Konsumpcjonizm, jak wyjść z pułapki kupowania?

Nowy rok–nowa ja?
Niekoniecznie nowa, ale z chęcią zmian na jeszcze lepszą wersje siebie. Prawdę mówiąc każdy czas jest dobry, jeżeli wystarczająco motywuje do tego, by postarać się o kilka modyfikacji wyznawanych zasad życiowych, kolejne cele i marzenia. Słowo „zmienić” brzmi w moim odczuciu dość dyrektywnie, przywołuje na myśl zastąpienie czegoś, a żeby dokonać takiego procesu, trzeba mieć dobry plan i silną motywację. W innym wypadku wielkie idee noworocznych postanowień zostaną tylko słowami wypisanymi na papierze, albo w naszej głowie.

Ulepszać chcemy to, co w naszym odczuciu wyglądać powinno inaczej, może być to styl odżywiania, obecny sposób komunikowania się z innymi czy forma spędzania wolnego czasu. Każdego z nas trapią inne trudności, w które wpędza typ osobowości, środowisko, ludzie, lęki. Dzisiaj zapraszam do przyjrzenia się dolegliwości, szczególnie dręczącej po minionych świętach bożonarodzeniowych, a mianowicie konsumpcjonizmowi.

Konsumpcjonizm, to nic innego jak wzmożona chęć posiadania dóbr materialnych, które mają stanowić o statusie, pozycji społecznej czy wręcz poziomie szczęścia. Nabywanie nie wynika z realnych potrzeb, ale przeświadczenia, że dadzą poczucie satysfakcji, wywołają uśmiech, pozwolą poczuć się lepiej. Świąteczna gorączka sprzyja zaopatrywaniu się w sposób spontaniczny, nieprzemyślany, pod wpływem impulsu. Nie mam na myśli podarunków dla najbliższych, ale całą armię przedmiotów, do których zakupu święta chorobliwie prowokują, a jest to na przykład: nieprzejadalna ilość jedzenia, ubrania, zabawki, przedmioty promocyjne, niebywale okazyjne, których cena obniżona o 50% jest zbyt kusząca by się oprzeć.

W konsekwencji przez grudniowe tygodnie wpaść można w nieprzerywalny ciąg kupowania, który podżerany coraz to nowymi promocjami pozwala nabywać wszystko to, co ma ostatecznie napełnić nas szczęściem. Natalia Knopek w książce pod tytułem: "Miej umiar. 52 kroki do życia po swojemu", do której w dużej mierze odwołam się w poniższym tekście, przywołuje bardzo trafne słowa Anthony’ego de Mello: "Kiedy wróbel buduje gniazdo w lesie, zajmuje zaledwie jedną gałąź. Kiedy jeleń gasi pragnienie w rzece, pije nie więcej, niż może pomieścić jego brzuch. My gromadzimy rzeczy, ponieważ nasze serca są puste".

To przedmioty mają wypełnić pustkę, którą czujemy w sobie z wielu powodów. Kiedy w pobliżu nie ma telefonu, przedmiotów, z którymi jesteśmy związani emocjonalnie (czasem bardziej niż z ludźmi) całej tej materialnej otoczki, możemy odczuć się mniej wartościowi. Jeśli własną wartość zabuduję nie na tym, co mam w sobie, ale na sobie, obok siebie, wtedy sytuacja oderwania od tego, co mnie tworzy, jest dramatyczna. Poczucie bezpieczeństwa, za które zapłaciliśmy pieniędzmi rozpada się jak domek z kart, okazuje się niewiele warte.

Kolejne nabywane przedmioty jak domino popychają do kupna kolejnych, tak, aby zestaw sztućców pasował do nowo nabytych filiżanek, a te do obrusa, ten zaś do do stołu. W rezultacie okazuje się, że jedna zdobyta rzecz zmusza do wymiany innych, zjawisko to nosi nazwę „efekt Diderota”.

Jak wyjść z pułapki kupowania?  
1. Uświadomienie sobie, czego naprawdę potrzebuję.
Pomimo specyficznej „hipnozy” w trakcie nabywania, po pewnym czasie sami zdajemy sobie sprawę z faktu posiadania dużej ilość przedmiotów, z których nie jesteśmy w stanie korzystać, bo nawet o nich nie pamiętamy, znajdują się gdzieś na dnie szafy, nie potrzebujemy ich do codziennego funkcjonowania. Ich natłok z czasem przygniata, zaczyna brakować miejsca, sprzątanie jest uciążliwe, a zagracona przestrzeń nie pozwala na efektywną pracę (w niektórych przypadkach).

To znak, że jesteśmy gotowi na zmiany. Wiele przedmiotów nabytych za sprawą impulsu nigdy się nie przydała, a stanowi jedynie rzadko odświeżane wspomnienie owej chwili. Natalia Knopek podaje pytanie, które może okazać się pomocne w podstawowej selekcji tego co mamy, na to co zostaje i z czym się rozstajemy, brzmi ono: "Czy gdyby dana rzecz spłonęła w pożarze, kupiłbym ją ponownie?".

Drugi sposób, to pomyślenie o rzeczach, które zabralibyśmy w czasie przeprowadzki. Przenoszenie z miejsca na miejsce przedmiotów, które nie są użyteczne na co dzień nie ma sensu, dlatego zostaną, tylko prawdziwie przydatne i ograniczone ilościowo. Przy takiej selekcji warto zaopatrzyć się w pudełka i worki, które od razu rozdzielą rzeczy do wyrzucenia, oddania, sprzedaży czy pozostawienia. Lepiej nie odkładać niczego do późniejszego przemyślenia, bo po czasie decyzja o pozbyciu się danej rzeczy może być trudna.

2. Rzeczy to wampiry czasu.
Sam proces kupowania bywa różny, często nadmiernie angażujący czasowo. Przeanalizujmy to: na początku możemy albo rozmyślać nad kupnem rzeczy, albo zrobić to spontanicznie. W obu przypadkach poświęcamy czas na konkretny wybór czy to w sklepie stacjonarnym czy online, wraz z płatnością, powrotem do domu, bądź oczekiwaniu na kuriera. Przeliczając pieniądze, które wydaliśmy na czas pracy, to kolejne miejsce ulotnienia się czasu, który przepracowany mógłby być w lepszym celu.

Gromadzone kolonie przedmiotów należy porządkować, aby móc w ogóle funkcjonować–znów cenne chwile. Gdy dana rzecz, zalegać będzie nieużywana w domu, kolejny raz odgryzie nasz czas na myślenie co z nią zrobić dalej. Te drobne minuty, których ucieczki przez kupowanie nie zauważamy składają się na część życia, która znika. Kiedy pomyślisz nad nieocenioną wartością czasu zapragniesz go oszczędzać.

3. Kupuj z głową.
Inwestowanie w przedmioty o lepszej jakości determinuje nie tylko wyższą cenę, ale też dłuższą ich żywotność. Warto jest inwestować rzadziej w coś, co wytrzyma więcej, niż robić to kilka razy w mniejszych kwotach.

4. Działaj stopniowo.
Bezmyślne wyrzucanie nie dokona ważnych zmian w naszym myśleniu, a spowodować może smutek i chęć nabycia przedmiotu raz jeszcze. Przed decyzją o pozbyciu się rzeczy warto zastanowić się po co właściwie ją nabyłem, w czym miała mi służyć i jeśli nie mnie, to komu by mogła. Bezrefleksyjne umieszczanie swojego dobytku w koszu na śmieci nie sprzyja środowisku i nam samym, dlatego pomyśl zanim wyrzucisz.

Świadome zakupy tworzy zapisywanie swoich wydatków, ustalenie limitów pieniężnych, rzetelne planowanie, a także nieuleganie pokusom marketingowym. Zaspokajanie potrzeb szacunku, uznania, bezpieczeństwa czy samorealizacji za pomocą przedmiotów nie jest sposobem na szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Proces kupowania nie jest niczym złym, jeżeli nie jest podyktowany „kupieniem” sobie części siebie takiej, jaką chciałbym mieć, bo w inny sposób nie potrafię tego zdobyć.

Obecny świat i możliwość posiadania tak wielu przedmiotów może zamieszać i utrudnić budowanie relacji czy komunikację. Warto jednak pamiętać, że nie ma nic cenniejszego ponad drugiego człowieka, bez względu na rzeczy w których życie sobie urządził.

Joanna Iskra 


źródło:
1. „Miej umiar. 52 kroki do życia po swojemu” Natalia Knopek, wyd. Pascal, Bielsko-biała 2018.

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2020 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl