatego mały Artur został z siostrą. Po niedługim czasie okazało się, że jest chory. Siostra Małgorzata stała się rodziną zastępczą dla chłopca, na co zgodziły się władze "Wspólnoty". Gdyby nie uzyskała aprobaty, gotowa była zrezygnować z habitu... Artur to jej drugie dziecko.

Historia kolejnego małego potrzebującego jest równie przejmująca. Samotny maluch błąkał się po dworcu, gdy zainteresowali się nim bezdomni. Przyprowadzili go do wówczas niedawno otwartego Domu Wspólnoty Chleb Życia w Warszawie. Mały spał całą dobę, a po otwarciu oczu nazwał siostrę mamą. Kolejnego dnia przyprowadził do ośrodka swoją biologiczną siostrę. Małgorzata Chmielewska jest dla nich "opiekunem faktycznym". Matka dzieci zniknęła, przez co nie można jej było ograniczyć praw rodzicielskich. Bez tego warunku nikt nie mógł stworzyć dzieciom rodziny zastępczej.

Piątą pociechą jest dziewczynka, która mieszkała w okolicy jednego z Domów, a siostra została jej chrzestną. Matka małej zmarła, jej ojciec nie nadał się na opiekuna przez chorobę alkoholową, a rodzeństwem dziewczynki zaopiekowali się ich krewni. Tak też siostra Małgorzata stała się rodziną zastępczą dla uczęszczającej wówczas do IV klasy dziewczynki.

Przypomnijmy, że przywoływany wcześniej protest opiekunów i rodziców dorosłych osób niepełnosprawnych trwał od 18 kwietnia 2018r. Biorący w nim udział walczyli o godne życie dla siebie, ale przede wszystkim dla swoich dorosłych niepełnosprawnych dzieci. Zgłaszali dwa postulaty.

Pierwszym było wyrównanie renty socjalnej z minimalną rentą za niezdolność do pracy, jak i wprowadzenie dodatku zwanego "rehabilitacyjnym" w kwocie 500 zł dla osób, które ukończyły 18 lat, ale nie są zdolne do samodzielnego życia. Udało im się wywalczyć to, że rządzący podniosą rentę z nieco ponad 860 zł na około 1.030 zł brutto.

Ponadto pojawiła się ustawa, dzięki której osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności będą miały szczególne uprawienia do opieki zdrowotnej, wyrobów medycznych i usług farmaceutycznych. To jednak, zdaniem protestujących, tylko "wydmuszka", która nie realizuje ich żądań.

Jednak w niedzielę 27 maja 2018r. zawiesili tymczasowo protest. Zrobili to jednogłośnie obawiając się o zdrowie swoje i ich dzieci. Iwona Hartwich, przedstawicielka protestujących wyjaśniła, że rząd nie chce z nimi rozmawiać, a ostatnie wydarzenia (szarpanina ze Strażą Marszałkowską, która uniemożliwiła rozwieszenia transparentu. Widniał na nim napis w języku  angielskim "polskie niepełnosprawne dzieci błagają o godne życie" i miał być widoczny dla uczestników zgromadzenia parlamentarnego NATO) zmusiły grupę do zawieszenia strajku.

"Martwimy się o zdrowie swoich dzieci. Zostaliśmy odcięci od ostatnich mediów. Zamknięto nam dostęp w pokoju dziennikarskim do telewizora"-mówiła Iwona Hartwich

Dodajmy, że protestującym zabrano wcześniej dostęp do windy, do dyspozycji mieli tylko jedną łazienkę bez prysznica.
 

Katarzyna Ochocka

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl