Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Jak żyć po śmierci ukochanej Kory? Kamil Sipowicz mówi głośno o samobójstwie

O odchodzeniu, żałobie i miłości–Kamil Sipowicz szczerze o śmierci ukochanej Kory.

Chorobę każdy przeżywa inaczej. Zupełnie inaczej reagują na nią pacjenci, którzy muszą pogodzić się ze swoim losem i zupełnie inaczej ci, którym lekarze dają niewielką szansę na wyzdrowienie. Choroba bezwzględnie dotyka również bliskich osoby chorej. Oczywiście te reakcje, relacje są różne, chyba nawet bardziej zróżnicowane od samego sposobu, w który chorzy biorą los w swoje ręce.

Nieodłącznym etapem życia jest śmierć, a choroby często bywa żałoba. Z tym właśnie wiele osób ma największy problem. Pożegnać ukochaną osobę jest ciężko, a przyzwyczaić się do faktu, że jej nie ma, chyba tak naprawdę nie można. W pamięci można pielęgnować wspólne chwile i sprawiać, żeby wspomnienia nie bolały, a przynosiły uśmiech. Takie przesłanie płynie z tekstu opublikowanego w najnowszym wydaniu Newsweek Polska. O żałobie, powolnym odchodzeniu, akceptacji i miłości opowiada Kamil Sipowicz.

Kora, czyli tak naprawdę Olga Jackowska, to legendarna wokalistka kultowego zespołu Maanam, ikona stylu i osobowość, która w lipcu 2018 roku zmarła z powodu choroby nowotworowej. Jej walka inspirowała wiele osób do dalszego działania i boju o swoje życie i zdrowie. Była bardzo silna, po trudnym i wyczerpującycm leczeniu nie poddała się. Po przebytej chemioterapii wróciła na plan telewizyjnego show Must Be The Music, gdzie była jurorką. Czuła odpowiedzialność tego zadania, bo ten program i Kora wraz z innymi jurorami, pomogli wylansować obecne gwiazdy polskiej estrady–chociażby zespół Enej czy Igora Herbuta z Lemon.

Wszystko co robiła Kora, oddawała temu 200 procent siebie. Zaangażowała się także w dyskusję o dostępności w Polsce medycznej marihuany. Walczyła o to, co było dla niej ważne i nie rezygnując nawet obliczu choroby.

Żegnało ją wielu najbliższych przyjaciół, fanów i osób, dla których w pewien sposób była ważna. Najważniejsza była dla swojej rodziny, w tym Kamila Sipowicza, który był nie tylko jej mężem, ale również najbliższym przyjacielem, wsparciem i osobą, która dzieliła z nią życie na dobre i na złe.

Kamil Sipowicz udzielił wywiadu Aleksandrze Pawlickiej. Wzruszający tekst opublikowany w najnowszym wydaniu Newsweeka Polska, to niebagatelna opowieść o pięknej miłości. Sipowicz szczerze opowiada o tym, jak wyglądało jego życie kilka tygodni po pogrzebie ukochanej i jak wygląda teraz–mimo upływu czasu ciągle myśli o samobójstwie.

–Każdego dnia dużo jeżdżę samochodem i słucham książek. Ostatnio "Lalki" Prusa i nagle poczułem się jak ten Wokulski. Racjonalny, wierzący w naukę, posyłający kurwę na kurs szwaczki, żeby zrobić coś dobrego, a jednocześnie cały czas myślący o samobójstwie. "Gdybym wiedział, że potem już nic nie ma, to bym się zabił"–mówi Wokulski. Też mam takie myśli, ale ponieważ mam kontakt z Korą, to wiem, że nie mogę się zabić, bo sprzeniewierzyłbym się jej woli– przyznał Aleksandrze Pawlickiej Kamil Sipowicz.

–Wierzę, że jeszcze się spotkamy. Inaczej nie pozostałoby nic innego jak samobój. Sipowicz otwarcie przyznaje, że żałba zburzyła jego równowagę psychiczną.

–Stany euforii okupuję potwornymi dołami–na granicy samobójstwa, ale wiem, że ona tego nie chce. Gdy jeszcze żyła i wracaliśmy z ostatniej chemii, zadzwonił do mnie Tomek Stańko. W trakcie rozmowy stwierdził, że zdarza mu się myśleć o samobójstwie. Byliśmy z Korą w fatalnym stanie psychicznym, oboje wiedzieliśmy, że ta chemia niczego już nie zmieni, więc nie zastanawiając się długo, powiedziałem Tomkowi: "Rób, jak uważasz", a Kora na to: "Co ty mówisz! Żadnego samobójstwa!"–opowiada.

Skąd ten wywiad i tak osobiste wyznania? Minęło pół roku od kiedy Kamil Sipowicz musiał pochować swoją ukochaną. Uznał, że czas najwyższy aby powiedzieć więcej o życiu bez Kory. W wywiadze nie zapomina jednak o bolesnych wspomnieniach, kiedy rak zdominował ich życie.

–Kora poszła po coś do kuchni i słyszę, że jakoś dziwnie stuka (…). Idę do niej, a ona, która zawsze była superczysta, stoi przy zlewie i przekłada coś brudnego z ręki do ręki. "Co ty robisz?"–pytam. "Nie widzisz, bucu głupi? Porządkuję to!" –czytamy.

Kamila bolało to, że nie był w stanie jej pomóc, chociaż za jej zdrowie oddałby wszystko.

–Przerzut na mózg, to jest koszmar, którego nie zrozumie nikt, kto nie miał z tym do czynienia (…) Kora przeszła piekło, a ja z nią.[...] Przestała chodzić, w końcu mówić. Potem była już nieprzytomna. Trzymaliśmy ją za ręce–wspomina mąż wokalistki.

Bohater wywiadu przyznaje, że bez przerwy płacze. Jest pewien, że wiosna będzie dla niego bardzo ciężka. Ale nie przestaje wierzyć! Wierzy, że żona wciąż z nim jest.

–Nie wiem, czy Bóg jest, czy go nie ma, ale wiem, że śmierć to nie jest koniec zabawy–stwierdza.

W ostatnich godzinach życia Korze towarzyszyli synowie z żonami, ukochany wnuczek Leon i przyjaciółka gwiazdy Magdalena Środa. Kora odeszła w niezwykłą noc, kiedy na niebie pojawił się czerwony księżyc. Sipowicz chciał ją spalić po tybetańsku, na wielkim stosie–tak jakby sobie tego życzyła. Pogrzeb jednak odbył się, ale miał świecki charakter. Media szeroko relacjonowały te uroczystości.

Teskt z najnowszego Newsweeka wzusza internautów, którzy chętnie dzielą się swoimi przemyśleniami.
–To wyznanie, to prawdziwa miłość jaka powinna istnieć między dwojgiem zakochanych, oddanych sobie osób. Kora jest dla mnie WIELKIM CZŁOWIEKIEM. Mam 50 lat dorastałam na jej utworach, znam prawie, wszystkie teksty jej piosenek.....Zostanie ze mną na zawsze–pisze w jednym z komendarzy Ada27 (pisownia oryginalna).

Ostatni wywiad z Korą ukazał się w maju 2018 roku, rozmowa z Pawłem Piotrowiczem z Onetu opublikowana została tuż po śmierci artystki.

–Powiem krótko: w życiu najważniejsze jest życie. Jak się je kocha, zaczyna się je doceniać. Dziś jest to łatwiejsze niż kiedyś. Młode pokolenie chce i może bardziej otwarcie realizować swoje marzenia i korzystać z tego, że otworzyliśmy dla nich w 1989 roku granice, które dla większości z nas były zamknięte [...] Ja należę do pokolenia, które, powiedzmy sobie szczerze, już z półki biorą, jak to mówił mój były basista–dodała Kora.

–Dlatego żyjemy już nie tak intensywnie jak kiedyś, bo się nie da. Borykamy się z różnymi dolegliwościami, ale wierzę, że życie dalej ma sens–mówiła podczas ponad 30 minutowej rozmowy, z której jasno wynikało, że bardzo chce żyć. Wywiwad z Kamilem Sipowiczem można przeczytać w Newsweeku Polska z dnia 11 lutego 2019 roku.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl