Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Niepełnosprawna Janina Ochojska za wszelką cenę niesie pomoc potrzebującym

Janina Ochojska prawie całe życie walczy z chorobą–miała raptem sześć miesięcy kiedy zachorowała na polio. Jej pierwsze wspomnienie to… szpitalna rzeczywistość. Niepełnosprawność nie przeszkodziła jej jednak w realizowaniu swoich planów–ukończyła astronomię na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, a po studiach poczuła powołanie do pomagania innym ludziom. Szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej postawiła sobie kolejny cel do zrealizowania.

Wszelakie media donoszą, że wystartuje w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ma być numerem jeden na listach Koalicji Europejskiej we Wrocławiu.

Polska Akcja Humanitarna (PAH) powstała w 1994 roku i od prawie 25 lat niesie pomoc tym, którzy jej potrzebuję–nie tylko w Polsce, ale i w ponad 40 krajach na całych świecie. To w ramach działalności PAH–u uruchomiono program dożywiania dzieci w szkołach Pajacyk.

Głównym celem Akcji jest zapewnienie dostępu do wody pitnej tym, którzy jej nie mają–budowane są studnie m.in. w Sudanie Południowym. Wolontariusze i pracownicy prowadzą także kompleksową akcję pomocy dla uchodźców m.in. w obozie w Alleppo w Syrii.

Tej szeroko zakrojonej działalności nie byłoby, gdyby nie inicjatywa Janiny Ochojskiej. Pomysłodawczyni i twórczyni Polskiej Akcji Humanitarnej od urodzenia jest osobą niepełnosprawną. Przeszła wiele trudnych i skomplikowanych operacji kręgosłupa, bo inaczej nie mogłaby chodzić. Choroba nigdy jej nie złamała, była bolesnym doświadczeniem, które „Janka”, jak mówią o niej najbliżsi, traktuje jako cenną lekcję życia, bez niej, jak twierdzi, na pewno nie byłaby takim samym człowiekiem.

–W latach pięćdziesiątych XX wieku przez Polskę przeszły dwie epidemie tej choroby. Podobno jak przychodzi epidemia polio, to chorzy są wszyscy, tylko że są organizmy, które się bronią, a są takie, które niestety nie. Byłam wtedy akurat po dyfterycie i miałam bardzo osłabiony organizm. Wirus polio atakuje centralny układ nerwowy i tam, w zależności od tego, jakie są „możliwości” danego wirusa, potrafi zrobić mniejsze lub większe spustoszenie, które może, ale nie musi się cofnąć.

W moim przypadku nie cofnęły się, byłam całkowicie porażona, w szpitalu w Bytomiu leżałam przez osiem miesięcy w „żelaznych płucach”, to znaczy nie mogłam nawet sama oddychać. Miałam ogromne szczęście, że te „płucka” akurat były wolne. Ale z drugiej strony, wyszłam stamtąd z pokrzywionym kręgosłupem. Ważniejsze było to, żebym się nie udusiła, żebym przetrwała pierwszy, najsilniejszy atak choroby. Z konieczności mniej troszczono się o resztę, tj. układ kostny i mięśniowy. Pytałeś o pierwsze wspomnienia–wspomina Ochojska w rozmowie z Wojciechem Bonowiczem.

–Często powraca do mnie motyw unieruchomienia, niemożności poruszenia ani ręką, ani nogą. Trudno mi powiedzieć, czy to jeszcze pozostałość owych „żelaznych płuc”, ale jest to dosyć silne wspomnienie, tyle że nie zawsze związane z konkretnym obrazem. Należałam do jednego z ostatnich roczników, które nie zostały zaszczepione przeciwko polio. Było nas całkiem sporo i byliśmy dla siebie jak siostry i bracia: starsi pomagali młodszym, silniejsi słabszym. Dosyć szybko ukształtowało się w nas poczucie bycia wspólnotą–dodaje.

Janina Ochojska chodzić zaczęła w wieku pięciu lat, do dzisiaj porusza się tylko o kulach. Większość dzieciństwa spędziła w szpitalu, chociaż jak każde dziecko, najbardziej na świecie chciała być we własnym domu.

–Bardzo tęskniłam za domem, czekałam na odwiedziny. Mama lub babcia (ze strony mamy) przyjeżdżały do mnie, kiedy tylko mogły. Ale nie mogły zbyt często. Moja rodzina była bardzo biedna, bilet na autobus do Jastrzębia Zdroju to był dla nich spory wydatek. Kiedy zaczęłam przyjeżdżać do domu, te więzi nieco się wzmocniły, zwłaszcza z babcią, bo mieszkałam wtedy u niej w pokoju. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Katowicach, babcia pracowała jako portierka w Filharmonii Śląskiej i nieraz mnie tam zabierała. Podobno widziałam wtedy cały szereg znanych śpiewaków, ale ja tego nie pamiętam. Przysłuchiwałam się za to chętnie próbom i koncertom, bo sama lubiłam śpiewać.

Mama była maszynistką, a tata górnikiem. Mimo że ciężko pracowali, żyliśmy bardzo biednie. Głównym źródłem naszej biedy był alkoholizm ojca. Zresztą niemal w każdej rodzinie z sąsiedztwa był podobny problem. Kiedy tata wracał do domu pijany, zwykle kładł się w przedpokoju i zasypiał. Raczej nie zachowywał się agresywnie, nigdy nas nie uderzył, nigdy też nie uderzył mamy. Nawet mówiliśmy sobie z bratem, że mamy szczęście, bo tata nas nie bije. Ale były krzyki, kuliliśmy się w łóżkach, czekając, aż wszystko się uspokoi. Czasami znikał na dłuższy okres, nie wiem, co się z nim wtedy działo–wspomina po latach społeczniczka.

Być może to właśnie te doświadczenia wzbudziły w pani Janinie potrzebę pomagania drugiemu człowiekowi.
–Myślę, że w życiu każdego człowieka jest moment, w którym budzi się potrzeba zrobienia czegoś dla innych. Albo przynajmniej zrobienia czegoś, czego nie da się zamienić na pieniądze. Wtedy pojawia się pytanie, gdzie i jakie umiejętności są potrzebne–pisze Ochojska w jednym z felietonów dla Wysokich Obcasów.

Wolontariusz nie tylko daje, również wiele otrzymuje. Ma możliwość poznania świata, o którym dotychczas niewiele wiedział albo może błędnie go oceniał. Często taka praca przygotowuje go na trudne sytuacje w jego własnym życiu. Daje mu możliwość poznania i zaprzyjaźnienia się z innymi ludźmi, którzy również chcą robić coś sensownego. I wreszcie daje satysfakcję, chociaż ta może przyjść dopiero po dłuższym czasie.

Tymi wartościami, swoim doświadczeniem i wrażliwością Ochojska chce dzielić się z innymi. Media donoszą, że jej nazwisko będzie otwierało listę Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku podczas zbliżających się wyborów do Europarlamentu.

–Pracując przez ostatnie 26 lat w PAH, pracując na rzecz ludzi dotkniętych katastrofami, wojnami, ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie, mam takie poczucie, że zrobiliśmy bardzo wiele–przyznała podczas rozmowy na antenie TVN24.
–Widzę wiele problemów do rozwiązania, które, wydaje mi się, będzie łatwiej rozwiązać będąc trochę wyżej, mając coś do powiedzenia na trochę szerszym forum–podkreśliła Ochojska.

Przyznaje, że nie zamierza rywalizować ani z Anną Zalewską, ani z Beatą Kempą, chce po prostu robić swoje.
–Chcę pokazać, że polityka może być etyczna, że polityka jest tak naprawdę służbą, wrócić do idei Solidarności i prowadzenia takiej polityki, która będzie szukała wspólnych rozwiązań dla wielości. Moim celem jest raczej pokazanie tego, że można znaleźć rozwiązania, które są dobre dla wszystkich stron i które są właściwe dla tej strony, która potrzebuje pomocy.

Czy społeczeństwo zaufa Ochojskiej i zdobędzie tyle głosów, aby zasiąść w Europarlamencie? Przekonamy się niebawem, już w niedzielę 26 maja 2019 roku.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl