Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Rusza nowy program prozdrowotny Qźnia zdrowia

Toruńscy urzędnicy wypowiadają wojnę otyłości–rusza nowy program. W Polsce przybywa osób otyłych, z roku na rok jest ich coraz więcej, w zastraszającym tempie rośnie liczba osób chorobliwie otyłych. Aby walczyć z tą epidemią Urząd Miasta Torunia uruchamia program prozdrowotny Qźnia zdrowia, z którego skorzystać może nawet 300 osób. Obecnie trwają zapisy.

Głównym celem programu jest zmniejszenie częstotliwości występowania nadwagi i otyłości wśród osób w wieku produkcyjnym po 40 roku życia, zamieszkałych w Gminie Miasta Toruń. W okresie od kwietnia do grudnia 2019r., uczestnicy programu (pod kontrolą specjalistów) będą walczyć o zdrowie tracąc zbędne kilogramy. Z programu mogą skorzystać osoby ze zdiagnozowaną cukrzycą typu drugiego lub których wskaźnik BMI jest większy lub równy 25.

Uczestnicy programu będą korzystali z indywidualnych porad dietetycznych–każdy z uczestników skorzysta z 15 porad, zajęć ruchowych  odbywających się dwa razy w tygodniu po jednej godzinie dla każdej 20–osobowej grupy, wykładów tj. po cztery dla każdej 40–60 osobowej grupy. Niezbędnym warunkiem przystąpienia do programu jest wypełnienie i odesłanie formularza, którzy znajduje się na stronie internetowej urzędu.

Realizatorem nowego programu jest Miejska Przychodnia Specjalistyczna w Toruniu, działająca przy ulicy Uniwersyteckiej 17. Zapisy, na podstawie formularza zgłoszeniowego przyjmowane, są w siedzibie przychodni. Udział w programie jest bezpłatny!

Zapisy mailowo: qznia@mps.torun.pl lub telefonicznie: od poniedziałku do piątku: w godzinach od 08.00 do 14.00 tel.56/ 511 90 02 lub  575 040 510, w godzinach: od 14.00 do18.00. Zapisać można się także osobiście, w godzinach funkcjonowania przychodni przy ul. Uniwersyteckiej.

Otyłość, to coraz większy problem u Polaków, statystyki są alarmujące!
–Pod względem liczby osób otyłych, Polska wyprzedza Rosję, w której na otyłość cierpi 24,1 proc. społeczeństwa, a także Białoruś (23,4), Niemcy i Ukrainę (20,1 proc. osób otyłych w obu krajach). Spośród sąsiednich narodów, od Polaków, bardziej otyli są tylko Czesi (26,8 proc.) i Słowacy (25,7 proc.). Jak pokazuje Indeks, otyłość stanowi największy problem w Wielkiej Brytanii, gdzie cierpi na nią aż 28,1 proc. społeczeństwa.

„Najszczuplejszymi” Europejczykami są natomiast Austriacy, bo choroba dotyczy tylko 18,4 proc. z nich. Poniżej średniej europejskiej w zakresie otyłości plasują się również Duńczycy (19,3 proc.) i Szwajcarzy (po 19,4 proc.). W skali świata najwyższy odsetek osób otyłych mieszka w państwach Rady Współpracy Zatoki Perskiej (Katar, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn, Arabia Saudyjska, Oman). Drastyczne zmiany zwyczajów żywieniowych w ostatnich dekadach spowodowały, że 36,7 proc. tamtejszej populacji zmaga się z otyłością. Podobny problem dotyka Stany Zjednoczone (33,7 proc.), Jordanię (30,5 proc.) i Turcję (29,5 proc.). Z kolei najniższy odsetek osób otyłych, jeśli chodzi o kraje wysoko rozwinięte, mieszka w Japonii (3,3 proc.)–informuje Focus.

Otyłość to choroba, którą trzeba leczyć.
Okazuje się, że jesteśmy w pewien sposób predysponowani do otyłości. Nasze geny kształtowały się w warunkach, kiedy musieliśmy walczyć o pożywienie, czyli też i przetrwać bez niego przez pewien czas. Dziś mamy jedzenie w zasięgu ręki, nie musimy się o nie specjalnie starać, posilamy się, kiedy chcemy. Do tego przyczynia się dynamiczny rozwój sektora gastronomicznego. Bary i restauracje są dziś na każdym kroku, oferują jedzenie o każdej porze dnia i nocy, z dowozem do biura czy domu.

Geny pozostały natomiast te same, czyli nie nadążyły za zamianą stylu życia. To robi swoje. Podobnie jak to, że średnica talerza zwiększyła się w ostatniej dekadzie o kilka centymetrów, kaloryczność spożywanych w ciągu dnia posiłków o kilkaset kilokalorii, a do tego najwięcej jemy wieczorem, czyli nieprawidłowo rozkładamy kaloryczność przyjmowanych posiłków. Spożywamy coraz więcej przekąsek i wysoko przetworzonych dań, zajadamy stres.

Dodatkowo jesteśmy coraz mniej aktywni fizycznie. Nasza praca coraz częściej ma charakter siedzący. Do pracy i domu dojeżdżamy samochodem. Wszystkie te czynniki łącznie powodują, że istotnie wzrasta masa ciała. Równowaga między dostarczanymi kaloriami, a wydatkiem energetycznym jest coraz bardziej zaburzana. Stąd epidemia otyłości–czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej.

–Konieczne jest edukowanie pacjenta, analizowanie jego sposobu odżywiania, aktywności fizycznej, czy nie ma problemów psychicznych sprzyjających podjadaniu i zajadaniu. Pacjent powinien być otoczony opieką zespołu, na którego czele stanie lekarz, a w skład którego wejdzie jeszcze dietetyk, fizjoterapeuta oraz psycholog. Taki skład zespołu terapeutycznego zwiększa szanse na powodzenie redukcji masy ciała. Niestety z taką opieką mamy do czynienia w nielicznych miejscach. Powinien to być standard w całym kraju.

Terapię niefarmakologiczną można w określonych sytuacjach wspomóc lekami. W ostatnich latach pacjenci otrzymali dostęp do leków wspomagających redukcję masy ciała. Obecnie mogą być im przepisane na receptę dwa leki. Od 2019r. dostępny będzie trzeci nowoczesny preparat. Warto podkreślić, że są to leki o udowodnionej skuteczności, w pełni bezpieczne dla pacjenta.

Niestety nie istnieje bezpieczna metoda leczenia otyłości. Nie można jednak nie próbować z nią walczyć.
–Wieczorne przejedzenie i niezdrowe podjadanie wiąże się z zajadaniem stresu, który można zdrowo zredukować, przestawiając się na aktywność fizyczną. Na przeszkodzie staje rozwój techniki. Zamiast uprawiać sport czy chodzić na spacery, jeździmy samochodami, używamy windy, a oglądając telewizję, nie wstajemy nawet, by zmienić kanał, bo mamy pilota.

Staliśmy się wygodniccy. W Europie ponad połowa podróży samochodem ma dystans mniejszy niż 5 km, który można pokonać rowerem w ciągu 15–20 minut lub szybkim marszem w ciągu 30–50 min. Zamiast zalecanych czterech–pięciu mniejszych posiłków jemy tylko dwa lub nawet jeden, za to bardzo obfity i najchętniej wieczorem, do czego przyznaje się większość pacjentów z problemem nadmiaru kilogramów–donoszą eksperci Newsweeka Polska Zdrowie.

–Za mało śpimy (zarówno dzieci, jak i dorośli). Amerykański kardiolog dr Virend Somers wykazał, że prawie 30 proc. osób śpi tylko sześć i mniej godzin dziennie. W efekcie spożywają średnio o 549 kalorii więcej, gdyż zbyt krótki sen rozregulowuje wydzielanie hormonów, co zwiększa apetyt i zaburza odczuwanie sytości. Jesteśmy także podatni na reklamy, szczególnie dotyczy to dzieci. WHO zwraca uwagę, że 50 proc. reklam żywności dotyczy produktów o wysokiej zawartości tłuszczu lub cukru, z czego ponad połowa reklam słodyczy i restauracji typu fast food jest emitowana w przerwach programów dla najmłodszych. Według WHO każda godzina oglądania telewizji dziennie zwiększa u nich ryzyko spożycia żywności typu fast food częściej niż jeden raz w tygodniu o 55 proc.!

Czy program, który rozpoczyna toruński magistrat zlikwiduje problem otyłości? Nie! Jest jednak kolejnym krokiem w działaniach, podejmowanych z myślą o zdrowiu i komfortowym życiu mieszkańców miasta.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl