Co to znaczy równość?

Prezydent Lublina zakazał marszu równości. Powołując się na bezpieczeństwo mieszkańców, nie wyraził zgody, aby tysiące protestujących ludzi przeszło ulicami miasta. Podobne marsze odbywają się już od lat w wielu miastach w Polsce, w Toruniu we wrześniu zorganizowano go po raz drugi.

Jeśli myślicie, że to impreza tylko dla społcznośi LGBT(z języka ang. Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender, jest to skrót odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz osób transgenderycznych jako do całości) to się mylicie.

Bowiem o równość muszą także walczyć chorzy, niespełnosprawni i słabsi. Czy to ich mają bać się Ci „normalni”?

Problem z marszami równości, wydaje się polega na tym, że ci którzy jeszcze na żadnym nie byli myślą o nich jak o manifestacji wszystkiego tego, czego nie rozumieją. Chociaż rzeczywiście marsze sprzyjają kolorowym strojom, kreowaniu postaci, na jaką wielu na co dzień pozwolić sobie nie może czy okazywaniu czułości, które mimo wszystko ciągle wywołują mieszane uczucia wśród ogólu. Jednak idea marszu polega na czymś zupełnie innym, na równości! I to równości rozumianej w każdy możliwy sposób.

Kto bierze aktywny udział i maszeruje? Czy to wyłącznie geje i lesbijki? Oczywiście, że nie!
Zdarza się, że marsze przyciągają całe rodziny–rodzice zabierają swoje dzieci, bo atmosfera sprzyja familijnemu spędzaniu czasu. W marszach i paradach biorą udział także osoby niepełnosprawne i te, które o prawa osób niepełnosprawnych walczyły i walczą. Im, jak chyba nikomu innemu, na równości zależy najbardziej.

– Przyszłam, bo chciałam tu być. Jestem taką samą mamą jak pani, która w tej chwili odrabia ze swoim synem lekcje, czy ogląda telewizję. Tylko, że moje dziecko jest niepełnosprawne–tłumaczyła podczas toruńskiego marszu Iwona, mama Julka, cierpiącego na porażenie dziecięce. –Tu chodzi o równość! Jeśli jakaś pani chce pocałować swoją ukochaną to proszę bardzo, nie mam nic przeciwko. Ja nie dyskryminuję nikogo z powodu jego preferencji i tak samo nikt nie powinien dyskryminować mnie i mojego syna przez jego chorobę! Równość to równość.

Równość, ale i widoczność przyświecały organizatorom toruńskiego marszu. Z obu tych aspektów życia nie mogą cieszyć się jako „inni”, podobne dylematy dopadają rodziny osób niepełnosprawnych.

– Możemy w taki sam sposób uczestniczyć w przestrzeni publicznej jak inne osoby–podkreślała w jednym z wywiadów Marta Siwicka, jedna z organizatorek Marszu Równości w Toruniu.

Chociaż to właśnie manifestowanie swoich uczuć przez osoby nieheteroseksualne sprawia, że w okół marszu atmosfera bywa napięta, to jednak zupełnie analogicznie jest z sytuacją osób niepełnosprawnych. Podczas protestu w sejmie i wielu innych wydarzeniach organizowanych w duchu solidarności z rodzinami niepełnosprawnych w całej Polsce, ich aktywność budziła jednak wiele kontrowersji. Właściwie dlaczego?

– Byłyśmy na to przygotowane i przygotowałyśmy na to innych rodziców. Już w 2014 roku zbudowałam sobie mur na ten hejt. Nie śledzę tego. Wiem, że śledzi to mój syn, Mikołaj. Bardzo denerwował się na początku, był zniesmaczony, zszokowany... Każdy z nas czuje–każdy zdrowy człowiek–i jeśli czytamy czy słyszymy, że np. jesteśmy przez kogoś opłacani, to jest nam przykro. Zwyczajnie przykro–przyznała w wywiadzie dla “Polityki” Iwona Hartwich, jedna z inicjatorek protestu w Sejmie, który trwał aż 40 dni.

Z czego wynika taka wrogość do ludzi, którzy są po prostu „inni”? Opdowiedź na to pytanie jest bardzo prosta– podstawowy problem to brak edukacji.

W całym kraju podejmowano szereg inicjatyw, które miały pomóc w zrozumieniu problemów osób niepełnosprawnych, homoseksualnych czy cudzoziemców–bo to grupy społeczne najbardziej narażone na dyskryminację i wykluczenie. Jedną z cyklicznych akcji, która miała sprawić, że stworzone przez ludzi granice nieco się zatrą była organizowana między innymi w Toruniu (w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej i w Książnicy Kopernikańskiej) Żywa Biblioteka.

Idea tego przedsięwzięcia była badzo prosta–osoby „inne” czekały na "ciekawskich", którzy chcieliby poznać ich świat. Żywymi książkami byli m.in. osoba biseksualna, Żyd, imigrant z Syrii czy osoba niewidoma. Kilkanaśie minut szczerej rozmowy pomogło przełamać społeczne „tabu”, wielokrotnie „czytelnicy” wracali na kolejne edycji tej akcji w Toruniu.

Obecnie akcja "Żywa Biblioteka" organizowana jest w kilku miastach w Polsce i wciąż cieszy się orgomną popularnością.

W przełamywaniu tabu nie bez znaczenia jest także głos osób znanych, które mogą zagwarantować swoim fanom, że to czego się boją wcale nie jest takie złe. Znana polska modelka Anja Rubik zainicjowała akcję „Sex Ed Pl” wiedząc, jak potrzebna jest kompleksowa edukacja seksualna w naszym kraju.

– Chciałabym, żeby temat seksu przestał być tabu, żebyśmy zaczęli rozmawiać o swojej seksualności, o metodach zabezpieczających i nie chodzi tutaj tylko o antykoncepcję, chodzi też o zabezpieczanie się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, przed HIV. O tym się kompletnie nie mówi! A to jest coś, co dotyczy naszego ciała, to są kwestie absolutnie podstawowe jak chodzenie do dentysty–wyznała prekursorka akcji i autorka książki o tym samym tytule.

Edukacja to filar rozwoju naszego społeczeństwa, bardzo wiele zależy od nas samych–jeśli dorośli ludzie wychowują dzieci, które nie dbają o nikogo, zaniedbują swoje zdrowie, ignorują słabszych i są pełni uprzedzeń, to jaką mamy gwarancję, że zajmą się nami, kiedy będzie taka potrzeba?

Od czasów sejmowego protestu problemy osób niepełnosprawnych dostrzegają także władze samorządowe. Toruńska rada miasta na wrześniowej sesji przyjęła zmiany w uchwale o dotowaniu podmiotów prowadzących żłobki niepubliczne. Do tej pory miasto miesięcznie dotowało pobyt jednego dziecka w żłobku kwotą 400 złotych, od 01 stycznia 2019 wprowadzona została nowa stawka za dziecko niepełnisprawne. Będzie to o 100 złotych więcej.

– Proponujemy utrzymanie dotychczasowej kwoty dofinansowania w żłobku niepublicznym na jedno dziecko zamieszkałe na terenie Torunia. W przypadku dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością to dofinansowanie będzie wynosiło 500 złotych–oznajmił Prezydent Miasta Torunia, Michał Zaleski. Rada miasta jednogłśnie przyjęła uchwałę.    

Czy oznacza to, że przybędzie miejsc w żłobkach dla dzieci niepełnosprawnych? Trzeba poczekać i obserwować sytuację w przyszłym roku.

Rok 2019 będzie przełomowy jeśli chodzi o walkę o równość. Sejm zdecydował w lipcu, że patronować mu będą m.in. Anna Walentynowicz i Gustaw Herling– Grudziński. Ona, działaczka „Solidarności”, on–literat tworzący powieści o tematyce wojennej. Chociaż nie mają wiele wspólnego, to jednak kilka cech możemy przypisać i jemu, i jej. To przede wszystkim walka o wolność i równość.

Czy uda nam się odrobić lekcję i cieszyć się równością, także na ulicach Lublina?
Pozostaje czekać i nie przestawać wierzyć w siłę edukacji. Przyszłość może być rysowana pod znakiem równości, ale nie można przestawać o to walczyć. Szczera rozmowa i dobry przykład to najlepsza broń tych „słabszych”, którym marzy się prawdziwa i szeroko rozumiana równość, taka jakiej można oczekiwać od ludzi w XXI wieku.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl