Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

In Vitro dofinansowane przez lokalne samorządy, ale nie wszędzie, dlaczego?

Problem niepłodności dotyka coraz większą liczbę Polek i Polaków, w tak zwanym wieku produkcyjnym. W ostatnich latach nasila się w mediach dyskusja o zapłodnieniu pozaustrojowym, czyli in vitro. Metoda może poszczycić się dużą skutecznością, ale jej stosowaniu przeciwstawia się Kościół Katolicki i konserwatywna część społeczeństwa. To niejedyna przeszkoda przeciwko jej powszechnemu stosowaniu–in vitro jest po prostu drogą metodą prokreacji.

Niektóre samorządy dofinansowują terapię dla swoich mieszkańców, inne pracują nad właściwie skonstruowaną uchwałą. Są jednak i takie, gdzie radni torpedują wszelkie inicatywy lokalne.

Metoda in vitro polega na połączeniu plemnika i komórki jajowej w warunkach laboratoryjnych, poza organizmem kobiety. Zapłodnienie metodą in vitro umożliwia parom borykającym się z problemem niepłodności posiadać potomstwo. Niepodłodność zaczęła być powszechnym problemem społecznym.

Liczba ludności Polski sukcesywnie ulega pomniejszeniu. Szacunkowo w 2050 roku w naszym kraju będą żyły 34 miliony Polaków, czyli o około 4,5 miliona mniej niż obecnie. Według Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym półroczu 2015 roku urodziło się niemal trzy tysiące dzieci mniej niż rok temu. Jednocześnie o blisko pięć tysięcy wzrosła liczba zgonów. Nie tylko strach przed nieutrzymaniem rodziny powstrzymuje rodziców przed posiadaniem potomstwa. Okazuje się, że coraz więcej Polaków cierpi na niepłodność, z danych Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego wynika, że co roku problem dotyka 1,5 mln par. Niepłodność staje się już nie tylko problemem medycznym, ale i społecznym, z którym zmaga się co piąta para w Polsce.

Tolerancja społeczna dla in vitro jest coraz większa, dlatego do 2016 roku istniał rządowy program leczenia niepłodności. Funkcjonował on trzy lata, a skorzystało z niego prawie 20 tys. par. W wyniku wspierania zapłodnienia pozaustrojowego w trakcie działania inicjatywy poprzedniego rządu urodziło się niemal 9 tys. dzieci, a analitycy szacują, to na ponad 43% skuteczności.

Niestety rząd premier Beaty Szydło nie kontynuował wspierania takiej formy polityki prorodzinnej. Szansę na objęcie opieką rodzin, które chciałyby mieć biologiczne dzieci dostały lokalne samorządy. Niektóre miasta skorzystały z tego od razu, inne wciąż walczą o in vitro z miejskiej kasy.

Od połowy 2017 roku program działa w Warszawie i widoczne są już jego efekty. Program zakłada dofinansowanie do 80% kosztów zabiegu, nie więcej jednak niż 5 tysięcy złotych. Refundacja przysługuje do trzech zabiegów, o ile w wyniku poprzednich prób nie doszło do urodzenia dziecka. Budżet całego programu na lata 2017–2019 wynosi 22 miliony złotych. Z programu skorzysta w sumie około 2,5 tysiąca par. Po roku (dane z czerwca 2018r.) doszło do 200 ciąż–czytamy w „Polityce”.

Nowy prezydent miasta stołecznego podtrzymał dofinansowanie do in vitro.
Program od 2017 roku działa także w Gdańsku, gdzie parom przysługuje dofinansowanie do trzech prób zapłodnienia. W Poznaniu (uchwała rady miasta z lutego 2017 roku) uszczegółowiono, że refundacja należy się parom w wieku od 18. do 43. roku życia. Obejmuje trzy zabiegi lub ich równowartość (szacuje się ją na 5 tysięcy złotych). Co ciekawe, poznański program zakłada także dofinansowanie adopcji zarodków z banków nasienia i komórek.

Najwcześniej pieniądze na in vitro przeznaczył samorząd Częstochowy–było to w 2013 roku, na długo przez inicjatywą rządu PO–PSL. W mieście słynącym z klasztoru na Jasnej Górze ze wsparcia mogą skorzystać nie tylko małżeństwa, ale także związki nieformalne. Kiedy rząd PiS zaprzestał finansowania programu leczenia niepłodności, częstochowscy włodarze zwiększyli środki na ten cel w budżecie miasta. W 2019 roku dofinansowanie do in vitro udało się wywalczyć także w stolicy Dolnego Śląska, to kolejna próba wrocławskich radnych (poprzednia miała miejsce w 2017 roku).

Jak sytuacja dofinansowania in-vitro wygląda w województwie kujawskopomorskim?
Przed wyborami samorządowymi rada miasta Bydgoszczy przegłosowała program zakładający wsparcie leczenia niepłodnoóci. To też ich drugie podejście–poprzednią uchwałę z 2017 roku zakwestionował wojewoda kujawsko–pomorski.

Rząd likwidując program dofinansowania in vitro dwa lata temu sprawił, że o wsparciu dla rodzin trzeba myśleć na poziomie samorządu–komentowała podczas nadzywczajnej sesji radna Platformy Obywatelskiej Monika Matowska. Możemy oczywiście uważać, że to dyskusja polityczna i nie dotyczy mieszkańców. Możemy też stwierdzić, że chcemy wyrównać szanse na potomstwo również tym, którzy borykają się z niepłodnością i nie mają pieniędzy, by samodzielnie poradzić sobie z pokryciem kosztów tej metody–podejmowała radna.

Projekt przegłosowano stosunkiem głosów 17. do 13. Wyłoniono już klinikę, która będzie odpowiadała za realizację programu przygotowanego na lata 2019–2022, procedura zapisów ruszyć ma w ciągu kilku tygodni. Miejski program wspierania in vitro radni chcieli wprowadzić w Grudziądzu, podjęli i przegłosowali stosowną uchwałę, jednak na program nie zgodził się wojewoda. Rzecznik prasowy wojewody tłumaczył, że grudziądzcy radni przyjęli projekt obywatelski, a zgodnie z przepisami oddany pod głosowanie powinien być projekt uchwały samorządu.

Program miałby kosztować budżet Grudziądza 400 tysięcy złotych. Zabiegi przewidziano dla 60 par starających się o dzieci–jak nieoficjalnie podało Radio PiK, w tej chwili nie ma możliwości, aby miasto finansowało tak drogi program.

In Vitro nie jest finansowane przez gminę miasta Torunia, chociaż w 2016 roku działacze Nowoczesnej zgłosili taki projekt. –Kierując się chęcią poprawy dostępu mieszkańców Torunia dotkniętych problemem niepłodności do metod zapłodnienia pozaustrojowego, zapewnienia im najwyższych standardów leczenia niepłodności i obniżenia kosztów leczenia, jak również poprawę trendów demograficznych, chcemy wdrożyć w naszym mieście Program Polityki Zdrowotnej „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego–in vitro dla mieszkańców Torunia w latach 2016–2019–tłumaczyli podczas konferencji prasowej.

Program miał być przeznaczony dla par mieszkających na terenie Miasta Torunia, w których kobieta w dniu zgłoszenia nie ukończyła 40–tego roku życia, ale dopuszcza się możliwość przeprowadzenia procedury u pacjentek w wieku do 42 roku życia. Niestety, zdaniem przewodniczącego rady miasta Marcina Czyżniewskiego, miał on wady proceduralne. Wnoskodawca ich nie uwzględnił i projekt przepadł zanim trafił pod głosowanie radnych.

Programów refundacyjnych nie udało się przegłosować także w innych miastach: Krakowie, Rzeszowie, Katowicach, Opolu czy Płocku.

Wielką orędowniczką in vitro jest znana osobowość telewizyjna Małgorzata Rozenek–Majdan, która dzięki zabiegowi urodziła dwóch synów.
–Chłopcy wiedzą, co to jest in vitro. Nigdy tego nie ukrywaliśmy. Nie mają z tym żadnego problemu. Nigdy nie spotkali się z żadnymi konsekwencjami, faktu że powiedziałam o tym głośno. Żyjemy w środowisku, które akceptuje in vitro jako pomoc medyczną, ale chłopcy wiedzą, że są ludzie, którzy tego nie rozumieją–wyznała gwiazda w programie TVN24 „Czarno na Białym”.

Pierwsza rzecz, z którą mierzy się kobieta, to poczucie winy, to chyba łączy wszystkie kobiety. Pada pytanie: "Co zrobiłam nie tak?". Ważne jest, żeby pozbyć się poczucia winy. Później podejmowane są wszystkie próby i one nie wychodzą. To jest taki moment, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie będzie romantycznych wspomnień, tylko trzeba poprosić o pomoc lekarzy.

Statystycznie większość Polaków uważa, że zapłodnienie pozaustrojowe powinno być finansowane przez rząd. Sondaż Dziennika Gazety Prawnej z 2016 roku mówi, że za tym rozwiązaniem opowiada się aż 70% ankietowanych.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl