Życie na huśtawce–depresja nie jedno ma imię

Anthony Bourdain, znany podróżnik kulinarny, miał cały świat u swoich stóp. Podróżował po wszystkich kontynentach, delektował się wspaniałym jedzeniem, poznawał kultury różnych krajów, ludzi, miał wielu przyjaciół, wielbicieli. I córkę, którą podobno kochał. Powiesił się na pasku od szlafroka kąpielowego w hotelu, w którym nocował przed kolejnym dniem zdjęciowym do następnego programu.

Okazało się, że cierpiał na depresję. Dla jego fanów, a nawet bliskich mu ludzi, to był szok. Przecież był zawsze uśmiechnięty. –Anthony był ostatnią osobą na świecie, którą podejrzewałam, że zrobi coś takiego–wyznała jego matka.

Czy można było do tragedii nie dopuścić? Co mogą zrobić bliscy, gdy przyjaciel, siostra, dziecko ma depresję? Czego robić, mówić nie wolno, bo tylko można zaszkodzić?

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) depresja jest czwartą najpoważniejszą chorobą i jedną z głównych przyczyn samobójstw. Na świecie na depresję cierpi 10 proc. ludzi. Dotyka częściej kobiety niż mężczyzn, np. Polki chorują dwukrotnie częściej niż mężczyźni. Tylko fachowa pomoc, aktywne przeciwstawienie się chorobie może ją zatrzymać.

Depresja dotyczy  osób w każdym wieku, poczynając od dzieci, nastolatków, ludzi dorosłych, po seniorów. W każdym wieku cechuje się czymś innym. Wszędzie występuje stopniowa utrata radości życia i odczuwania przyjemności, umiejętności cieszenia się rzeczami i wydarzeniami, które dotąd były odbierane jako radosne, do całkowitego ich zaniku. Obniżenie nastroju  połączone bywa z zobojętnieniem (jest mi wszystko jedno), poczuciem  pustki. Niekiedy jest to zmienny nastrój, płaczliwość, smutek, płacz, który coraz trudniej kontrolować. Czasami nie można panować nad własnymi emocjami, występuje też impulsywność, niezgodna z dotychczasowym zachowaniem.

Nieleczona depresja może trwać latami a jej konsekwencje bywają tragiczne. Cierpi osoba z depresją, jej bliscy również. Najczęściej dlatego, że widzą, że dzieje się coś złego, ale nie potrafią pomóc. Objawy takie jak niezrozumiały smutek, czy obojętność, izolowanie się, przewlekłe zmęczenie, zaniedbywanie obowiązków mogą budzić różne uczucia u drugiej osoby. –Może upłynąć dużo czasu zanim bliscy uznają, że stan ten, to nie jest zła wola czy lenistwo, ale choroba porównywalna do chorób fizycznych–tłumaczy w Pulsie Medycyny dr Iwona Koszewska, psychiatra specjalizująca się w leczeniu depresji.

Chory na depresję nie posprząta mieszkania, nie przygotuje obiadu, nie zaopiekuje się dzieckiem. Bywa, że nie ma siły wstać z łóżka. Nic go nie cieszy, tylko narzeka.

Jak odróżnić zwykłego malkontenta od chorego na depresję?
Zachęcanie chorego, by się „ogarnął”, wziął w garść–nie pomoże. Wręcz odwrotnie, może tylko zaszkodzić.

28–letni Maciek przez cztery miesiące nie wychodził z mieszkania. Leżał w łóżku, pił tequilę, jadł hamburgery. Nie chciało mu się opuszczać łóżka, domu, ubierać się, pracować. Potem harował po kilkanaście godzin dziennie, potrzebował trzech godzin snu, by czuć się wyspanym. Po kilku tygodniach trafił do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego „dwubiegunówkę”.

Pierwsze symptomy choroby afektywnej dwubiegunowej Maciek miał jako 18–latek. Mówiono o nim, że jest „dziwny”. Nie potrafił dogadać się ani z ojcem ani z młodszą siostrą. Pewnego dnia powiesił się na drzewie w pobliżu domku letniskowego rodziców.

Choroba afektywna dwubiegunowa, na którą cierpiał też m.in. Wojciech Młynarski, to  poważne i dość powszechne zaburzenie psychiczne. Może mieć bardzo różny przebieg i objawiać się  rozmaitymi symptomami. Ogólnie rzecz biorąc charakteryzuje się występowaniem epizodów depresji, manii lub hipomanii lub epizodów mieszanych.

Pomiędzy tymi okresami zwykle występują okresy remisji, czyli całkowitego braku objawów lub utrzymywania się nielicznych symptomów o znikomym nasileniu. W przeszłości nazywana była chorobą lub psychozą maniakalno–depresyjną czy cyklofrenią. Choroba zaważyła na całym życiu Młynarskiego, na jego relacjach z innymi. Nie mówiło się jednak o niej głośno. Była czymś wstydliwym, tematem tabu. Znane osoby cierpiące (prawdopodobnie) na Chad, to m.in. Vincent Van Gogh, Ernest Hemingway, Sylwia Plath, Robert Schumann.

Choroba wymaga szybkiej diagnostyki i leczenia. Rozpoznawana zbyt późno może zrujnować życie chorego i bliskich. Osoby cierpiące na nią 30 razy częściej niż inni podejmują próby samobójcze, a siedem razy częściej nadużywają substancji psychoaktywnych. Tymczasem choroba rozpoznawana jest późno a jej łagodniejsze postacie są wręcz lekceważone i pomijane.

Wśród przyczyn takiej sytuacji psychiatrzy wymieniają nie tylko trudności z diagnozowaniem, ale też niechęć chorych do odwiedzania lekarzy psychiatrów. Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego Janusz Heitzman podkreśla, że Chad jest schorzeniem o dwóch twarzach. Charakteryzuje się cyklicznym występowaniem epizodów maniakalnych i depresyjnych, które mogą być przedzielone okresami bez objawów. W tzw. typie mieszanym zmiany nastroju zachodzą nawet w ciągu jednego dnia.

Okres depresji, to przygnębienie, obniżenie energii życiowej, zaburzenie codziennej aktywności, zmęczenie bez przyczyny, dolegliwości bólowe, spadek popędu seksualnego, spowolnienie mowy, zubożenie mimiki twarzy. Z kolei mania może objawiać się euforią, nadmierną radością, brakiem krytycyzmu wobec siebie. Może też przejawiać się wrogością i agresją (postać dysforyczna) i urojeniami wielkościowymi, prześladowczymi, nadmierną podejrzliwością (postać psychotyczna).

Istnieje też postać choroby, w której mania przybiera łagodniejszą postać–tzw. hipomanii. Ludzie pracują normalnie, ale cechuje ich np. całkowity brak krytycyzmu wobec własnej osoby, są nadmiernie aktywni, podejmują nieodpowiedzialne zobowiązania finansowe, (np. zaciągają kredyty), wchodzą w konflikty z otoczeniem, podejmują decyzje o rozwodzie, czy spontanicznie rezygnują z pracy. Często te kroki okazują się nieodwracalne.

Depresja, z uwagi na różnorodność, jest bardzo poważną chorobą. Na pewno nie wolno jej lekceważyć. Trudno z nią żyć, nie tylko samemu choremu, ale i jego otoczeniu. Bywa nieprzewidywalna i tragiczna w skutkach. Dlatego warto spróbować zrobić wszystko, by nie mieć do siebie pretensji, że coś się przeoczyło, zaniedbało. Chory, choć sam tego raczej nie powie, potrzebuje pomocy nie tylko profesjonalnej, medycznej, ale i otoczenia. Wbrew pozorom, to bliscy mogą akurat przy tej chorobie wiele pozytywnego zdziałać.

Mariola Lorenczewska

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl