Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Ten film zburzył tabu. Jak zmienił się świat po „Chce się żyć”?

Za kilka tygodni będziemy obchodzić piątą rocznicę premiery filmu „Chce się żyć”. Obraz opowiadający historię upośledzonego chłopaka, który przez kilkanaście lat życia uznawany był za „warzywo” był przełomowym momentem w karierze reżysera i pierwszą dużą rolą Dawida Ogrodnika. To bardzo ważny film w historii polskiej kinematografii–nigdy wcześniej żaden twórca nie opowiedział w taki sposób historii niepełnosprawnego bohatera.

Kiedy pięć lat temu obraz Macieja Pieprzycy wchodził na ekrany kin krytycy i publiczność nie byli zgodni. Przeczuwano jednak, że „Chce się żyć” będzie filmem przełomowym. Inspirowany prawdziwą historią, pozwalał osobom, które zajmują się niepełnosprawnymi zobaczyć podobne momenty z życia, które przeżywali w swoim domowym zaciszu, pozbawieni pomocy, zobligowani miłością dziecka, brata, innej bliskiej osoby.

Mateusz jest upośledzony w stopniu znawczym, nie mówi, nie porusza się na własnych nogach i jak wszyscy sądzą, nie myśli, niczego nie rozumie. My–widzowie poznajemy codzienny świat z perspektywy bohatera, zwyczajnego chłopaka, który po prostu jest... inny.

Obraz Pieprzycy był ogromnym sprawdzianem dla znanego szerszej publiczności z roli w „Jesteś Bogiem”, Dawida Ogrodnika.

–Dla rodzin, w których żyją osoby niepełnosprawne, ten film jest głosem, którego nikt nigdy nie chciał usłyszeć w warstwie globalnej. Mają nadzieję, że to będzie punkt zwrotny w ich walce o prawa dla osób niepełnosprawnych zarówno w świadomości, jak i polityce–przyznał aktor tuż po premierze filmu w rozmowie z Dagmarą Romanowską.

Nie wiemy, co dokładnie jest Mateuszowi. Postać kreowana przez Ogordnika jest upośledzona i niepełnsprawna. Reżyser zbudował fabułę w oparciu o życie Przemka, chłopaka którego historię przed laty pokazano w filmie dokumentalnym oraz dwie inne historie z życia Szymona i Sebastiana. Ogrodnik i Pieprzyca poznali ich osobiście, co pozwoliło im tak wiernie oddać emocje, które towarzyszą najbliższym.

Film w Polsce odbił się dużym echem. Otrzymał grand prix Festiwalu Filmowego w Montealu, w Gdyni nagrodzono go Srebrnymi Lwami, a sam Ogrodnik z największej imprezy filmowej w Polsce wyjechał z nagrodą Krzyształowej Gwiazdy Elle https://www.youtube.com/watch?v=qHZo0LMBOw4

Recenzenci nie byli zgodni, zdarzało się jednak, że nazywano film z 2013 roku „polskim Skafandrem i motylem”.

–Zapis trzech pierwszych dekad życia Mateusza, to opowieść o walce i nadziei–piękna, okrutna, ale przede wszystkim niebanalnie pozytywna. Sam główny bohater jest tym gatunkiem postaci, z którą ciężko się nie zaprzyjaźnić. Bo jak nie polubić kogoś, kto uważa, że najlepszymi rzeczami stworzonymi przez Boga są gwiazdy i cycki? –napisała Aleksandra Kostrzewa w serwisie Onet Kultura.

–Zaskakuje lekkością, z jaką ta przygnębiająca, oparta na faktach, a przez to oszałamiająco wzruszająca historia została sfilmowana. Podziw budzi najwyższej próby aktorstwo, jak również zmysłowy, hrabalowski sposób narracji. Wspaniałe, mądre, dowcipne kino o najważniejszych sprawach w życiu–czytamy w recenzji Janusza Wróblewskiego w „Polityce”.

Pewne jest to, że takiego filmu do tej pory nie było. Opowieść o życiu Mateusza Rosińskiego wzrusza, porusza i daje nadzieję. Dlaczego? Bo w pewnym momencie swojego życia bohater udowadnia, że rozumie, słyszy i przeżywa te same emocje, co każdy inny, „normalny” człowiek. To wszystko dzięki pani Joli (Barbara Nehrebecka), która nauczyła chłopaka komunikować się językiem blissa.

Dlaczego po pięciu latach warto wciąż pamiętać o filmie Macieja Pieprzycy? Bo jest on wciąż aktualny, a może jest jeszcze bardziej aktualny niż wtedy, kiedy podziwialiśmy go na ekranach kin w całej Polsce.

Torunianie mogli zobaczyć film podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Toffiest, który wtedy odbywał się w Akademickim Centrum Kultury i Sztuki "Od Nowa". Sala była pełna, ludzie płakali, a po seansie zdarzyło się coś, co chyba wiele mówi o tym, jak publiczność odebrała dany film–zamiast wyjść na zewnątrz, w momencie kiedy puszczono napisy, widzowie w zadumie siedzieli na sali, czytając nazwiska twórców, po czym w ciszy opuścili salę.

W 2013 roku powstało wiele dobrych filmów, co roku kinomani mają przynajmniej kilka powodów do zadowolenia, to w świadomości wielbicieli dobrego kina ten film jest wyjątkowy, dlaczego? Jest bowiem afirmacją życia. Kibicujemy Mateuszowi, który w końcu, po latach został usłyszany. Współczujemy jego matce, którą brawurowo zagrała Dorota Kolak, ale i cieszymy się, że historia głównego bohatera nie skończyła się jako anonimowa opowieść niepełnosprawnego chłopaka.

Film pamiętamy także ze względu na świetne kreacje aktorskie. Poza Dawidem Ogordnikiem, Dorotą Kolak i Anną Nehrebecką w filmie wystąpili m.in. Arkadiusz Jakubik, Ewa Serwa czy Mikołaj Roznerski. Epizod zagrała tam także Anna Karczmarczyk–Litwin, to była kolejna świetna rola młodej aktorki znanej z „Galerianek”.

Nie tylko Dawida Ogrodnika podziwiamy w głównej roli. Młodego Mateusza wykreował Kamil Tkacz. Była to pierwsza poważna rola młodego chłopaka, który miał wtedy jedynie 12 lat! Niektórzy widzowie myśleli, że reżyser zaangażował do swojego filmu niepełnosprawnego chłopca, okazało się jednak, że nastolatek ma naturalny talent, a nad swoim warsztatem aktorskim pracował pod okiem reżysera, mima i Dawida Ogordnika.

Film promował utwór pod tytułem „Chce się żyć”, wykonuje go Roch Poliszczuk, muzyk związany z województwem kujawsko–pomorskim.

Co zmieniło się przez pięć lat od premiery filmu Macieja Pieprzycy? Na pewno społeczeństwo coraz częściej i coraz lepiej rozumie problemy z jakimi borykają się osoby niepełnosprawne jak i ich rodziny. Raptem kilka tygodni temu protestowali w sejmie o swoje podstawowe prawa. Pokazali tym samym, że chociaż ich życie nie należy do beztroskich i najprostszych to chcą, potafią i mają pawo walczyć o siebie.

W filmie pt.: "Chce się żyć" jest scena, w której jeden z pracowników ośrodka nazywa głównego bohatera „rośliną”, wtedy ten wstaje i na własnych nogach, podchodzi do biurka i rzuca groźne i bardzo wymowne spojrzenie. Dla przykutego do wózka inwalidzkiego chłopaka, który niemal przez trzy dekady uznawany był za człowieka, który nie potrafi myśleć i odczuwać to był prawdziwy Mount Everest.

Chociać przez minione pięć lat w Polsce powstało wiele wybitnych i łamiących tabu obrazów, to ten z 2013 roku, który pozwolił nieco bardziej zrozumieć tak bliski, a zarazem tak daleki świat osób niepełnsprawnych, jest szczególny. Myślę, że drugiego takiego filmu jeszcze długo nie zobaczymy. Po raz kolejny w kinie pokazano co znaczy być innym i jak to jest– pomimo swojej odmienności być silnym w swojej chorobie, nieustannie przekraczać granice, jakie w XX i XXI wieku nie powinny już istnieć.

Adrian Aleksandrowicz

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl