Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Zaskakujące i przerażające wyniki badań! Polki coraz częściej umierają na raka piersi

O nowotworach i profilaktyce badań mówi się coraz częściej, szczególnie w ciągu ostatnich lat udało się zburzyć społeczne tabu, które budowano od zawsze przy tym bardzo poważnym temacie. Niestety o ile coraz swobodniej poruszamy kwestie nowotworów, nie przekłada się to na ogólnospołeczne dbanie o siebie, o swoje zdrowie. Polska Agencja Prasowa (PAP) donosi, że w Polsce znacznie wzrosła zachorowalność na raka piesi.

Coraz więcej pacjentek, które choroują z powodu tego nowotworu umiera. O ile na zachorowalność bezpośredniego wpływu chorzy nie mają, to rosnąca liczba przegranych walk z tą chorobą daje wiele do myślenia. Dane przedstawione w Krajowym Rejestrze Nowotworów (KRN) nie pozwalają mieć wątpliwości–Polki przegrywają z rakiem piersi coraz częściej!

–Dane Krajowego Rejestru Nowotworów potwierdzają, że zachorowalność na raka piersi wśród Polek stale rośnie. W 2010r. odnotowano prawie 15,8 tys. nowych przypadków tego nowotworu, a w 2013r. ponad 17 tys. Obecnie, jak mówiła zastępca dyrektora ds. lecznictwa Zachodniopomorskiego Centrum Onkologii w Szczecinie dr Małgorzata Talerczyk, w ciągu roku wykrywa się u nas co najmniej 18–19 tys. zachorowań na raka piersi u kobiet, z czego 6 tys. pacjentek umiera–czytamy na portalu Niepełnosprawni.pl.

Statystyki niepokoją, bo w dobie edukacji i tak wielu kampanii profilaktycznych wydawać by się mogło, że kobiety w Polsce zdają sobie sprawę z powagi sytuacji.

Z czego wynika wysoki poziom zgonów?
–Pewnie składa się na to wiele czynników, ale moim zdaniem u dużej części kobiet mija zbyt długi okres czasu między momentem diagnozy raka piersi, a rozpoczęciem leczenia–wyjaśniał prof. Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Onkologii i Hematologii CMKP w Szpitalu MSWiA w Warszawie.

W walce o swoje życie i zdrowie ważna jest każda minuta. Należy pamiętać, że rak piersi to bardzo trudny przeciwnik.

–Nie powiedziałam o tym nikomu, ale taka myśl cały czas krążyła mi po głowie. Moja pani doktor wyprzedziła tę myśl, mimo tego, że ja jej nigdy głośno nie wypowiedziałam. Powiedziała do mnie–nie czytaj w Internecie tych bzdur, że tylko starsze panie cierpią na raka piersi. To nieprawda. Coraz więcej młodych kobiet nie zajmuje się własnym zdrowiem, jeśli chodzi o okolice intymne–przyznaje w wywiadzie dla serwisu HelloZdrowie Lidia, 24–latka, która toczyła walkę z chorobą.

–Zabieg usuwania guzka nie wiąże się z pozbyciem się całej choroby. Moja pani doktor oświeciła mnie–hola, hola, to nie znaczy, że już będzie pozamiatane. Dostałam chemię i dodatkowo zastrzyki z herceptyną, po których była znaczna poprawa. Pan doktor z Otwocka, u którego miałam konsultację, powiedział mi, co też mocno zabolało, że chemioterapia nie przyniosła żadnego skutku–dodaje.

Dla każdej chorej kobiety diagnoza raka piersi to szok, zdarza się, że ukrywają to nawet przed najbliższymi.
–Byłam matką dwóch nastoletnich synów, piętnastolatka i siedemnastolatka. To nie był najłatwiejszy okres w ich życiu. Pracowałam jako kierownik administracji w dużej firmie. Co się dla mnie liczyło? Zadania, dyscyplina, cele. Można więcej, trzeba więcej, dalej, mocniej, wyżej. Pewnie nie byłam łatwym współpracownikiem. Poświęcałam się pracy. Szkolenia, wyjazdy, rozwój. Planowanie było moją obsesją.

Badania okresowe wykonywałam regularnie–podczas których nie wykryto nic niepokojącego. Na szczęście czasami czuwa nad nami anioł stróż. Któregoś dnia wjechałam w drugi samochód, otworzyła się poduszka powietrzna, pas wbił mi się w pierś. Zrobił mi się krwiak. Poszłam do lekarza, który najpierw wykonał USG...i nic. Niestety krwiak się nie wchłaniał, zlecono mi więc biopsję. Nie przeżywałam dramatu kolejek, czekania. Pracowałam w korporacji, więc wszyscy byliśmy ubezpieczeni prywatnie. Jechałam akurat na szkolenie, gdy zadzwonił miły pan z placówki medycznej–odpowiada 43–letnia Joanna w swoim felietonie dla Ohme.pl.

–„Ma pani nowotwór, proszę jak najszybciej przyjechać!” usłyszałam. „Aha”, odpowiedziałam. Ludzie bardzo różnie reagują na takie wiadomości. Jedni zakopują się pod łóżko i wyją, inni wpadają w otępienie, trzeci wydzwaniają po rodzinie, przyjaciołach. Ja nie zrobiłam nic. Po szkoleniu odebrałam wyniki, które włożyłam głeboko do torby. To był rak trzeciego stopnia, z przerzutami do węzłów chłonnych. Następnego dnia poszłam do pracy, miałam zebranie. Żyłam tak przez kolejne dwa miesiące. No dobrze, zadzwoniłam do kilku szpitali, zorientowałam się, jak może wyglądać leczenie. Porządkowałam sprawy prawne, dałam siostrze wszystkie hasła dostępu do konta. Byłam przecież taka zapobiegawcza...

Czy zatem z profilaktyką badań jest tak źle?
Nie! Eksperci przyznają, że świadomość pacjentek jest coraz większa. Co zatem zawodzi?

–Najwięcej zachorowań na raka piersi notuje się w przedziale wiekowym 50–69 lat. Zasada jest taka, że po 20. roku życia powinno się wdrożyć samobadanie gruczołu piersiowego i nawet raz na 6 miesięcy kontrolne USG. To badanie szczególnie zalecane jest pacjentkom, które w ogóle mają różne łagodne zmiany w piersiach, jak torbiele, zwłóknienia, których też jest dziś dużo więcej niż przed laty. U kobiety, które nie mają takich zmian, zaleca się kontrolne USG raz w roku–twierdzi dr Dawid Murawa, onkolog.

lekarze twierdzą, że od metod leczenia raka piersi jeszcze 10–15 lat temu dzieli nas ogromna przepaść. To dwa różne światy. Są kraje w Europie Zachodniej, w których stopień wyleczalności jest na poziomie prawie 90%! W Polsce mamy wyniki o jakieś 10% gorsze. To i tak świetnie, jak na nasz system finansowania. Profilaktyka i regularne badania okresowe to klucz do życia wolnego od nowotworów, trzeba jednak stale zwracać uwagę na niepokojące objawy i to nie chodzi tylko o wyczuwalne manualnie guzki w piersiach.

Zaczerwieniona, swędząca skóra może być wynikiem zbyt ciasno zapiętego biustonosza, uczulenia na proszek do prania czy kontaktowego zapalenia skóry. Czasami jednak może być też objawem raka piersi. Kiedy więc w okolicy biustu znajdziesz zaczerwienie, skóra Cię swędzi, a piersi są obrzęknięte lub pojawiła się na nich wysypka, warto wykonać samobadanie i zwrócić się o pomoc do lekarza specjalisty radiologa albo ginekologa.Na przykład ciemniejsze plamki na skórze lub nietypowa wysypka to znak, że powinnaś umówić się na wizytę kontrolną. Niepokojącymi objawami są także: nabrzmiałe piersi, zmiana wyglądu sutka i struktury skóry, obrzęk i tkliwość piersi oraz nagła zmiana rozmiaru piersi.

Zazwyczaj zmiana rozmiaru piersi to objaw, który wywołuje uśmiech na twarzy u większości kobiet. Niestety, nie zawsze to powód do radości. Fakt, każda kobieta wolałaby mieć pełniejszy, lepiej prezentujący się biust, ale warto pamiętać, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a nagłe powiększenie się piersi (pod warunkiem, że w ostatnim czasie nie przytylaś) to możliwy objaw nowotworu. Pamiętajmy o samobadaniu, a jeśli nie potrafimy tego zrobić poprośmy o szkolenie naszego lekarza ginekologa, który udzieli wszelkich niezbędnych wskazówek dot. techniki i wyznaczy moment cyklu, w którym należy wykonać badanie palpacyjne piersi.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl