Połączyła je choroba i… teatr

27 października 2018r. w Teatrze Baj Pomorski premierowo zobaczymy spektakl pod tytułem „Chciałam ci powiedzieć”.

Reżyserką spektaklu „Chciałam ci powiedzieć” jest Anna Katarzyna Chudek–absolwentka białostockiego wydziału sztuki lalkarskiej PWST w Warszawie. Toruńskiej publiczności znana jest z wielu występów spektaklach dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Stworzyła kilkadziesiąt kreacji nie tylko w Baju Pomorskim, ale i w Teatrze Impresaryjnym Afisz, gdzie spełnia się także w roli autorki scenariuszy. Od kilku miesięcy prowadzi warsztaty teatralne dla pacjentek, które zmierzyły się z chorobą nowotworową.

To nie pierwsza sztuka, nad którą pracują podopieczne Akademii Walki z Rakiem. Do tej pory udało się pokazać aż trzy premiery. Sama praca i wcielanie się w różne role pomogły, doświadczonym przez chorobę kobietom, ujarzmić własne emocje. Nie było to łatwe zadanie, a wszystkie aktorki musiały wykonać kolosalną pracę.

–Bardzo dużo emocji mogę przepracować na tej scenie, to daje mi dużo radości. Bardzo cieszę się, że mogę w ten sposób pomagać sobie i innym. Występujemy charytatywnie i to niesamowite uczucie, kiedy możemy zebrać środki, aby przekazać je komuś potrzebującemu. Pokazujemy przy okazji innym, że choroba pozwala nam robić wszystko. Możemy spełniać marzenia i pokonywać swoje ograniczenia. Nowotór nie oznacza, że trzeba siedzieć, płakać i czekać na śmierć. Przecież to niczego nie zmieni. Ja żyję z rakiem już cztery lata, gdybym ciągle narzekała i płakała to byłoby to nie do zniesienia. Kiedy gram na scenie mogę liczyć na moich bliskich, to dla mnie ważne. Pokazujemy też innym chorym, że rak to nie wyrok! –przyznaje Edyta Głos, która w warsztatach teatralnych bierze udział od samego początku.

W obsadzie przedstawienia występuje wiele osób, które nigdy nie stanęłyby na prawdziwej scenie, gdyby nie choroba. Był to ważny i wręcz milowy krok, nie tylko w ich terapii, ale przede wszystkim w życiu po chorobie–w ten sposób spełniły swoje dziecięce marzenia.

–Jakieś tam marzenia miałam, ale bardziej chciałam śpiewać–zdradza Ewa Pęcherska, którą zobaczymy w najnowszej sztuce. –Od dziecka biegałam z kijem, który był moim mkrofonem. Zdawałam nawet do studium wychowania muzycznego, tam właśnie jeden z egzaminów polegał na głośnym zaśpiewaniu. Pamiętam, że poszłam nieprzygotowana, bo to koleżanka poinformowała mnie o tych egzaminach i wpadłam w ostatniej chwili. Zdążyłam się tylko odpowiednio ubrać. Pamiętam, że to był pierwszy i ostatni raz, kiedy zaśpiewałam pełną piersią.

Podobno zrobiłam wrażenie. Teatr mi bardzo pomaga, ale rzeczywiście stres jest. Najgorzej było przed pierwszą premierą. Przerażała mnie ilość tekstu do zapamiętania, nie wiedziałam, bałam się pomyłek. Pamiętam, że kiedy próbowałam mówić smutno, to Ania ciągle mnie poprawiała. Potem zrozumiałam, że ona chciała abyśmy zrozumiały tekst i potrafiły wybrnąć nawet jeśli się pomylimy. Oczywiście, że na premierze zapomniałam tektu (śmiech). Kiedy realizowałyśmy drugi spektakl, to pamiętam, że kiedy przymierzałyśmy stroje na próbie generalnej, to poczułam się jak w bajce.

Najważniejsza w tych zajęciach jest dobra zabawa, ale nie tylko ona towarzyszy osobom zaangażowanym w ten projekt. To lekcja akceptacji samej siebie, pokonywania nieśmiałości i krok miliowy w budowaniu swojego nowego, odważejszego „ja”.

–Powiem szczerze, że teraz nie wyobrażam sobie przechodzić przez chorobę bez teatralnej aktywności. Czasami wracam wspomnieniami do trudnych momentów i zastanawiam się, jak ja to wszystko przeszłam? Jestem już po leczeniu, spotkałam tyle rewelacyjnych osób, mogłam wystąpić na scenie, na której podziwiali mnie moi bliscy. W ubiegłym roku miałam kryzys, akurat przed startem warsztatów teatralnych, kiepsko się czułam. Zastanawiałam się, czy nie zrezygnować i wrócić ewentualnie w kolejnej edycji. Ale moja córka z siostrą jak i reszta rodziny stanowczo zaprotestowali. „I gdzie my zobaczymy taką zdolną aktorkę? –pytali non stop (śmiech).

To mnie przekonało, nadal walczę z powikłaniami zdrowotnymi, które mają związek z leczeniem, jakie przeszłam. Cały czas jestem pod kontrolą specjalistów. Myślę jednak, że człowiek zawsze poradzi sobie z osłabieniem, kiedy ma przy sobie bliskich. Od kwietnia ruszają kolejne warsztaty, zaierzam w nich uczestniczyć! A może Ania znowu obsadzi mnie w spektaklu (śmiech). Do Anny Magalskiej mam kompletne zaufanie. Imponuje mi jej cierpliwość i profesjonalizm, poza tym jest cudowną osobą, która zawsze służy dobrymi radami.

Każdy moment załamania dzięki niej od razu mija–wyznaje Elżbieta Gołębiewska, która początkowo bardzo wstydziła się pokazać na scenie. Później jednak przełamała się i odkryła zupełnie nowe pokłady swojej emocjonalności.

–Na początku były warsztaty teatralne. Ćwiczyliśmy dykcję i inne umiejętności, które przydają się w życiu. Pierwszym spektaklem, jaki zrealizowałyśmy pod okiem Ani Magalskiej był spektakl pod tytułem „Jaka Pani piękna”. Pamiętam, że recytowałam w nim tytułowy wiersz. Anna, to wspaniały człowiek, jestem szczęśliwa, że tacy ludzie są w moim otoczeniu. Potem miałyśmy dwie kolejne realizacje. Pierwsza sztuka przełamała mnie, sprawiła, że było mi łatwiej. Bardzo wzruszył mnie wspominiany wiersz. Wtedy byłam bardzo wycofana. Sam fakt, że wystąpiłam i potrafiłam wyrecytować dłuższy tekst uznaję za swój wielki sukces.

Wiersz był bardzo smutny, mówiłam go do lustra, był to monolog kobiety, która miała "garb". Dla mnie to była wspaniała przygoda. Poznałam bliżej wszystkie dziewczyny i udało mi się przelamać i wyjść na scenę–opowiada Beata Kotkiewicz.

Najbliższą realizację teatralną, pierwszą pod okiem nowego reżysera, będzie można zobaczyć 27 i 28 października 2018r. na deskach Baja Pomorskiego. Na scenie zobaczymy: Alinę Polińską, Elżbietę Gołębiewską, Ewelinę Fiedrowicz, Violettę Zakierską, Annę Barczyńską, Ewę Pęcherską, Beatę Kotkiewicz, Barbarę Kempską–Barche, Edytę Głos, Hannę Wiśniewską, Hannę Parlik, Małgorzatę Stankiewicz i Grzegorza Walczaka.

Spektakle rozpoczynają się o godz. 17.00. Rezerwować bilety–cegiełki można pod numerem telefonu: 56 651 12 17.


Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2020 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl