Metadon, lek na płacz, strach i lament.... Katarzyna Kilian niekonwencjonalnie walczy z rakiem

Czym zajmuje się przeciętny 35–latek? Gdybyśmy usłyszeli takie pytanie, zapewne większość z nas odpowiedziałaby "wychowuje dzieci, rozwija się zawodowo, weekendy spędza uprawiając sport, bądź oddając się innym przyjemnościom...". Słowem–czerpie z życia całymi garściami.

Tak właśnie wyglądała codzienność Katarzyny Kilian, szczęśliwej mieszkanki Austrii. Do grudnia 2012 roku była zadowoloną z życia matką, partnerką i spełnioną zawodowo panią konduktor. Niestety koniec wspomnianego 2012 roku przyniósł wiadomość, która ją załamała. W jej lewej piersi pojawił się największy wróg człowieka–rak.

Jak sama mówi, miała szczęście w nieszczęściu, że od 2001 roku mieszka w Austrii i to właśnie w tym kraju mogła się leczyć. Lekarze orzekli, że choroba pani Kasi to bardzo rzadka odmiana nowotworu, który atakuje głównie twarz i ślinianki, a czasami występuje na trzustce. Medycy nie kryli bezradności, która podcięła pani Katarzynie skrzydła. Na szczęście bezradność nie trwała długo. Wiedziała, że nie może się poddać, że chce żyć!

"Moja reakcja na wieść o raku była chyba taka, jak u wszystkich, czyli płacz, strach, lament, rozpacz i podstawowe pytanie: dlaczego ja...? To ma chyba każdy"–przyznaje pani Katarzyna. "Po otrząśnięciu się z szoku nastroiłam się bardzo bojowo i powtarzałam sobie: rak mnie nie dopadnie, wybrał sobie twardą sztukę."

Nasza bohaterka przeszła radioterapię i operację, które przyniosły spokój. Niestety nie potrwał on długo.

"O mojej drugiej chorobie dowiedziałam się niecałe dwa lata później, mianowicie w lecie 2014 roku"–opowiada pani Kasia. "Był to niehormonalny rak prawej piersi. Przeszłam chemioterapię. Mniej więcej w tym okresie umarł biologiczny ojciec mojego jedynego syna, więc zdecydowałam się na mastektomię. Na nieszczęście w międzyczasie, bo w lutym, okazało się, że jestem genetycznie obciążona genem BRCA1 (którego mutacja może przyczynić się do zwiększenia ryzyka wystąpienia raka piersi i raka jajnika–red.).

W styczniu 2015 roku byłam po chemioterapii i mastektomii, a w kwietniu wróciłam do mojej ukochanej pracy. Postanowiłam nadal walczyć o normalne życie. Śmiać się ile sił w płucach i patrzeć w przyszłość z pozytywnym nastawieniem." Choroba jednak nie dała za wygraną i postanowiła ponownie dać o sobie znać.

"Pod koniec 2017 roku czułam dziwne bóle łopatki, którym towarzyszyła gorączka. Myślałam, że to stres, ale na wszelki wypadek na początku 2018 roku poszłam do lekarza"–relacjonuje. "Okazało się, że to wznowienie mojej pierwszej choroby. Diagnozę usłyszałam 4 stycznia i od tamtego dnia walczę z rakiem po raz trzeci."

To nie były przelewki... To co usłyszała pani Kasia niejedną osobę wpędziłoby w poważną depresję. Największy guz mieścił się między przełykiem a płucem i miał niemal sześć centymetrów. Ból ramienia pojawił się z powodu ucisku guza na nerw. Wewnątrz płuc miała jeszcze 22 inne, mniejsze guzy. Wszystkie nieoperacyjne.

"22 stycznia dostałam pierwszą chemię, ale nie chciałam pozostać bierna na to, co będzie się ze mną działo. Już wcześniej szukałam informacji o metodach walki z rakiem. W 2017 roku z niemieckiej telewizji RTL, z programu Stern TV, dowiedziałam się o leku D-L Methadon i o dr Claudii Friesen. Pani doktor przeprowadziła badania, które dowiodły, że lek ten w połączeniu z chemioterapią w niesamowity sposób poprawia jej skuteczność.

Skąd się wziął? Jest to medykament stosowany od lat w leczeniu uzależnienia od narkotyków. Pomaga uśmierzyć ból po odstawieniu substancji uzależniającej, a ten, jak wiadomo jest ogromny. Kiedy się o nim dowiedziałam, byłam po dwóch chorobach nowotworowych i nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę potrzebowała tej wiedzy. A jednak"– opowiada pani Katarzyna.

"Po otrząśnięciu się z szoku po styczniowej diagnozie od razu przypomniałam sobie o tym programie i o D-L Methadon. Gdybym mieszkała w Polsce w czasie choroby pewnie by mnie już między wami nie było!". Pani Kasia uwierzyła w moc metadonu. Bezgranicznie uwierzyła dr Friesen i jej koledze dr Hilscherowi. Jak mówi, oboje ryzykują swoje własne życie, by opowiadać o metadonie.

"Ci ludzie przez 10 lat byli poddawani wielkiej presji różnych instytucji, by zatuszować ich odkrycie. Doktor Friesen ogłosiła siłę metadonu w 2007 roku. Po 10 latach proszenia o to, by nagłośnić to odkrycie, proszenia o studia kliniczne, oboje zdecydowali się iść z tym do mediów, bo nie chcieli dłużej czekać. Nie chcieli, by ludzie dalej umierali"– opowiada. "Ten lek uratował już setki osób."

Pani Kasia, by opowiedzieć swoją historię i by pomóc nagłośnić sprawę metadonu, w sierpniu założyłam grupę na Facebooku "D-L METHADON–Mój partner w walce z rakiem". Obecnie zapisało się do niej już niemal 9 tysięcy osób.

"U jednego z członków naszej grupy doszło do całkowitej remisji nowotworu, a u wielu innych do ogromnych postępów w poprawie ich stanu zdrowia"–wyjaśnia z entuzjazmem. "To jest najlepszy przykład tego, że metadon działa i warto jest go spróbować! Mamy nawet grupowicza, u którego po samym metadonie, bez chemioterapii, doszło do zniknięcia wielu ognisk nowotworowych i przerzutów! Uważam, że metadon jest niesamowitym lekiem pomagającym pokonać chorobę nowotworową".

Lek ten pomógł również bohaterce naszego artykułu. Sama mówi, że metadon uratował jej życie. Nie ma guzów...!

"Należy go brać regularnie co 12 godzin. Na początku miałam straszne skutki uboczne typu: wymioty, zatwardzenie i byłam niebywale senna. Nie ma się jednak co poddawać. Trzeba zacisnąć zęby, bo efekty są niesamowite"–opisuje. "Lekarze przepisujący metadon rozpisują pacjentom wszystko bardzo dokładnie–instruują jak go dawkować i jak przyzwyczajać organizm do metadonu, by mieć jak najmniej skutków ubocznych. Jeśli więc ktokolwiek ma na tym tle obawy, to zupełnie niepotrzebnie.

Warto nadmienić, że pacjenci onkologiczni biorą bardzo małą dawkę metadonu w stosunku do zalecanych przy leczeniu uzależnień. Tak małą, że przedawkowanie tego leku jest niemożliwe! Zauważam, że osoby go biorące nie są takimi nerwusami, jak wcześniej. Mają lepszy humor, są pełne energii i mają ogromną wolę walki, a to jest niezmiernie ważne przy chorobie nowotworowej."

Metadon nie jest dostępny w Polsce. Warto jednak nagłaśniać temat tego leku, by każdy mógł mieć do niego dostęp i szansę na poprawę stanu swojego zdrowia w najcięższej walce, z jaką może zetknąć się człowiek.

Co w tym leku jest takiego kontrowersyjnego? Zapytana o to Kasia Kilian bez ogródek odpowiada: "Moim zdaniem kontrowersyjna jest jego cena, bo nikt nie może na nim zarobić! Gdyby D–L Methadon kosztował 20 tysięcy Euro to studia kliniczne, o które walczą dr Friesen i dr Hilscher już dawno by się rozpoczęły!".

Uzupełnijmy, że w Austrii 100 ml leku kosztuje około 6 Euro, a w Niemczech około 20 Euro.

Na zakończenie naszej rozmowy Kasia Kilian powiedziała ważną rzecz, którą każdy chory powinien wziąć sobie do serca: Każdemu, kto walczy z nowotworem niewierzącemu w metadon zadałabym pytania: "co mieliby dr Friensen i dr Hilscher z tego, by oszukiwać ciężko chorych ludzi, opowiadając o cudownych właściwościach metadonu?" oraz "Czy masz coś do stracenia próbując D–L Methadon?".

 

Rozmawiała Katarzyna Ochocka

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl