Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Niepełnosprawni wolontariusze Szlachetnej Paczki

Za każdym razem wygląda to niemalże tak samo. Okres świątecznych przygotowań, zakupowej gorączki i prezentowych poszukiwań zbiega się w czasie z paradującymi na ulicach, w czerwonych koszulkach, z szerokim uśmiechem na ustach wolontariuszami Szlachetnej Paczki.

W 2017 roku ponad 11 tysięcy osób, wśród których znaleźli się zarówno seniorzy, jak i młodzież przekraczająca próg dorosłości, liberałowie i konserwatyści, kobiety i mężczyźni, to właśnie do nich dotarły prezenty.  Obdarowanych zostało ponad 20 tysięcy rodzin, niekiedy odmieniając całe ich życie. Nieprzypadkowo finał akcji, w którym przekazane przez darczyńców paczki trafiają do rodzin, nazywany jest weekendem cudów.

Jakie cuda wydarzyły się wobec tego w ostatnich latach i kto się do nich przyczynił?
„Nie tak dawno temu, w małej chatce pod lasem mieszkała babcia Aniela. Nie miała prądu ani bieżącej wody. Otulona półmrokiem (bo zabrakło pieniędzy na naftę) i chłodem (który wślizgiwał się przez dziury w deskach) żyła tak od wielu lat…” –historię, która zaczyna się tymi słowami, Polska poznała w 2018 roku. Pani Aniela była jedną z tych osób, której wizyta wolontariuszy Szlachetnej Paczki odmieniła całe życie. Podczas rozmowy z paczkowymi ochotnikami poprosiła o chustkę, naftę i drewno. Nikt się wówczas nie spodziewał, że w prezencie świątecznym dostanie… nowy dom!

Takie historie dzieją się co roku–tak jak i co roku wolontariusze Szlachetnej Paczki mierzą się z kolejnymi wyzwaniami i słuchają przejmujących historii osamotnionych seniorów, rodzin wielodzietnych, młodych ludzi, którzy nie mogą liczyć na niczyje wsparcie lub osób, które znalazły się w tragicznej sytuacji w związku z chorobą czy niepełnosprawnością. Zadaniem słuchających ich historii wolontariuszy jest nie tylko wychwycenie wszelkich niespójności i postawy roszczeniowej, ale przede wszystkim empatyczne, mądre spojrzenie na ich obecną sytuację po to, aby wspólnie spróbować znaleźć rozwiązanie.

Co zatem powinno charakteryzować tych, którzy pukają do drzwi potrzebujących? Wrażliwość połączona z zasadą ograniczonego zaufania, bo dla niektórych rodzin Szlachetna Paczka wiąże się z jednorazowym zastrzykiem pomocy przedświątecznej, która nie jest jedynym wymogiem trafienia na listę. Przydatna okazuje się także wiedza dotycząca pomocy społecznej, przyznawanych świadczeń, a nawet kosztów codziennego życia, które bywają zawyżane w przypadku tych, którzy żądają pomocy i zainteresowania, ale także zaniżane przez ludzi wstydzących się sytuacji, w której się znaleźli.

Para wolontariuszy, która odwiedza potrzebujących w listopadzie lub w grudniu danego roku musi działać niczym dobrze zorganizowany sztab zarządzania sytuacją kryzysową. Wychwycenie wszelkiego rodzaju nieprawidłowości– przemocy, uzależnienia lub innego rodzaju patologii, wypełnienie dziesiątek stron dokumentów, rozmowa z poszczególnymi członkami rodziny–to tylko niektóre z zadań czekających na paczkowych ochotników. Wśród nich nie brakuje osób, które na kolejne piętra wspinają się o kulach, pokonują kolejne progi nie zważając na wózek inwalidzki czy zapominając o własnych ograniczeniach związanych z chorobą lub niepełnosprawnością po to, by nieść pomoc najbardziej potrzebującym.

Ania jest liderką jednego z bydgoskich rejonów Szlachetnej Paczki. Pierwszy raz projekt pojawił się w jej życiu wówczas, gdy razem z rodziną potrzebowała pomocy. Wówczas postanowiła pomagać w przyszłości innym ludziom w podobnej sytuacji. Gdy zaczynała swoją paczkową przygodę jako SuperW, ówczesny lider zapytał ją, czy da sobie radę. Odpowiedź była dla niej oczywista–to ona bardziej potrzebowała Paczki, niż Paczka jej, pragnęła spotkań z ludźmi i wyzwań powodujących, że codziennie chce się wstawać z łóżka.

Rok później, gdy postanowiła zgłosić się na stanowisko lidera rejonu, nie było wątpliwości. Przez ten rok pokazała, że poradzi sobie świetnie z każdym paczkowym wyzwaniem. Po narodzinach został wykryty u niej zespół wad wrodzonych. Jak sama mówi: „Bywały dni, kiedy zmiażdżona przez chorobę nie wstawałabym z łóżka, gdyby nie rodziny, którym trzeba było pomóc”. Jej najpoważniejsze problemy zdrowotne są związane z kręgosłupem–niekiedy aż czołga się z bólu.

Będąc paczkowym liderem wiedziała, że czekają na nią nie tylko rodziny, ale także wolontariusze, których musi wesprzeć nie tylko słowem, ale i doświadczeniem. Dzięki temu mogła być prawdziwym mentorem, dzielącym się tajnikami wiedzy nie tylko z innymi SuperW, ale także z rodzinami, które odwiedzała. Starała się dodać otuchy między innymi mamie dziewczynki z porażeniem mózgowym, która nie mogła znaleźć dobrego lekarza dla swojej pociechy, bo sama wiedziała, jak trudnym jest to zadaniem, z którym niejednokrotnie sama musi się zmierzyć. To dla tych ludzi wstawała, ubierała się i wychodziła. I nie poddawała.

Kilkadziesiąt kilometrów dalej, bo w pobliskiej Brodnicy do potrzebujących rodzin pukała wolontariuszka, dla której już pokonanie schodów było prawdziwym wyzwaniem. Angelika na co dzień porusza się na wózku inwalidzkim, co jednak nie stanowi dla niej przeszkody nie do pokonania. O Szlachetnej Paczce dowiedziała się od koleżanki, a zachowanie liderki, która bez wahania przyjęła ją do zespołu tylko umocniły ją w podjętej decyzji o dołączeniu do projektu.

Potrzebę pomagania innym nosiła w swoim sercu od najmłodszych lat–z tego powodu chętnie uczestniczyła w akcjach charytatywnych i jako wolontariuszka wspierała między innymi Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Dla jednych pomaganie samo w sobie jest wyzwaniem, dla Angeliki z kolei największym wyzwaniem jest codzienne życie w bloku. Utrudnione poruszanie się po mieszkaniu, z którego do jej potrzeb przystosowana została tylko łazienka sprawia, że gdyby nie pomoc jej taty, całe dnie spędzałaby w czterech ścianach.

W paczkowej idei jest zakochana od wielu lat–największy zachwyt budzi w niej obserwowanie bezinteresownego działania jednych na rzecz drugich. Na taką pomoc także sama musiała liczyć–bez pomocy innych nie dałaby rady chociażby dojechać do rodzin, z którymi miała przeprowadzić rozmowę. „Przyjeżdżali, znosili, odwozili, wnosili, ale niestety we wszystkich wydarzeniach i tak nie mogłam uczestniczyć ze względu na moją niepełnosprawność”–dodaje z nostalgią.

Niepełnosprawny wolontariusz wzbudza wiele zainteresowania, zwłaszcza jeśli dysfunkcja jest widoczna na pierwszy rzut oka. Do ciekawskich, zdumionych lub onieśmielonych spojrzeń można się jednak przyzwyczaić. Wszakże to nie liczbą sprawnych kończyn warunkowana jest ludzka wrażliwość. Najgłębsze pokłady empatii znajdują się bowiem w sercu tych, którzy nie zważając na niskie temperatury i własne obawy wyruszają do domów potrzebujących.

Osoby niepełnosprawne często są postrzegane jako egoiści, którzy czekają na cudzą pomoc. Wolontariusze Szlachetnej Paczki, którzy choć na co dzień zmagają się z własnymi problemami, a także różnego rodzaju niepełnosprawnościami, siłę czerpią z ofiarowywania siebie innym. Nie lubią siedzieć z założonymi rękoma, tak jak Ania, która działa nie tylko w Szlachetnej Paczce. Dosłownie wszędziej jest jej pełno, także w Samorządzie Studenckim, to tam poznała ludzi, którzy pokazali jej, że niepełnosprawność to tylko bariera w głowie.

„Poznałam Olę, piękną dziewczynę na wózku, która tańczy zumbę, Wojtka, który poważnie choruje, ale do wszystkiego potrafi podejść z żartem i dystansem i zawsze można na niego liczyć oraz Dawida, który pomimo tego, że ma bardzo dużą wadę wzroku, częściej widzi więcej niż ja.” I tak właśnie jest z paczkowymi wolontariuszami zmagającymi się z różnymi dysfunkcjami, którzy dzięki swojej empatii widzą, słyszą i czują więcej niż niejeden w pełni zdrowy równieśnik.

Magdalena Zając

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl