Mikołaj Roznerski, amant polskiego kina walczył z anoreksją

Idol nastolatek szczerze o swoich problemach ze zdrowiem. Mikołaj Roznerski, to jeden z najpopularniejszych aktorów młodego pokolenia. Przystojny 35–latek dzięki występom w popularnych serialach telewizyjnych zaskarbił sobie wiele młodych fanek. To właśnie najwierniejsze fanki aktora najbardziej poruszyło wyznanie popularnej gwiazdy. Roznerski w jednym z wywiadów przyznał, że zmagał się z poważnymi zaburzeniami żywienia. Cierpiał na anoreksję.

Po rozwodzie rodziców młody Mikołaj zamieszkał z ojcem, na wsi. Pomagał w prowadzeniu gospodarstwa i nie migał się od ciężkich prac w polu czy oporządzaniu zwierząt. Chłopakowi trudno było zaakceptować swoje życie, którego cały czas zżerały kompleksy.

–Wstydziłem się domu: starego, poniemieckiego, zbudowanego w 1860 roku. Na podwórku stała nyska. Z jej powodu też czułem się gorszy. Kiedy tata zawoził mnie do szkoły, zawsze prosiłem, żeby zatrzymywał się ulicę dalej. W ogóle miałem mnóstwo kompleksów. Do tego wpadłem w kłopoty związane z zaburzeniem jedzenia. Dziś nazywa się to anoreksja, ale wtedy nikt o tej chorobie nie słyszał. Babcia mówiła, że mam jadłowstręt–wyznał aktor w jednym z wywiadów.

Paradoksalnie jego problemy zaczęły się od nadwagi. Koledzy wyśmiewali się z jego tuszy, co tylko potęgowało kompleksy młodego chłopaka. Po latach aktor przyznaje, że był to szczególnie trudny czas.

–Byłem tłuścioszkiem, nie podobałem się dziewczynom. Aż nagle zeszczuplałem i stało się coś nieoczekiwanego, zauważyłem, że jestem inaczej postrzegany. Koleżanki uśmiechały się zalotnie, koledzy przestali się nabijać. Uznałem, że to dobry kierunek, zacząłem więc liczyć kalorie–relacjonuje w rozmowie.

To racjonalne odchudzanie nie trwało jednak długo. Roznerski doprowadził się do stanu skrajnego wycieńczenia, który zagrażał jego życiu i zdrowiu. W końcu trafił do szpitala.

–Byłem już przeraźliwie chudy, ważyłem 42 kilogramy. Pewnego dnia zemdlałem i trafiłem do szpitala–wspomina aktor znany z serialu „M jak Miłość”.

Mikołaj Roznerski spędził w szpitalu prawie rok. Znajdował się pod stałą opieką lekarzy, którzy nauczyli go zasad zdrowego odżywiania. W końcu przestał się bać, że znów przytyje, zrozumiał to podczas terapii pod opieką fachowców.

Anoreksja zostaje na zawsze. Zmieniłem tylko liczenie kalorii na liczenie przebiegniętych kilometrów albo kilogramów wyciśniętych na siłowni–przyznaje.

Nie można odmówić dobrej kondycji aktorowi. W porę znalazł pomoc. Jednak nie wszyscy mają tyle szczęścia, a temat anoreksji nie istnieje w przestrzeni publicznej–wiele młodych osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo niebezpieczne może być odchudzanie.

–Wzrost 176 cm, masa ciała 44 kg, wiek 16 lat. Że też masz siłę na to, by oddychać”–powiedziała lekarka, która wypełniała moją szpitalną kartę–wspomina Katarzyna.
–Jeśli wyobrażasz sobie, że miałam nadwagę i byłam typową grubaską, to jesteś w błędzie. Nigdy nie byłam gruba, ale chuda też nie. Zwykła dziewczyna. Normalny wzrost i proporcjonalna waga. Zawsze dobrze się uczyłam, nie było ze mną żadnych problemów. W okresie dojrzewania pojawiły się dodatkowe kilogramy, a ja chciałam być idealna. Dobre stopnie, super ciuchy, najnowszy telefon. Brakowało mi tylko sylwetki, jak z tych kolorowych magazynów, które przeglądałam na każdej przerwie w gimnazjum.

W marzeniach widziałam siebie: najlepszą, najmądrzejszą i najzgrabniejszą. Chodziłam na fitness, potem matka zapisała mnie na pilates, ale nic nie pomagało, a moja frustracja rosła szybciej, niż mój tyłek, który chyba z dnia na dzień stawał się coraz większy. Brzydziłam się swojego ciała i zwisającego tłuszczu. Okej... wszyscy twierdzili, że wcale nie jestem gruba i że to tylko moje urojenia, ale ta przerażająca myśl nasilała się coraz bardziej.

Zaczęło się od ograniczenia kolacji–co nikogo nie zdziwiło, potem było już tylko gorzej. Cienka granica między dbaniem o siebie a głodzeniem została przekroczona. Niestety nikt z bliskich tego nie zauważył. Najgorsze były obiady. Wielki talerz zupy, drugie danie i czasami deser. Nie wyrzucisz, bo starzy siedzą obok i wszystko widzą! Najpierw stosowałam wymówki typu „nie jestem głodna”. Potem, gdy mama zauważyła, że niknę w oczach, zaczęło się piekło–wspomina Kasia.

–Pamiętam, jak ojciec zrobił mi budyń czekoladowy, który zawsze uwielbiałam. W sumie zrobiło mi się taty żal. Chciałam nawet zjeść. Nadzieja w oczach mamy chyba mnie sparaliżowała i wkurzyła. Walka, która toczyła się we mnie, nie trwała długo. Z całych sił rzuciłam pucharkiem o podłogę. Czar prysł i zaczęła się otwarta wojna domowa. Oni się irytowali, próbowali rozmawiać, krzyczeli i zastanawiali się, co zrobili źle. A ja? Nawet nie wiesz, jakie to uczucie, gdy osiągasz swój cel. Z odchudzaniem jest jak z hazardem. Raz wygrasz i chcesz więcej. Rosyjska ruletka pochłania cię bez reszty. Tracisz kolejne kilogramy i chcesz więcej, więcej i więcej.

Zaburzenia żywienia to niestety problem, który coraz bardziej zyskuje na mocy.
W przypadku anoreksji, faktycznie, zdecydowana większość, to młode dziewczyny. Powiedziałabym od 9–tego roku życia wzwyż do końca okresu adolescencyjnego, czyli mniej więcej do 18–tego roku życia. Jeśli chodzi o bulimię, najczęściej chorują osoby w wieku 20–25 lat, a jedzenie kompulsywne, uznawane za trzeci rodzaj zaburzeń odżywiania dotyczy zazwyczaj już osób po 35 roku życia.

Młodzi ludzie, kilkunastoletni, często internalizują to, co widzą w prasie czy telewizji. Jeśli coś im się podoba, przyjmują to jako własne. Zatem jeśli nieustannie patrzą na młode, smukłe i piękne kobiety, chcą być takie same. To powoduje pewne nieprawidłowości, takie jak np.: zarządzenie diety czy regularne wizyty na siłowni. Jednak, gdy osoba poddająca się jakimkolwiek rystrykcjom żyje w rodzinie dysfunkcyjnej lub ma podatny typ osobowości, to właśnie te nieprawidłowości mogą wywołać zaburzenia odżywiania.

Nie istnieją dokładne statystyki, co do ilości osób chorujących w Polsce na zaburzenia odżywiania, wiadomo jednak, że jest ich coraz więcej. Anoreksja dotyka nie tylko młode dziewczyny, ale także dorosłe kobiety i... mężczyzn.

Jeśli we wczesnym stadium choroba zostanie zauważona, np. przez rodziców czy partnera, to zapewne działania indywidualne mogą okazać się skuteczne, pod warunkiem, że bliscy potrafią nawiązać z osobą chorą kontakt, a ona sama chce z nimi współpracować. W późniejszym, bardziej zaawansowanym stadium, bez skutecznej terapii rodzinnej, bardzo trudno wyjść z anoreksji. Przypadki zagłodzenia się na śmierć wcale nie są rzadkością, jak mogłoby się wydawać. Anoreksja i inne zaburzenia żywienia, to prawdziwa plaga krajów „pierwszego świata”, w których śmierć z głodu nigdy nie powinna się zdarzyć.

Jak pokazuje przykład Mikołaja Roznerskiego z każdą chorobą można wygrać, pod warunkiem, że potrafimy przyjąć pomoc.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl