Czy na pewno starania o jedność i integrację są przyczyną wydarzeń, które mają popularyzować temat związany z niepełnosprawnością?

Dzień jeden w roku.
Unoszące się w powietrzu dźwięki piosenki „Jest taki dzień”, mieniące się żywymi kolorami lampki oplatające już nie tylko domowe choinki, ale i latarnie, a nawet budynki, przepełnione wystawy sklepowe przyciągające wzrok czekających na św. Mikołaja maluchów–w tak świątecznej atmosferze co roku, w dniu 03 grudnia, obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych.

Święta Bożego Narodzenia, to doskonały czas na to, aby zaprezentować prace związane z tematyką świąteczną, których autorami są uczestnicy Warsztatów Terapii Zajęciowej oraz Domów Pomocy Społecznej. Ozdoby własnoręcznej produkcji i upominki, które śmiało mogą znaleźć się pod choinką, w żadnym supermarkecie nie będą tak oryginalne jak te, które wcale nie na masową skalę, wyprodukowały osoby niepełnosprawne, dla których ten dzień jest szczególnie wyjątkowy.

Corocznemu kiermaszowi, który odbył się w siedzibie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko–Pomorskiego w Toruniu, towarzyszyła konferencja, na której poruszone zostały problemy związane z życiem osób niepełnosprawnych. Zanim jednak o języku wrażliwym na potrzeby i o ubezwłasnowolnieniu... zgromadzeni mogli usłyszeć, że konieczna jest zmiana formy, w której kilkadziesiąt lat temu zostały umieszczone osoby niepełnosprawne (ON).

Podczas części oficjalnej konferencji nie zabrakło jednak niefortunnych zwrotów i zachowań, które pokazały, że podejście do osób niepełnosprawnych to wciąż kwestia, która pozostawia wiele do życzenia. Podział na „my” i „oni” to jeden z aspektów, z którym na tego typu wydarzeniach mierzą się także osoby w pełni zdrowe i sprawne. Zaszczyt uściśnięcia dłoni marszałkowi województwa, podkreślanie rangi i prestiżu wydarzenia, które jest niemalże automatycznie nadawane w momencie pojawienia się przedstawicieli władzy na różnych szczeblach. To wszystko niestety sprawiło, że Dzień Osób z Niepełnosprawnościami znacznie bardziej przypominał dzień osób związanych z władzą i polityką, które zostały postawione na pierwszym miejscu.

Co więcej–starania o polityczną poprawność usłyszeć można było także w wypowiedziach otwierających konferencję. "Sprawni inaczej” wciąż pozostaje zwrotem nieprzestającym zadziwiać–bo czyż kobieta nazywana jest „mężczyzną inaczej” lub osoba niepełnoletnia–„dorosłą inaczej”?

„Niepełnosprawny” to nie wyraz o negatywnym nacechowaniu emocjonalnym, którego należy się wstydzić i unikać w publicznych lub prywatnych wypowiedziach–ze względu na swoją neutralność nie sprawia nikomu bólu, nie jest wyrazem ignorancji albo niewiedzy. Wręcz przeciwnie, w tego typu sytuacjach, to wyraz świadomości tego, o kim tego dnia mówić będziemy najwięcej.

Jan Młynarczyk, przewodniczący fundacji Arkadia słusznie zauważył, że „relacje z niepełnosprawnymi są spoiwem muru jedności społeczeństwa”. To właśnie starania o jedność i integrację są przyczyną wydarzeń, które mają popularyzować temat związany z niepełnosprawnością.

Kwestie podejmowane na konferencji w sposób szczególny dotykały niepełnosprawności intelektualnej. Osoby z niepełnosprawnościami intelektualnymi (NI) w różnym stopniu uczestniczyły, nie tylko w dwóch panelach naukowych, ale także w kiermaszu świątecznym, gdzie pod czujnym okiem swoich opiekunów sprawdzały się w roli sprzedawców własnoręcznie wykonanych przedmiotów o tematyce bożonarodzeniowej.

Podekscytowanie widoczne na ich twarzach i starania o zachęcenie potencjalnych klientów do zatrzymania się przy stoiskach sprawiały, że kupowanie świątecznych ozdób w niczym nie przypominało masowego i pospiesznego kupowania grudniowych dekoracji w wielkich supermarketach–wobec tego warto zastanowić się nad praktykowaniem nabywania ozdób i dekoracji w czasie podobnych wydarzeń, których w grudniu dzieje się naprawdę wiele.

Wystąpienie dr Małgorzaty Szeroczyńskiej, prokuratora Prokuratury Rejonowej w Żyrardowie, zmusiło zebranych do zastanowienia się nad tym, czy ubezwłasnowolnienie jest faktycznie dobrym rozwiązaniem. Prelegentka zwróciła szczególną uwagę na to, że „cofnęliśmy się o 19 lat w rozwoju w sprawie ubezwłasnowolnienia, wracając do Kodeksu Cywilnego z lat sześćdziesiątych”.

To niepokojące zjawisko jest związane między innymi z tym, że zapanował bałagan pojęciowy, a konwencja ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami została w Polsce błędnie przetłumaczona. Największą pomyłką jest pomieszanie porządków związanych ze zdolnością prawną, a zdolnością do czynności prawnych, które są całkowicie odrębnymi pojęciami.

Zdolność prawna oznacza zdolność do bycia podmiotem praw i obowiązków–to przysługuje każdemu człowiekowi. Ta zdolność może być jednak ograniczona, między innymi w przypadku dzieci, które nie mają praw wyborczych, ze względu na swój wiek, ale także w przypadku osób całkowicie ubezwłasnowolnionych, które nie mają praw wyborczych oraz małżeńskich.

Z kolei realizacja zdolności prawnych wiąże się z możliwością wykonywania własnych uprawnień, dotyczących chociażby rozporządzania swoim majątkiem. Ta właśnie zdolność została zapisana w konwencji ONZ, na co jednak nie zwrócono uwagi podczas tłumaczenia. Ta kwestia poważnie zaniepokoiła Komitet do spraw Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który nakazał uchylić przepisy dotyczące ubezwłasnowolnienia dotyczących aż 60 tysięcy osób w Polsce.

Alternatywą miało być wprowadzenie przepisów wspomagających, związanych między innymi z ustanowieniem specjalnie przeszkolonych pracowników dla osób ze znaczną niepełnosprawnością intelektualną, które pomagałyby im w poszczególnych sferach życia. Taki projekt został przygotowany w 2015 roku, ale został odrzucony przez rząd.

Obecnie, według polskiego prawa, ubezwłasnowolnić można osobę, która ma ukończone 13 lat i nie jest w stanie kierować swoim postępowaniem w pewnych sferach. Według tej definicji każdy z nas spełniałby te przesłanki– powodem tego może być np. to, że nie radzi sobie z nowoczesnymi technologiami, a przypadku innej osoby–to, że nie jest zdolna samodzielnie przygotowywać sobie posiłków.

Ubezwłasnowolnienie częściowe dotknąć może osobę, która ukończyła 18 rok życia i która potrzebuje pomocy do zajmowania się różnymi sprawami wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego rodzaju zaburzeń psychicznych powodowanych między innymi przez pijaństwo lub narkomanię. Te postanowienia obowiązują w prawie od lat 60–tych.

Następstwa związane z ubezwłasnowolnieniem dotykają różnego rodzaju sfer życia, zarówno związanych z prawem, medycyną, jak i z finansami. Poszczególne konsekwencje zostały w sposób przystępny wyjaśnione przez dr Szeroczyńską, która jest zdecydowanie przeciwna obecnym ustaleniom dotyczącym odbierania wolności osobom między innymi z niepełnosprawnością intelektualną.

Po prawnych kontrowersjach przyszła pora na niuanse związane z językiem wrażliwym na potrzeby. „Szanowni Państwo”, to zwrot, który usłyszeć można było na początku każdego panelu, jednak „Czy mógłbyś…?”, albo „Wy z kolei…” pojawiało się znacznie częściej w wypowiedziach, których adresatami były osoby niepełnosprawne.

W kulturze przyjmuje się, że każdy zwrot do nowopoznanej osoby dorosłej powinien charakteryzować się zachowaniem formy grzecznościowej i jeśli któraś ze stron nie zaproponuje inaczej, a druga nie wyrazi na to zgody, to sformułowanie „Pan/Pani” jest wyrazem dobrego smaku i przejawem kultury osobistej. O kulturze jednak często zapomina się, gdy w grę wchodzi rozmowa z osobą niepełnosprawną.

Z praktyką zwracania się do dorosłych osób zdrobnieniami imion spotkać się można nawet na Warsztatach Terapii Zajęciowej, stąd sami niepełnosprawni intelektualnie rzadko protestują, gdy ktoś zwraca się do nich w ten sposób. Warto jednak pamiętać, że ten językowy savoir–vivre świadczy nie tylko o naszej kulturze, ale także o świadomości dotyczącej życia osób niepełnosprawnych (ON), które podobnie jak każdy inny człowiek, czekają na rozmowę, w której będą dostrzegani i w której ich potrzeby, wypływające z ludzkiej natury, zostaną zauważone.

Towarzysząca obchodom Międzynarodowego Dnia Osób z Niepełnosprawnościami konferencja była niestety wydarzeniem w niewielkim stopniu rozpropagowanym. Warto, aby na przyszłość tak ciekawa koncepcja i wydarzenie, które z założenia ma uświadomić i łączyć społeczeństwo, przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych (ON), między innymi dzięki zapewnieniu tłumaczenia prelekcji na język migowy, stało się wydarzeniem, o którym usłyszeć będzie można co najmniej w całym Toruniu.

Magdalena Zając

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl