Grzegorz Płonka, niebywale uzdoniony pianista. Jego historia to swoisty dowód na błąd w postawionej diagnozie. Dobry lekarza na receptę?

Jego losy inspirują i pokazują, co to znaczy walczyć o samego siebie! Grzegorz Płonka udowodnił lekarzom, jak bardzo się pomylili! Jego historia budziła wielkie emocje, a on sam pokazał, co to znaczy „walczyć o samego siebie”.

Grzegorz Płonka urodził się jako wcześniak. Od pierwszych dni swojego życia borykał się z szeregiem wad wdrodzonych, walczył o każdą chwilę spędzoną na świecie. Chociaż jego rodzice od początku podejrzewali, że ich dziecko po prostu nie słyszy i to właśnie jest powodem nadwrażliwości chłopca na dotyk, to lekarz kategorycznie stwierdził, że Grzegorz jest dzieckiej autytycznym.

Tej własnie diagnozy lekarze specjaliści trzymali się kolejnych 14 lat. W końcu na drodze nastoletniego Grzegorza stanął lekarz, który zdiagnozował u niego ciężki niedosłuch zmysłowo–nerwowy, wykluczając tym samym autyzm! Tych 14 lat w żaden sposob nie da się odzyskać, ale od czasu postawienia prawidłowej diagnozy życie Grzegorza diametralnie uległo zmianie.

–Wszczepienie implantów poskutkowało czymś, czego się nie spodziewałem–usłyszałem śpiew ptaków. I ciągle chciałem ich słuchać–wspomina Grzegorz Płonka. – Po zaimplantowaniu wszystko się zmieniło, wszystko było nowe. Zacząłem słuchać, bawić się dźwiękami i po prostu zakochałem się w muzyce. Dzięki implantom, mogę dziś usłyszeć całą orkiestrę, flety i wysokie dźwięki.

Od kiedy chłopiec odzyskał słuch okazało się, że ma ogormny talent muzyczny. Rodzice robili wszystko aby pomóc synowi rozwijać swoją pasję. Długo szukali odpowiedniej szkoły muzycznej, nie ukrywają, że było to bardzo trudne zadanie. Wszędzie spotykali się z niezrozumieniem specyficznych potrzeb młodego chłopca i jego prawa do indywidualnego nauczania. Grzegorz wiedział czego chce, priorytetem było rozwijanie talentu muzycznego i rozpoczęcie systematycznej nauki gry na fortepianie.

Tu znów trafił na bariery ponieważ szkoły muzyczne nie chciały przyjąć ucznia z deficytami słuchu i mowy oraz lukami w wiedzy ogólnej. Płonka się jednak nie złamał! Samodzielnie opanował jeden z najtrudniejszych utworów Ludwika Van Beethovena. –Nauczyłem się sonaty Księżycowej, bo gdy już zacząłem słyszeć, uzależniłem się od muzyki i nie mogłem się od niej oderwać–wspomina Grzegorz.

–Podobała mi się ta kompozycja więc zawziąłem się i postanowiłem, że się jej nauczę. Zrobiłem to sam. Udowodniłem, że mogę. Nauczyłem się, przyjechałem, zagrałem. Dla wszystkich było to ogromne zaskoczenie, jak ja to zrobiłem? Wszyscy, ci, którzy usłyszeli jak Grzegorz gra nie mogą wyjść z podziwu.

–To jest całkowity samouk, taki Nikifor fortepianu–mówi w rozmowie z serwisem Niepelnosprawni.pl Łukasz Płonka, ojciec Grzegorza. –Niekształcony, całkowicie autentyczny, który technicznie nie jest fenomenem, ale do wszystkiego doszedł sam. Nawet nut uczył się sam, tzn. pomagał mu komputer.

Historia Grzegorza wydaje się być nieprawdopodobna. Pomimo 14 bezsensownie straconych lat i szeregu trudności, między innymi w dostaniu się do szkoły muzycznej, udało mu się ją ukończyć.

–Nie pasował do żadnego elementu tego systemu–ani zdrowotnego, ani edukacyjnego. Kolejne instytucje go "wypluwały", co wywoływało u niego duże rozczarowanie i bardzo negatywnie wpłynęło na jego psychikę–dodaje Łukasz Płonka.

–Grzegorz bierze udział w konkursie „Człowiek bez barier”, ale istnieją bariery, które mimo wszystko są nie do pokonania. System edukacyjny nie przewiduje alternatywnego kształcenia czy dokształcania. Może to robić jedynie prywatnie ponieważ ukończył 24 rok życia. Cała urzędnicza machina nie bierze pod uwagę faktu, że mężczyzna stracił 14 lat swojego życia przez błędnie postawioną diagnozę. Jedną z konsekwencji był fakt, że Grzegorz nie mogł kontynuować nauki w szkole muzycznej drugiego stopnia, co było jego wielkim marzeniem. Oczywiście może się uczyć, ale w prywatnym trybie nauki...

Determinacja młodego pianistki imponuje oraz motywuje do walki. –Grzesiek jest człowiekiem niezwykle prawym. Niewiarygodna jest ta jego nieprawdopodobna siła. My, jako rodzice, byliśmy i jesteśmy ludźmi, którzy szukają świętego spokoju, tak jak większość ludzi. Natomiast Grzesiek nieustannie nas mobilizuje żeby przekraczać kolejne granice, kolejne bariery, kolejne ograniczenia. Niemal codziennie słyszałam: „Mamo, masz znajomych w Warszawie, jedź, szukaj, pytaj, bo musi się coś znaleźć”. To w nim tkwi cała moc, ta nieprawdopodobna motywacja do działania–mówi Małgorzata Płonka, „druga” mama Grzegorza.

Dla młodego, niepełnosprawnego pianisty najlepszym przyjacilem jest fortepian, który odziedziczył po swojej „pierwszej” mamie, która tragicznie zmarła. Matka mężczyzny była nauczycielką gry na pianinie i to prawdopodobnie po niej Grzegorz odziedziczył talent i miłość do muzyki. Niestety „najlepszy przyjaciel” Grzegorza musi zostać pilnie zastąpiony nowym instrumentem. To za duży wydatek dla rodziny wyjątkowo zdolnego artysty, dlatego postanowiono uruchomić internetową zbiórkę funduszy na nowy fortepian.

–Facebook jest dla Grzegorza najważniejszym narzędziem kontaktu z ludźmi. Choć i tu był odrzucany, niezrozumiany przez innych, niejednokrotnie w bardzo przykry i czasem wręcz obraźliwy sposób. Może odzew na tę zbiórkę udowodni mu, że jednak ci, którzy go nie rozumieją, lekceważą i obrażają są w zdecydowanej mniejszości. Grzegorz udostępniając swoją muzykę chce się odwdzięczyć wszystkim za akceptowanie go takim jakim jest. Szczególną wdzięczność ma do profesora Skarżyńskiego z Kajetan, za otwarcie świata dźwięków, możliwość wyrażenia siebie poprzez muzykę. Grzegorz sam nie mając śmiałości zaakceptował zorganizowanie zbiórki na zakup nowego fortepianu i opłacanie lekcji muzyki–czytamy na stronie internetowej zbiórki w portalu Pomagam.pl

Dowolną kwotę można przekazać tutaj:http://https://pomagam.pl/plonkagrzegorz

Historię Grzegorza mogliśmy usłyszeć dzięki Festiwalowi Ślimakowe Rytmy, który zorganizowano z inicjatywy profesora Henryka Skarżyńskiego. Przełomowy dla Płonki był rok 2016, kiedy otrzymał prestiżowy tytuł „Człowieka Bez Barier”.

–Konkurs „Człowiek Bez Barier” został zainicjowany w 2003 roku z okazji Europejskiego Roku Osób Niepełnosprawnych przez magazyn „Integracja”. Celem Konkursu jest nagradzanie osób, których życie zawodowe i społeczne może stać się wzorem postępowania dla innych. Odnoszą oni sukcesy w biznesie, są także artystami, sportowcami lub liderami społeczności lokalnych. Konkurs pokazuje, że niepełnosprawność nie musi ograniczać ludzi, odbierać marzenia, kojarzyć się z biernością, nieszczęściem i wykluczeniem społecznym.

Laureaci oraz finaliści inspirują i motywują do przełamywania barier w życiu. W czternastu dotychczasowych konkursach nagrodzono 78 osób. 2 grudnia 2016 roku pacjent prof. Henryka Skarżyńskiego i laureat I Międzynarodowego Festiwalu Dzieci, Młodzieży i Dorosłych „Ślimakowe Rytmy” Grzegorz Płonka został zwycięzcą Konkursu „Człowiek Bez Barier”. O ten tytuł w 2016 roku ubiegało się grono 20 półfinalistów o bardzo mocnych i twórczych osobowościach. Uroczysta Gala Konkursu odbyła się na Zamku Królewskim. Honorowy patronat nad tym wydarzeniem objęła Małżonka Prezydenta RP, Pani Agata Kornhauser–Duda–czytamy na stronie internetowej Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu.

Czy życie Grzegorza będzie od teraz wolne od przykrych momentów?Pewnie nie, ale serce rośnie patrząc na wyczyny tego niebywale zdolnego artysty, który swoim hartem ducha udowadnia, że zawsze do końca opłaca się walczyć o swoje marzenia.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl