Lekarze z Gliwic uratowali życie siedmiolatka. To pierwsza taka operacja na świecie!

Tymek był normalnym chłopcem–wystarczyła chwila, aby wydarzyła się tragedia. Sześć lat temu chłopczyk przez przypadek połknął bardzo żrący i toksyczny środek do udrażniania rur. Walka o życie i zdrowie malucha trwała nieustannie. Szansę na normalne życie siedmiolatek dostał dzięki lekarzom z gliwickiego Centrum Onkologii–lekarze przeszczepili mu narządy szyi. To pierwsza taka operacja na świecie!

Historia Tymona prawdopodobnie nie zakończyłaby się happy endem, gdyby nie lekarze z Centrum Onkologii w Gliwicach. Kiedy chłopiec miał raptem rok połknął granulat typu sodowego, czyli popularny środek do udrażniania rur „Kret”. Chociaż producenci ostrzegają o tym, że substancja jest bardzo toksyczna i niebiezpieczna, to jednak wystarczyła chwila nieuwagi rodziców i wydarzyła się tragedia.

–Ług „wypalił” i doprowadził do martwicy nasady języka, krtani, gardła, tchawicy i przełyku aż do poziomu żołądka. Od tego momentu chłopiec nie jadł pokarmów stałych, był żywiony wyłącznie dojelitowo i oddychał przez rurkę tracheotomijną–czytamy w gliwickim wydaniu Gazety Wyborczej. –Teraz chirurdzy przeszczepili mu i zrekonstruowali narządy i tkanki zniszczone przez ług, a przy okazji hematolodzy przeszczepili szpik w celu całkowitego lub częściowego wyeliminowania konieczności podawania leków zapobiegających odrzuceniu przeszczepionych narządów i tkanek.

Operacja tego typu nie została przeprowadzona nigdy wcześniej i daje dziecku szansę na pełne wyzdrowienie. Tymon leczył się pod okiem lekarzy w Gliwicach, jednak zabieg przeprowadzono w Zabrzu, dlaczego? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta–gliwicki szpital nie posiada oddziału pediatrycznego, a klinika w pobliskim mieście dysponuje tego typu oddziałem. Zagłębie śląskie może poszczycić się wyjątkowo dobrym stanem infrastruktury zdrowotnej.

–W ostatnich latach chirurdzy z Centrum Onkologii w Gliwicach pod kierunkiem prof. Adama Maciejewskiego przeprowadzili dwa przeszczepy twarzy. Pierwszą z operacji przeprowadzono 15 maja 2013r. u 33–letniego wówczas pana Grzegorza, który przeżył poważny wypadek. Był to jednocześnie pierwszy na świecie przeszczep twarzy ratujący życie. Druga operacja była już planowana. W grudniu 2013r. lekarze przeszczepili twarz 26–letniej wówczas pani Joannie, cierpiącej od ponad 20 lat na nerwiakowłókniakowatość, tj. łagodny nowotwór o podłożu genetycznym, który rozrastając się, może zagrozić życiu i jest uznawany za jedno z głównych wskazań do przeprowadzenia przeszczepu twarzy–donosi serwis Rynek Zdrowia.pl.

Przypadek siedmioletniego Tymona nie jest zatem pierwszym z pozoru beznadziejnym, jaki trafia do lekarzy na Śląsku.

–Jest to operacja przełomowa w dziedzinie transplantologii. A ponieważ transplantologia jest jednym z liderów medycyny na całym świecie, więc prawdopodobnie przełoży się to na przełom w medycynie–tłumaczy w rozmowie z TVN24 profesor Krzysztof Składowski, dyrektor Centrum Onkologii–Instytutu Oddziału w Gliwicach.

Lekarzom bardzo zależało, aby operacja zmieniła życie Tymona na lepsze.

–On oddychał poprzez rurkę tracheostomijną, czyli rurkę w tchawicy u podstawy szyi i odżywiał się poprzez specjalny system, krótko mówiąc zestaw rurek wprowadzonych bezpośrednio poprzez jamę brzuszną do jelita i żołądka–wyjaśnia prof. Adam Maciejewski z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Gliwicach.
 

fot. źródło: www.io.gliwice.pl

Tymon nie tylko nie mógł normalnie jeść, ale również nie mógł nauczyć się mówić. Długie i mozolne leczenie siedmiolatka podzielono na kilka etapów: w pierwszej kolejności lekarze odtworzyli chłopcu przełyk. 21 marca tego roku w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu przeprowadzili rozległą transplantację narządów szyi od zmarłego dawcy. Jak przyznał w rozmowie z dziennikarzami prof. Adam Maciejewski, największą trudnością dla całego zespołu był etap przygotowawczy. Również podjęcie tematu i zdecydowanie się na tak innowacyjne leczenie było niezwykle trudne.
–Chodziło w sumie o sześcioletnie dziecko, o procedurę bardzo rozległej transplantacji narządów drogi pokarmowej i oddechowej, połączonej z czymś zupełnie nowym czyli transplantacją szpiku–dodaje wybitny lekarz.

Tak rozległy przeszczep do tej pory wiązał się z koniecznością przyjmowania leków, które zapobiegały odrzuceniu przeszczepionych organów. Niestety ich skutkiem ubocznym jest to, że skracają one życie osoby po przeszczepie o co najmniej kilka lat. Od lat na całym świecie trwają badania nad tym, jak udoskonalić tę procedurę. Sukces lekarzy z Gliwic i z Zabrza to milowy krok w kierunku opracowania nowej, bezpieczniejszej metody.

Wyjątkowość i nowatorstwo tego zabiegu polega przede wszystkim na tym, że nigdzie na świecie nie przeprowadzono dotąd jednoczasowego złożonego przeszczepu tkankowego połączonego z pobraniem szpiku i podaniem go pacjentowi w celu eliminacji bądź zmniejszenia dożywotniego podawania leków immunosupresyjnych, zapobiegających odrzuceniu przeszczepionych narządów, które skracają życie co najmniej o kilka lat i powodują działania niepożądane. Jednocześnie był to drugi zabieg transplantacji narządowych na świecie przeprowadzony u dziecka. W ten sposób zrodziła się nadzieja nie tylko na skuteczną pomoc chłopcu, ale także na nową metodę leczenia.

Na ostateczne efekty zabiegu trzeba poczekać od 6 do 9 miesięcy. Natomiast próby redukcji leczenia immunosupresyjnego będą u chłopca podejmowane dopiero po roku, a skuteczność transplantacji zmodyfikowanego szpiku będzie można ocenić nie wcześniej niż po 2 latach.

To nie koniec. Lekarzy czeka dalszy wysiłek, a chłopca mozolna rehabilitacja ponieważ przed Tymkiem jeszcze długa droga do całkowitego wyzdrowienia.

–Myślę, że będzie mógł jeść jak każdy z nas, normalnie oddychać, a wierzę, że również mówić"–zapewnia prof. Maciejewski.

Sukces lekarzy ze Śląka odbił się szerokim echem w mediach społecznośiowych. Tysiące internautów gratuluje lekarzom i przesyła pozdrowienia na Facebooku.

Jako wieloletnia pacjentka IO (skrót od Centrum OnkologiiInstytut im. M. SkłodowskiejCurie) muszę powiedzieć, że jestem dumna z naszych lekarzy. Żyje dzięki wam...I jestem waszą dłużniczką do końca świata–gratulowała lekarzom Kasia.

–Brakuje słów za wielki wyczyn, jakiego dokonali lekarze, wielkie dzięki jesteście światową potęgą fachowości i mądrości. Dziękujemy–pisze wzruszona Anula.

–Oby w naszej Polsce było więcej takich wspaniałych lekarzy z powołania, no i mniej takich przypadków. Pozdrawiam całą ekipę jesteście wspaniali–napisała Ewa.

–Śląskie Centrum Chorób Serca–a gdzieżby indziej? Nie bez powodu mają swoją reputację–lekarze tam potrafią postawić diagnozę, której żaden inny nie potrafił. I jak widać takie cuda też potrafią zdziałać–precyzuje Zbyszek.

Internauci zwracają też uwagę na fakt, że nowe życie dla Tymka udało się wywalczyć dzięki drugiemu człowiekowi.

Wielkie ukłony dla rodziców dawcy. Bez tego nie było by operacji. Wielkie podziękowania i szacunek dla wiedzy pana doktora i wszystkich uczestniczących w operacji. Oby teraz było już tylko lepiej–dzieli się swoją opinią Wirginia.

Gdyby nie przeszczep, odwaga i innowacyjna procedura Tymon byłby skazany na milczenie i został przykuty do szpitalnego łóżka już przez całe życie. Młody chłopak otrzymał drugą szansę i na pewno ją wykorzysta. Trzymamy kciuki!

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl