Hashimoto to nie wyrok!

Z Hashimoto da się żyć.
Monika o swojej chorobie dowiedziała się przypadkiem. Początkowo zlekceważyła objawy tłumacząc je wykończeniem fizycznym i natłokiem obowiązków. Od kiedy wie, co wiąże się chorobą, o intrygującej nazwie Hashimoto, stara się dbać o zdrowie i żyć na 100 procent.

Silni w Chorobie: Jak dowiedziałaś się o swojej chorobie? Co Cię zaniepokoiło?
Monika: Pierwszy raz o podejrzeniu u mnie AZT (autoimmunologicznego zapalenia tarczycy) dowiedziałam się z badania USG… piersi. Lekarka wykonująca badanie, podczas rutynowej kontroli jednoznacznie stwierdziła: „choruje pani na tarczycę”. Zaprzeczyłam, na co ona stwierdziłaz głębokim przekonaniem: „W takim razie nie wie pani, że choruje pani na tarczycę, ale proszę to sprawdzić”. Po USG zaleciła wykonanie badań hormonów tarczycowych, przeciwciał anty–TPO i USG tarczycy. Przez następny rok dużo działo się w moim życiu i nie znalazłam czasu na ich wykonanie– piłam hektolitry kawy i marzłam przez pół roku, ale w moim odczuciu czułam się nieźle, a okresowe złe samopoczucie czy zmęczenie usprawiedliwiałam natłokiem prac.

O tarczycy przypomniałam sobie dopiero wtedy, gdy zauważyłam, że każdego dnia wypada mi coraz więcej włosów i są w bardzo złym stanie, tj. suche i łamiące się. Nie pomagały wcierki, odżywki ani suplementy diety. W pewnym momencie z przerażeniem zorientowałam się, że mam dwa razy mniej włosów, niż kiedyś. Gdy z perspektywy czasu patrę na wszystkie objawy, były typowymi dla Hashimoto (ciągłe zmęczenie, senność, rozkojarzenie, luki w pamięci– „mgła mózgowa”, ciągłe uczucie zimna–także latem oraz zaskakująco szybkie przybieranie na wadze niewspółmierne do ilości zjadanych pokarmów), z którymi borykałam się przez kilka lat.

Myślałam: "Kto w dzisiejszych czasach tego nie ma?". Niestety dopiero problemy ze skórą zmusiły mnie do wykonania badań. Po raz pierwszy skorzystałam z pakietu medycznego, zapewnianego przez mojego pracodawcę, muszę przyznać, że nie należę do grupy osób, które notorycznie odwiedzają lekarzy specjalistów, a standardowa trójca to: internista, ginekolog i dentysta. Jednak gwarantowany pakiet świadczeń przekonał mnie do tego abym wybrała się po poradę do lekarza specjalisty. Jednego dnia umówiłam na wizytę do internisty, od którego otrzymałam skierowanie na ogólne badania krwi i USG, z którymi zostałam skierowana do endokrynologa, któremu wystarczył rzut oka na wyniki, by stwierdzić, że choruję na Hashimoto.

Wyniki przeciwciał, które u zdrowego człowieka w normie osiągają do 60 lU/ml u mnie wynosiły ponad 1300. Potem dowiedziałam się od pani doktor, że to mój własny układ immunologiczny, z jakichś powodów, postanowił zaatakować tarczycę tak, jakby zupełnie była ciałem obcym, powodując stały stan zapalny–czego znakiem są wyżej wspomniane przeciwciała. W wyniku tych zawirowań moja tarczyca przestała działać poprawnie, w tym dostarczać hormonów FT3 i FT4, które wspólnie z hormonem tyreotropowym przysadki TSH regulują one tak ważne funkcje organizmu jak: metabolizm, procesy przemiany materii, poziom ogólnej energii, termoregulację, a nawet płodność. Okazało się, że od kilku lat wszystkie miały włączoną funkcję uśpienia.

SwC: Czy choroba wiąże się z restrykcyjną dietą? Czego nie można jeść?
Monika: Opinie endokrynologów w tej sprawie są bardzo rozbieżne. Spotkałam się ze skrajnymi podejściami, mianowicie, że absolutnie nic nie trzeba w diecie zmieniać, aż po przekonanie, że tylko ścisły protokół autoimmunologiczny i całkowite wykluczenie z diety pokarmów takich jak: laktoza, gluten, soja i jej przetwory, warzywa wolotwórcze (brokuł, kapusta, brukselka) czy psiankowane (papryka, pomidor), a także wszystkich używek jak np. alkohol czy cukier pozwala pozbyć się dotkliwych objawów choroby.

Mój lekarz prowadzący–endokrynolog zalecił mi rozwiązanie pośrednie, tzn. odstawienie "podejrzanych" produktów i powolne ich wprowadzanie z jednoczesnym obserwowaniem co się dzieje z organizmem. O nietolerancji laktozy wiedziałam od dziecka, okazało się jednak, że także odstawienie glutenu i produktów mącznych (wszelkich przetworzonych produktów ze zbóż) wpływa pozytywnie na moje samopoczucie, tj. obrzęki limfatyczne stają się mniejsze, a układ pokarmowy zaczyna funkcjonować poprawnie.

Co nie oznacza, że czasami nie pozwalam sobie na małe odstępstwa od reguły, np. w czasie obiadu u rodziców czy znajomych staram się nie robić z mojej choroby problemu dla gospodarzy. Nie odmawiam zjedzenia czegoś, co zostało przygotowane specjalnie dla mnie, ale wiem jakie będą tego konsekwencje zdrowotne. Całkowicie odstawiłam soję (czai się w wielu niepozornych miejscach, np. w postaci lecytyny sojowej we wszelkich produktach czekoladowych), bo wykazuje powinowactwo do hormonu, który sztucznie przyjmuję dezaktywując jego dobroczynne działanie. Na szczęście są jej zamienniki, choćby czekolada z lecytyną słonecznikową dostępna w jednym ze znanych dyskontów.

Muszę uważać  na dostarczanie zbyt dużych dawek  jodu, zarówno w postaci pokarmu jak i z zewnątrz. Staram się jeść pokarmy nieprzetworzone, nie tylko z powodu choroby, ale po prostu dlatego, że nie są zalecane z punktu widzenia zdrowego trybu życia. Choroby autoimmunologiczne często występują parami, czy nawet całymi grupami i towarzyszą im liczne alergie wziewne, skórne czy pokarmowe. Zanim odstawi się dany produkt ważne jest by sprawdzić czy faktycznie nasz układ immunologiczny go nie lubi.

Hashimoto to choroba, w której dużą rolę odgrywa dieta zapewniająca braki selenu, magnezu i witaminy D. Można zadbać o to włączając do diety orzechy brazylijskie, ruch na świeżym powietrzu, czy ograniczając spożycie kawy i herbaty. Jeśli i to okaże się nieskuteczne można sięgnąć po leki i suplementy, oczywiście pod kontrolą lekarza.

SwC: Od kiedy leczysz się na Hashimoto?
Monika: Utarło się, że choroby Hashimoto się nie leczy, bo wyleczyć się jej nie da ponieważ jest to choroba przewlekła, na którą choruje się do końca życia. A lekarze swoim pacjentom, za pomocą włączonych leków, jedynie przywracają satysfakcjonującą jakość życia (na określonym poziomie)–tak, aby choroba dotykała go w jak najmniejszym stopniu.

Niektórzy lekarze uważają, że wysoki poziom przeciwciał ma jedynie znaczenie dla zdiagnozowania choroby, inni, że da się go obniżać suplementacją, dietą i zdrowym trybem życia. Leczyć z kolei można niedoczynność tarczycy lub jej nadczynność. Choroba w zależności, od jej etapu, może przebiegać w obu tych postaciach. Tą pierwszą można indukować przypadkiem, na przykład dostarczając za dużo jodu lub nieodpowiednio dobierając dawkę hormonu. To, co zwykło nazywać się „leczeniem tarczycy”, to tak naprawdę dostarczanie hormonu, który w czasie trwałego stanu zapalnego nie jest w wystarczającej ilości syntetyzowany.

W Polsce zazwyczaj jest to syntetyczny hormon–lewotyroksyna, występująca w postaci leków: Letrox (bez laktozy) lub Eutyrox (z laktozą) w różnych dawkach, na zachodzie Europy stosuje się także sproszkowaną naturalną tarczycę odzwierzęcą. Dawka leku może ulegać zmianie przez czas choroby. U mnie zaczęło się od niewielkiej dawki (w grudniu 2018 roku), a aktualnie biorę już Letrox 75 µg, wiem, że są chorzy, którzy mają zapisane dziennie nawet 100 µg i więcej.

Na podstawie badań oraz wywiadu klinicznego można stwierdzić, że na Hashimoto choruję od ponad 5 lat. Objawy związane z chorobą wiązałam ze swoim wiekiem, pracą, stresem oraz trudnymi życiowymi wydarzeniami. Od kiedy biorę lek poziom jakości mojego życia, czyli ogólne samopoczucie, energia życiowa, jakość snu itp. poszybowały w górę z kosmiczną prędkością. Wreszcie mogę pochwalić się gęstą fryzurą i włosami, które rosną jak na drożdżach, a moje samopoczucie zmieniło się o 180 stopni.

SwC: Jak wygląda kuracja? Co było najtrudniejsze?
Monika: Sama kuracja nie jest szczególnie wymagająca. Wystarczy pamiętać aby rano, od razu po przebudzeniu zażyć odpowiednią dawkę leku (występuje w małych białych tabletkach) popijając wodą. Przez następne pół godziny nie wolno nic jeść ani pić. Jeszcze nie zdarzyło mi się pominąć dawki, ale nic nie stanie się jeśli (na przykład z powodu dłuższego snu) odrobinę przedłuży się czas między jednym, a drugim przyjęciem leku–organizm po pewnym czasie wysyca się hormonem i pozwala to na drobne przesunięcia czasowe.

Magnez i witaminę D3 (obie w postaci leku) przyjmuję w dawkach oddzielonych razem z jedzeniem, podobnie jak selen, który wyłącznie występuje w postaci suplementu. Nie jest to uporczywe, trzeba po prostu pamiętać o swoim zdrowiu, tak samo jak codziennie zakładamy okulary czy soczewki kontaktowe, albo myjemy zęby. Po pewnym czasie czynność przyjmowania leków wchodzi w nawyk. Należy zadbać, by zawsze mieć przy sobie dawkę leku i z wyprzedzeniem wykupić receptę na kolejne opakowanie. Ułatwia to regularne kontrole u endokrynologa, na które trzeba się zgłaszać, by sprawdzić poziom hormonów tarczycowych.

SwC: Jak schudnąć czy zbudować masę mięśniowa przyHashimoto?
Monika: Bez przyjmowania hormonów i suplementacji choroba Hashimoto wiąże się z niekontrolowanym przybieraniem na wadze oraz opuchlizną dotyczącą zwłaszcza okolic twarzy czy kończyn. Chory nie ma siły na codzienne aktywności, bo metabolizm zwalnia, w wyniku czego więcej śpimy, mniej ruszamy się, bo nie mamy ochoty na jakikolwiek wysiłek, a wówczas błędne koło się zamyka.

Dostarczenie z zewnątrz brakujących substancji pozwala na wprowadzenie do życia aktywności fizycznej, dzięki której pojawia się komfort termiczny oraz nowa chęć do życia. Chory, który wcześniej żył jak za szklanym kloszem, a wszystko docierało do niego bledsze i mniej wyraziste nagle odzyskuje radość z codzienności i nową jakość życia. Tak było w moim przypadku. Wreszcie dowiedziałam się, że to nie lenistwo czy brak skupienia i koncentracji, ale deficyt pewnej substancji chemicznej sprawia, że trudno funkcjonować normalnie.

Aktualnie jestem bardzo aktywna, zaczęłam chodzić na siłownię, a przyrost mięśni jest zaskakujący, nawet dla samych trenerów. Może to być wynik tego, że organizm wcześniej, przez lata, ustawił tryb „zwolnij”, a teraz ruszył z ogromną prędkością, znajdując korzystne warunki do rozwoju muskulatury. Utrata kilogramów przyszła sama wraz w wprowadzeniem leków–wzrosło tempo metabolizmu, mam lepszą przemianę materii oraz ustabilizowaną temperaturę ciała. Na to wszystko potrzeba jest energia, którą ciało teraz wreszcie spala, bo wcześniej tylko magazynowało. Oczywiście ważną rolę odgrywa zmiana nawyków żywieniowych oraz ogólne podejście charakteryzujące się większą świadomością tego, co wyląduje na moim talerzu.

SwC: Jak zareagowała rodzina oraz znajomi na informację o tym, że jesteś chora?
Monika: Większość znajomych już kiedyś słyszała o Hashimoto–w ostatnim czasie, to choroba odmieniania przez wszystkie przypadki. Choruje na nią coraz więcej młodych kobiet. Wydało mi się szczególnie ważne, by powiedzieć o swojej diagnozie bez ogródek, bo może ktoś z bliskich również cierpi z jej powodu, nie zdając sobie sprawy, że rozwiązanie jest tak blisko, a problem czai się w małym organie, położonym w głębi szyi. Ponieważ jest to choroba, do której można mieć predyspozycje genetyczne, zachęciłam członków najbliższej rodziny do wykonania badań. Okazało się że u dwóch osób zdiagnozowano problemy z tarczycą. Oprócz wiedzy o tym, że warto się badać moja choroba nie ma wpływu na bliskich. No chyba, że uznamy za wpływ to, że mam teraz dla nich więcej czasu, bo tyle nie śpię lub nie grzeję się w wannie.

SwC: Czy wcześniej, nie wiedząc o chorobie, nieświadomie robiłaś rzeczy, ktorymi mogłaś wyrządzić sobie krzywdę?
Monika: Nadal uczę się tej choroby. Hashimoto należy do szerszej kategorii chorób autoimmunologicznych, które są przeciwwskazaniem do różnych zabiegów, począwszy od drobnych zabiegów kosmetycznych po poważne operacje medyczne. Najbardziej zaskakująca (do tej pory) była moja reakcja na termy i basen solankowy, zdarzało się, że po całodniowym skorzystaniu z takich dobrodziejstw i zażyciu leków mój organizm reagował jak przy silnej nadczynności tarczycy–łomotaniem serca, przyspieszonym pulsem, rozbiciem wewnętrznym i kolosalnym bólem głowy. Na szczęście wszystko przechodziło, po jednym dniu leżenia plackiem w łóżku. Teraz wiem, dlaczego tak się źle czułam.

SwC: Czego uczy choroba Hashimoto?
Monika: Obecnie wiem, że każdą nową aktywność warto sprawdzać pod kątem indywidualnej reakcji z lekami. Nawet to, co nie szkodziło nam do tej pory w połączeniu z hormonami może okazać się zabójczo groźne. W historii zdarzały się przypadki poważnych konsekwencji wizyt w sanatorium, czy korzystania z sauny. Tak samo jest z żywnością i jedzeniem–wprowadzam nowe pokarmy ostrożnie obserwuję reakcje swojego organizmu.

SwC: Co jaki czas wymagana jest kontrolna wizyta lekarza?
Monika: Badania dotyczące hormonów oraz kontrolne wizyty u endokrynologa należy odbywać co 2–3 miesiące. Następnie, po ustabilizowaniu hormonów, ten czas może się wydłużyć do pół roku, alle należy pamiętać, że regularne wizyty lekarskie i zażywanie leku do końca życia, to konsekwencje z jakimi wiąże się ta choroba. Przynajmniej dopóki nie znajdzie się cudowny, inny sposób na zatrzymanie i odwrócenie stanu zapalnego tarczycy. Nie traktuję tego jako czegoś dotkliwego, a wręcz sytuację na plus–obligatoryjnie muszę wykonywać, co jakiś czas, regularny przegląd organizmu, tj. badania krwi, co pozwala mi kontrolować ogólny stan organizmu. Podobnie jak w samochodzie robimy przegląd, wymianę oleju i takie tam, raz do roku, a ja muszę trochę częściej (śmiech).

SwC: Jaka jest rada dla osób, które zastanawiają się, czy nie cierpią na Hashimoto?
Monika: Kochani, jeśli niepokoi was ciągłe zmęczenie, marznięcie, niski poziom życiowej energii , tzw. apatia, warto zrobić proste badanie krwi i USG tarczycy, które wykluczą lub wskażą chorobę tarczycy. W każdym wieku człowiek ma prawo czuć się silny, zdrowy i pełen życia. Każdy rok oddany chorobie, to stracony rok życia, choroba będzie się pogłębiać zabierając nam to, co w życiu najważniejsze siłę i radość. Z tą chorobą da się żyć i robić niemal wszystko, od biegania po wspinanie po górach. Diagnoza Hashimoto to nie wyrok, tylko początek działań mających na celu poprawę jakości życia i to o dobrych kilka gwiazdek w górę!

Choroba Hashimoto to jedno z najczęstszych zapaleń tarczycy. Występuje u około 1 procenta mężczyzn i 5 procent kobiet. Objawy pojawiają się stopniowo, nie nagle, niestety bardzo często są bagatelizowane. Jeśli czujesz notoryczne zmęczenie, masz zaburzenia pamięci albo odczuwasz senność, to niezwłocznie skonsultuj się z lekarzem.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl