Saybie, najmniejszy wcześniak na świecie. Właśnie opuściła szpital

Taka mała, a taka dzielna dziewczynka!
Przyszła na świat w grudniu 2018 roku i ważyła niewiele więcej niż jabłko. Walka o jej życie trwała bardzo długo, jednak lekarze nie dawali za wygraną  Po pięciu miesiącach w inkubatorze, najmniejsze dziecko na świecie, Saybie z San Diego opuściła szpital.

Dobre wieści z USA! Saybie nareszcie wróciła do swoich najbliższych! O jej historii usłyszał już cały świat.
–Dziewczynka o imieniu Saybie, która jest skrajnym wcześniakiem, bo urodziła się w 23 tygodniu ciąży, weszła do księgi najmniejszych noworodków świata (Tiniest Baby Registry), jaka jest prowadzona przez wydział medyczny Uniwersytetu Iowy. Lekarze podkreślają, że dziecko było zdrowe i to właśnie przesądziło o umieszczeniu jego nazwiska w rejestrze.

Lekarze z San Diego, który poinformowali świat o istnieniu Saybie, zaznaczyli, że rodzice zgodzili się, by upublicznić tę historię. Z drugiej zaś strony zastrzegl swoją anonimowość.

Saybie przyszła na świat za szybko i była niezwykle malutka. Tuż przed samym porodem nic nie wskazywało na to, że dziewczynka tak szybko chce zobaczyć świat i być ze swoimi rodzicami. Matka zgłosiła się do lekarza tylko dlatego, że „czuła dyskomfort”. Była przekonana, że to zwykłe dolegliwości ciążowe.

W szpitalu okazało się, że mama Saybie ma stan przedrzucawkowy, tj. powikłanie ciąży charakteryzujące się bardzo wysokim ciśnieniem krwi. Lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Kobieta była w 23 tygodniu ciąży. Dr Paul Wozniak, dyrektor neonatologii, w szpitalu, w którym przyszła na świat Saybie powiedział, że była znacznie mniejsza niż przewidywali. Podczas ważenia na wadze pojawiał się błąd. Dziewczynka ważyła więc mniej niż 300 gramów, a dokładnie mówiąc 243,8 g.

Początkowo nikt nie dawał Saybie żadnych szans, miała żyć najwyżej kilka godzin, ale niezwykle silna dziewczynka walczyła dzielnie od samego początku.

–"Ta godzina zmieniła się w dwie, potem w cały dzień, a potem w tydzień"–mówiła ze wzruszeniem mama dziewczynki. Bardzo szybko przerwana ciąża niesie za sobą ogromne zagrożenia dla matki i dziecka. Chociaż Saybie wyszła zwycięsko z pierwszego boju, to z całą pewnością jej życie będzie różnić się od innych koleżanek i kolegów.

Wcześniaki to dzieci urodzone po 22. tygodniu ciąży, a przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży. Ponadto za wcześniaka uważa się do celów statystycznych dziecko, które osiąga wagę urodzeniową większą niż 500 gramów. Urodzenie się dziecka przed 32. tygodniem ciąży określane jest jako skrajne wcześniactwo. Te dzieci, które rodzą się przed 28. tygodniem ciąży, mają zdecydowanie mniejsze szanse na przeżycie i wykazują wysoki wskaźnik chorobowy.

Nauki medyczne, w tym neonatologia, prężnie się rozwijają. Dlatego też szanse na przeżycie wcześniaka są obecnie dużo większe niż jeszcze kilka lat temu. Pierwszym problemem jest niedojrzałość płuc dziecka, co z kolei bardzo częstko przekłada się na problemy z oddychaniem (dysplazja oskrzelowo–płucna). Wcześniactwo wiąże się z urodzeniem dziecka mającego niedojrzały układ nerwowy, wzrok, a także większość innych układów. Należy wskazać, że ewidentnie każdy tydzień w łonie matki polepsza rokowanie dziecka na życie w większym zdrowiu. Mimo nowoczesnego sprzętu i opieki fachowców nie da się zastąpić dziecku warunków jakie panują wewnątrz macicy. Wcześniaki narażone są na szereg bodźców zewnętrznych, na odbiór których nie są w pełni przygotowane.

Czy tak wcześnie urodzone dziecko ma szansę na normalny i zrównoważony rozwój?
Oceniając początkowy rozwój dziecka, bierze się pod uwagę pewne normy czasowe wielu kamieni milowych, np. to, kiedy dziecko zaczęło siadać, chodzić, mówić, itd. Jednak w przypadku dzieci urodzonych przedwcześnie konieczne jest wyliczenie tzw. wieku skorygowanego. Polega to na tym, że od wieku metrykalnego odejmuje się liczbę tygodni, o które wcześniej urodziło się dziecko.

Konieczna jest obserwacja wcześniaków o wiele ściślej niż zdrowych, donoszonych noworodków. Rozwój wcześniaków charakteryzuje się znacznymi okresami przyspieszeń i zahamowań psychoruchowych. Należy spodziewać się, że wcześniak zdecydowanie dłużej niż dziecko urodzone o czasie będzie miał problemy z utrzymaniem pozycji siedzącej czy chodzeniem. Częste w tej grupie są również zaburzenia wzroku i słuchu. Powszechnym problemem neurologicznym jest mózgowe porażenie dziecięce (MPD), czyli trwałe uszkodzenie struktur mózgu, które upośledza rozwój psychoruchowy dziecka. Z powodu zaburzonego napięcia mięśniowego i zachwianej aktywności ruchowej wcześniaków konieczne jest układanie ich z wykorzystaniem tzw. maciczek, wykonanych z różnych wałków czy pieluch.

Wcześniaki urodzone przed 34. tygodniem ciąży bardzo częstko nie mają wykształconego odruchu ssania (najbardziej skomplikowanego odruchu w ciele człowieka), wobec czego nie mają możliwości aby matka karmiła je piersią. Nie ma jednak przeciwwskazań, by matka odciągała pokarm z piersi, który następnie podawany jest dziecku przez specjalną sondę do żołądka. Należy pamiętać, że mleko matki to cenny dar, który bardzo często pomoga przeżyć skrajnemu wcześniakowi. Zdarza się, że wcześniaki tuż po narodzinach mają problemy z jelitami, dlatego wskazane jest podawanie mleka matki, aby zapobiec pękaniu cieniutkich i niedorozwiniętych jelit.

Skrajny wcześniak żeby mógł zostać wypisany ze szpitala musi być na własnym oddechu ponieważ dziecite są wsomagane przez respiratory lub CEPAPy, jego waga musi wynosić conajmniej 3 kilogramy, zostaje wykonane przesiewowe badanie słuchu i wszystkie koniecne badania. Żylibyśmy w państwie idealnym gdyby przed wypisem z oddziału rodzice otrzymywali wszelkie szczegółowe instrukcje dotyczące pielęgnacji i koniecznych wizyt lekarskich oraz harmonogram rehabilitacji. Niestety często bywa tak, że rodzice pozostawiani są sami sobie... Co oczywiście rzutuje na dalsze leczenie i rozwój malucha, gro skrajnych wcześniaków ma stwierdzone zaburzenia rozwojowe. To rzadkie przypadki jeśli dzieci przedwcześnie urodzone wychodzą z sytuacji obronną ręką, bez szwanku na zdrowiu.

Sytuacje, w których matki muszą urodzić za szybko są zazwyczaj nagłe, nikt się tego nie spodziewa, a co za tym idzie związane są i okupione dużym stresem i strachem o życie swojego dziecka.

Nic nie zapowiadało tego, że w drugiej ciąży czeka mnie przedwczesny poród i córka urodzi się jako wcześniak. Malutka Patrycja uwielbia się śmiać. Szczególnie wtedy, gdy w pobliżu jest mama lub tata. –Uśmiech córeczki jest dla mnie najlepszą nagrodą za miesiące pełne nieprzespanych nocy i niepokoju o jej życie–opowiada Edyta Kilanowska, mama Patrycji i 6,5–letniej Klaudii, którą cytuje serwis M Jak Mama.

–To była moja druga ciąża– spomina Edyta. –Starsza córeczka chodziła już do zerówki. Kiedy wraz z mężem–Arkiem powiedzieliśmy Klaudii o tym, że będzie miała rodzeństwo, była niesamowicie szczęśliwa. Tańczyła i skakała. I opowiadała wszystkim dookoła, że bardzo chce mieć siostrzyczkę–mówi z uśmiechem Edyta. Życzenie Klaudii miało się spełnić.

Niestety rodzinna idylla szybko została przerwana.
–Czułam się świetnie, jakbym wcale nie była w ciąży. Może to dlatego, że dbałam o to, by zdrowo się odżywiać, wysypiać i nie przemęczać. Niestety, kilka tygodni później zauważyłam, że coś jest ze mną nie tak. Byłam dość mocno spuchnięta. Miałam obrzęki na nogach, rękach, a nawet na twarzy! Bardzo się tym zaniepokoiłam i natychmiast poszłam do lekarza. Okazało się, że mam zakażenie wewnątrzmaciczne. Doktor kazał mi wrócić do domu, wypoczywać i pokazać się za kilka dni. Tak też zrobiłam. Niestety, po kilku dniach zaczęły mi drętwieć nogi. Tym razem lekarz od razu skierował mnie do szpitala.

Zakażenie postępowało i lekarze nie mogli sobie z nim poradzić. W mikołajki, dwa dni po przyjeździe do szpitala, zaczęły się bóle porodowe. To było o całe trzy miesiące wcześniej niż przewidywał termin! Wpadłam w panikę. Dostałam kroplówkę na wstrzymanie ciąży, ale nie zadziałała. Wyglądało na to, że akcja porodowa już się rozpoczęła! Lekarze podjęli błyskawiczną decyzję o przewiezieniu mnie do Ginekologiczno–Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu przy ul. Polnej. 50 km od mojego miejsca zamieszkania. To jest najbliższy szpital, który dysponuje sprzętem i fachowcami do odbierania tak wczesnych porodów.

Wiozła mnie karetka na sygnale. Mąż, który akurat przyszedł mnie odwiedzić, wsiadł od razu w samochód i pojechał za karetką. Wszystko działo się bardzo szybko, a ja byłam w szoku. Trafiłam od razu na porodówkę. Ponieważ maleństwo miało dopiero 25 tygodni, lekarze robili, co mogli, aby opóźnić poród. Podali mi kroplówki, leki i wydawało się, że podziałało. Niestety, dwa dni później akcja porodowa ruszyła na nowo. Teraz już nie było odwrotu. Lekarze podjęli decyzję o cesarskim cięciu. To był 25. tydzień ciąży!–dodaje Edyta.

Dziecko przeżyło, chociaż pierwsze tygodnie życia były dla małej prawdziwą walką o każdą minutę. Teraz w podobnej sytuacji jest maleńka Saybie, która siłą i wolą walki może imponować największym wojownikom.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl