Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Robert Olkowski-społecznik, aktywista i niepełnosprawny działacz w toruńskiej radzie miasta?

Nie tylko Jakub Hartwich ubiegać się będzie o głosy Torunian w październikowych wyborach samorządowych 2018. W Komitecie Wyborczym Michała Zaleskiego na liście w jednym z okręgów znalazł się, poruszający się na wózku inwalidzkim Jakub Wiśniewski, a z ruchu Kukiz ’15 wystartuje Robert Olkowski. W rozmowie z portalem Silni w Chorobie niepełnosprawny aktywista zdradza, co zamierza zmienić w Toruniu jako radny.

Robert Olkowski cierpi na znaczny zanik mięśni, jest osobą niepełnosprawną ruchowo–choroba uniemożliwia mu swobodne poruszanie się, chociaż dzięki rehabilitacji aktywista chodzi na własnych nogach. Niepełnosprawność nie przeszkodziła mu w pomaganiu innym–w mieście znany jest ze swoich działań. Zorganizował szereg koncertów i akcji charytatywnych dla osób niepełnosprawnych, seniorów i dzieci.

Wcześniej kilkukrotnie próbował zostać radnym, niestety do tej pory nieskutecznie. W tym roku ponownie próbuje swoich sił. Jako samorządowiec zamierza słuchać swoich wyborców i walczyć o to, aby Toruń stał się miastem przyjaznym dla tych, którzy są znacznie słabsi. Godne życie osób niepełnosprawnych to jego polityczny i życiowy priorytet.

Silni w Chorobie: Co zadecydowało o ponownej kandydaturze do rady miasta? To chyba nie jest Pana pierwsza próba?
Robert Olkowski:
Jestem społecznikiem i lubię angażować się w pomaganie innym. Po wielu latach pomagania niepełnosprawnym i tym, którzy tej pomocy potrzebują, uznałem, że przyszedł czas, aby reprezentować te osoby na szczeblu decyzyjnym miasta. Znam ich, wiem jakie mają problemy, bo sam mam podobne. Decyzję o starcie w wyborach podjąłem także  ze względu na mój osobisty rozwój–chcę odpowiadać za sprawy ważne dla mnie i dla Torunian.

SwC: O co zamierza Pan walczyć? Co trzeba zmienić w tym mieście?
R.O.: Chciałbym, aby osoby niepełnosprawne widziały w mojej osobie swój głos w radzie miasta. Niepełnosprawnych, czyli takich osób jak ja, jest w Toruniu wiele.Toruń to również ich dom! Chcę, aby Toruń dynamicznie rozwijał się, a ten rozwój (w mojej ocenie) powinien być oparty między innymi na pracy osób niepełnosprawnych.
Osoby niepełnosprawne często wychodzą z inicjawytą, działają i wyróżniają się wielką charyzmą, energią, a są ograniczane przez swoje zdrowie–między innymi dlatego, że są "przykute" do wózków inwalidzkich. Mój wymarzony Toruń powinien stwarzać dla nich szanse i możliwości rozwojowe, uwzględniając ich stopień niepełnosprawności.

SwC: Czy Pańska choroba, a zarazem rola społecznika i aktywisty, wpłynęły na decyzję o starcie w wyborach samorządowych?
R.O.: Wszystko to na pewno ma związek. Po pierwsze, moja choroba uczyniła mnie wrażliwszym na krzywdę innych, a zwłaszcza na krzywdę osób niepełnosprawnych. Po drugie moja walka z chorobą i po części z samym sobą wyrobiły we mnie wytrwałość w dążeniu do celu. Dążę przede wszystkim do: wyrównywania szans, przełamywania  barier i pomagania innym. Wiem, że ciężka praca i determinacja przynoszą owoce. Przekonałem się o tym nie raz. Teraz przyszedł czas, aby zagospodarować moją energię i zawziętość w pracy na rzecz mieszkańców Torunia. Nie mam na myśli wyłącznie tych niepełnosprawnych–poprzez głosowanie nad kształtem polityki miasta zamierzam objąć opieką wszystkich mieszkańców Torunia.

SwC: Skąd pomysł na startowanie z listy ugrupowania Pawła Kukiza?
R.O.: Zaznaczam, że nie jestem członkiem tego klubu, ani innej partii politycznej. Nie chciałbym, aby kwestia osób niepełnosprawnych była przedmiotem walki politycznej. To powinien być przedmiot dyskusji i wspólnej pracy wielu środowisk. Polskie społeczeństwo jest coraz wrażliwsze na problemy osób niepełnosprawnych. Akceptuje nas i wspiera znacznie więcej osób niż kilka lat wcześniej. Wiele jest do zrobienia, trzeba nauczyć się rozmawiać, bo w integracji jest siła. Ufam, że Kukiz ‘15 zagwarantuje wsparcie w integrowaniu niepełnosprawnych i zdrowych mieszkańców Torunia. Zachowując przy tym właściwy dystans do bieżącego sporu politycznego.

SwC: Czy Pana zdaniem Toruń jest miastem przyjaznym osobom niepełnosprawnym?
R.O.: To trudne pytanie. Myślę, że jest coraz bardziej przyjazny, ale wiele jeszcze trzeba zmienić. Co konkretnie chciałbym zmienić?
Stawiam na dwie płaszczyzny: architekturę, bo z wielu miejsc osoby na przykład poruszające się na wózkach inwalidzkich nie mogą skorzystać i na rozwój. Trzeba położyć nacisk na ochornę zdrowia i wspierać niepełnosprawnych, gwarantując im rozwój duchowy i intelektualny. Trzeba wprowadzać takie osoby na rynek pracy. To według mnie bardzo istotne zadania dla lokalnego samorządu i o to chcę walczyć jako radny.

SwC: Wspomina Pan o kwestiach architektonicznych. W urzędzie miasta jest winda, podjazdy i inne udogodnienia, które ułatwiają osobom niepełnosprawnym funkcjonowanie, ale chyba wiele jest jeszcze takich miejsc w Toruniu, z których niepełnosprawni nie mogą korzystać?
R.O.: I to jest problem, z którym borykają się nie tylko niepełnosprawni. Z wejściem po schodach, bez podjazdu, problem mają także emeryci poruszający się o lasce, czy na przykład matki z małymi dziećmi w wózkach. Takich miejsc jest wiele, o wszystkich pewnie sam nie wiem, ale chciałbym się dowiedzieć i pomóc zniszczyć te bariery. Jestem otwarty na potrzeby mieszkańców.

SwC: Czy jako radny zamierza Pan zrezygnować z organizowania imprez charytatywnych? Czy znajdzie Pan czas żeby pogodzić te dwie role?
R.O.: Zdecydowanie nie zrezygnuję z roli organizatora. Dlaczego? Ponieważ jest to działanie, które daje mi wiele satysfakcji i radości. Nie mogę zawieść oczekiwań moich przyjaciół, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne edycje koncertów i zbiórek, które współorganizuję (śmiech). Pomaganie innym to fantastyczna sprawa, ale jest to też płaszczyzna wymiany informacji i dzielenia się spostrzeżeniami, co na pewno przyda się w pracy samorządowca. Czy uda się pogodzić bycie radnym i bycie społecznikiem? Myślę, że warto spróbować, może uda mi się zaangażować w to innych radnych. Wiele osób funkcjonujących w samorządzie lokalnym pomagało mi przy różnych okazjach, liczę na dalszą współpracę.

SwC: Kandydatem na radnego w Toruniu z ramienia Koalicji Obywatelskiej jest także Jakub Hartwich, jak ocenia Pan jego kandydaturę?
R.O.: Nie chciałbym nikogo oceniać. Jako kandydatów ocenią nas wyborcy, czyli mieszkańcy już 21 października. Trzymam kciuki, aby mieszkańcy Torunia wybrali jak najlepszych kandydatów. Wierzę, że jeśli Kuba zostanie radnym to będzie godnie reprezentować osoby niepełnosprawne i dbał o to, żeby żyło im się tutaj jak najlepiej.

SwC: Czego Panu życzyć na najbliższe intensywne tygodnie kampanii samorządowej?
R.O.: Pokory w tym co robię, wytrwałości i nieustannej wiary w wartość pomagania innym–tego mi nigdy nie brakuje, ale czeka mnie bardzo intensywna przedwyborcza jesień i pewnie pojawią się momenty, kiedy takie poczucie będzie mi bardzo potrzebne. No i ostatnie życzenie, poproszę o dużo oddanych głosów!

Rozmawiał: Adrian Aleksandrowicz           

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl