Spektakl "Rewolucja, której nie było" przypomina o proteście Rodziców Osób Niepełnosprawnych

O proteście osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców, który miał miejsce w kwietniu i maju minionego roku, mówiono w całej Polsce. Walka o wprowadzenie dodatku rehabilitacyjnego w wysokości 500 zł dla osób, które ukończyły 18 rok życia i nie są samodzielne, niezależnie od comiesięcznego dochodu oraz zrównanie wysokości renty socjalnej z najniższą rentą ZUS, którą otrzymują osoby całkowicie niezdolne do pracy trwała przez 40 dni.

Tak ważne wydarzenie nie mogło umknąć nie tylko przedstawicielom środków masowego przekazu, ale także osobom kształtującym opinię publiczną w oparciu o działalność kulturalną. W związku z tym osoby związane z Teatrem 21, o którym pisaliśmy w tym miejscu: https://silniwchorobie.pl/324/w-zyciu-nie-ma-prob-generalnych-warszawski-teatr-21-i-niezwykli-aktorzy-z-zespolem-do zdecydowały się odnieść do kilkudziesięciodniowej okupacji sejmu, aby w ten sposób, jak mówi Justyna Sobczyk, reżyserka spektaklu „Rewolucja, której nie było”: jeszcze raz przywołać to wydarzenie i stworzyć w teatrze okazję do wspólnego wejścia w pole napięć społecznych.

Poznańskie Centrum Kultury Zamek stało się kolejnym miejscem na mapie Polski, do którego zawitali aktorzy warszawskiego teatru, którzy na co dzień zmagają się z zespołem Downa. Choroba nie przeszkadza im w realizowaniu swojej pasji, w związku z czym regularnie goszczą z występami na deskach teatru.

Spektakl, który miał miejsce w stolicy Wielkopolski 10 kwietnia 2019 roku, nie stroni od kontekstów i podtekstów politycznych, a zarazem największą uwagę kieruje na emocje towarzyszące osobom zaangażowanym w obserwowany przez całą Polskę protest. Swoista rekonstrukcja była możliwa nie tylko dzięki świadectwom tym, którzy dnie i noce spędzali w sejmie, ale także dzięki zachowanym listom, pocztówkom i transparentom, które zostały wykorzystane na scenie. Aktorom i widzom nieustannie towarzyszy pytanie, czy to działanie było skazane na niepowodzenie i czy za takie można je uznać, a także czy istnieje faktyczna integracja w społeczeństwie, przeciwstawiająca się marginalizacji potrzeb osób niepełnosprawnych? Nikt na to pytanie jednoznacznie nie odpowiada–poszukiwanie odpowiedzi jest zadaniem każdego widza.

Polityczno–społeczna rewolucja w dużej mierze została zatrzymana, jednak przełom teatralny, do którego przyczynili się aktorzy Teatru 21, trwa w najlepsze. Poruszają tematy trudne. Seksualność osób niepełnosprawnych intelektualnie, próby podejmowania pracy zawodowej, odrzucenie przez zdrową część społeczeństwa–to tylko niektóre zagadnienia stanowiące dotychczasowe tabu, o którym nie rozmawiano poza kręgami samych zainteresowanych. To się jednak zmienia, bo aktorzy Teatru 21 chcą, aby o ich życiu usłyszało społeczeństwo. Poza nimi na deskach teatru można było zobaczyć aktorów zawodowych–Martynę Peszko i Beatę Bandurską, które wcieliły się w role na wskroś odważnych i wyszydzonych matek dzieci niepełnosprawnych, które wbrew opinii społecznej nie stronią od ekscentrycznych strojów, butów na wysokim obcasie i pomalowanych na czerwono paznokci.

W tworzeniu spektaklu, który swoją premierę miał w grudniu ubiegłego roku, brała udział cała rzesza ludzi dbająca między innymi o ruch sceniczny, kostiumy, światło, muzykę, produkcję oraz scenografię. Wśród nich nie sposób nie wymienić Justyny Lipko–Koniecznej i Justyny Sobczyk, odpowiedzialnych za scenariusz, reżyserię oraz dramaturgię oraz aktorów: Teresy Foks, Daniela Krajewskiego, Mai Kowalczyk, Barbary Lityńskiej, Aleksandra Orlińskiego, Macieja Pesty, Aleksandry Skotarek, Magdaleny Świątkowskiej i Piotra Sakowskiego, którzy pomimo zmęczenia wytrwali na teatralnych deskach przez ponad 120 minut.

Śmiech to zdrowie, jak głosi znane polskie przysłowie, to właśnie od tego stwierdzenia rozpoczyna się spektakl, który momentami bawi do łez, a kiedy indziej wzrusza. Realia życia rodziców dzieci niepełnosprawnych na scenie wydają się bardziej brutalne, niż dotychczas wydawać by się mogło widzom. Problemy związane z podróżą, związane ze snem, z własnymi emocjami, okazują się jednak niczym w porównaniu ze społecznym ostracyzmem i wszechobecnymi komentarzami osób zdecydowanie lepiej wiedzących, co dla rodziców dzieci niepełnosprawnych i ich pociech jest najlepsze.

Krytyka rodziców, którzy zdecydowali się na okupowanie sejmu nie jest jednak teatralnym pomysłem osób zajmujących się reżyserowaniem spektaklu–z komentarzami dotyczącymi tego, że miejsce takich matek jest w domu, przy dziecku, że nieludzkie jest takie traktowanie własnego dziecka, że od dobrobytu postradały rozum i wciąż chcą od państwa i od obywateli więcej i więcej, można się było spotkać na niejednym portalu społecznościowym i pod niejednym artykułem poruszającym temat sejmowego protestu.

Co zaskakujące, zarówno w medialnych wypowiedziach jak i deskach teatru zabrakło ojców. Czy byli na sejmowych korytarzach i towarzyszyli swoim dzieciom, żonom i partnerkom, czy zajmowali się w tym czasie pracą zarobkową i opiekowali pozostałą częścią rodziny? Na te intrygujące pytania warto byłoby także poznać odpowiedź.

Nie widzieć. Nie słyszeć. Nie przeszkadzać–to właśnie takie określenia najlepiej oddają to, z jakim traktowaniem spotykała się większość rodziców i ich pociech na sejmowych korytarzach. Druga część spektaklu pozwala widzowi szerzej spojrzeć na życie osób niepełnosprawnych–nie tylko przez pryzmat kwietniowo–majowych wydarzeń.

Rozbawiające zebranych widzów rządowe postulaty dotyczące prawa do zakupów w aptekach i korzystania ze świadczeń zdrowotnych bez kolejki okazały się tylko wierzchołkiem góry lodowej pod nazwą „Tego pragną niepełnosprawni”. Nie są to jednak pragnienia wygórowane ani charakterystyczne tylko dla tej grupy społecznej–są bardzo zbliżone do marzeń i oczekiwań zdrowej części społeczeństwa, o czym przekonują kolejni aktorzy.

„Chcę uprawiać sport”. „Chcę założyć rodzinę.” „Chcę się często przytulać”. „Chcę pocałować normalnego chłopaka”–mówi jedna z bohaterek. Normalnego, czyli takiego jak ona. Choroba nie oznacza nienormalności. Grypa, ospa, zapalenie opon mózgowych ani stwardnienie rozsiane nie są powodem, dla którego zmagającą się z daną przypadłością osobę uznamy za nienormalną. Za chorą owszem. Ale jej marzenia i pragnienia sprzed okresu choroby będą niemalże takie same. Może czasami nieco bardziej zawężone, co wymusi kondycja fizyczna i ogólny stan zdrowia–ale dalej normalne.

Spektakl o „Rewolucji, której nie było” powstał w ramach projektu pod nazwą „Niepełnosprawność i społeczeństwo”, za którego realizację odpowiada Biennale Warszawa współpracujący z Teatrem 21, a mógł pojawić się na deskach poznańskiego teatru w związku z tym, że Centrum Kultury ZAMEK od 2016 roku dba o to, aby prezentowane spektakle były tworzone przez osoby zagrożone wykluczeniem z różnych przyczyn.

Dzięki tej idei, widzowie mają okazję poznać bliżej osoby, które wcześniej były przez nich stereotypizowane i skonfrontować swoje uprzedzenia z rzeczywistością–podobnie jak miało to miejsce w tym przypadku. Sala niemalże po brzegi wypełniona widzami doskonale świadczy o tym, że stwarzanie takich okazji uwrażliwia społeczeństwo na potrzeby innych ludzi i rodzi w nich żywą chęć spotkania się z twarzą w twarz z tymi, którzy dotychczas byli dla nich tylko przedstawicielami jednostki chorobowej.

Magdalena Zając



źródła:
1.http://news.o.pl/2018/11/19/justyna-sobczyk-rewolucja-ktorej-nie-bylo-centrum-sztuki-wlaczajacej-downtown/#/
2.https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/niepelnosprawni-sejm-opiekunowie-prostest,21,0,2407189.html
 

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl