CODA–słyszące dziecko, niesłyszących rodziców–Sonia chce łączyć dwa światy

Jej rodzice są Głusi, ona sama słyszy bardzo dobrze. Jest CODĄ (słyszącym dzieckiem niesłyszących rodziców). Od wielu lat próbuje pokazać świat bez dźwięku tym, którzy słyszą. Teraz będzie miała ku temu świetną okazję–Sonia Borysiak poprowadzi kurs języka migowego.

Silni w Chorobie: Jak wyglądało twoje dzieciństwo? Czy czułaś się „inna”?
Sonia Borysiak: Myślę, że czułam się podobnie jak dzieci obcokrajowców, z tym, że jednak język, w którym się posługiwałam był bardziej widoczny. Trudno mi opisać całe moje dzieciństwo, ale jeśli chodzi o aspekt bycia CODA, to trudno na początku było mi się porozumiewać w języku polskim. Często, czując się niezrozumiana, po prostu się przestawałam odzywać. Dopiero wizyty u logopedy poprawiły tę sytuację. Jak można się domyślić, w latach ’90 podejście do Głuchych, jako osobnej kultury, było na poziomie prawie zerowym, stąd też pojawiały się pewnie incydenty społeczne wśród młodszych, jak i u tych starszych grup wiekowych.

SwC: Czy od razu nauczyłaś się języka migowego, co było najtrudniejsze?
S.B.: Migowy, to mój pierwszy język. Zaczęłam migać jeszcze przed skończeniem pierwszego roku życia, co jest całkowicie normalne, ze względu na to, że nie potrzebowałam do tego aparatu mowy. Jest specjalny dział w migowym, czyli „baby signs”. Języka migowego uczę się przez całe życie, jak i polskiego i trudno mi powiedzieć czy nauka ta może być skończona. Zawsze widzę coś do poprawienia, coś do nauczenia, poznaję nowe znaki, wymyślane na potrzebę naszych czasów, takie jak: Facebook, e–mail, internet. Czy było to trudne? Może odpowiem w ten sposób: Czy Tobie trudno było nauczyć się polskiego? (śmiech).

SwC: Czy ludzie migający wciąż wzbudzają zainteresowanie w przestrzeni publicznej?
S.B.:
To zależy gdzie się właśnie znajduję. Za granicą ludzie są bardziej „oswojeni”, dużo z nich miga chociaż podstawowe znaki typu „Kali jeść, Kali pić”. W Polsce miganie przestaje być tematem tabu, ale nadal brakuje nam odpowiedniej edukacji na ten temat. Ludzie są ciekawi, więc się patrzą, dopóki nic się nie zmieni, to tak będzie.

SwC: Całe życie jesteś częścią świata osób głuchych, z jakimi problemami borykają się niesłyszący?
S.B.: Przede wszystkim z tym, że nie słyszą (śmiech). A tak poważnie, nie jest to ich największy problem, chociaż starsi, dumni ze swojej przynależności do tej kultury, żałują, że nie dane było im na przykład studiować. Problemy są różne, od codziennych, takich jak: w jaki sposób poprosić ekspedientkę w sklepie o pomoc w wyborze czegoś, tak aby zrozumiała i chciała pomóc, po całą komunikacje ze słyszącymi w codziennych sytuacjach, po brak tłumacza w urzędzie, u lekarza, w sądzie, czy w banku.

Nie to, że nie ma ich zawsze, bo głuchy jak odpowiednio wcześniej poinformuje, że będzie potrzebować takiej pomocy to powinien ją otrzymać, jednak z doświadczenia wiem, że często tłumacze potrafią nie przyjechać, albo przekładają spotkanie dosłownie chwilę przed umówionym spotkaniem. Jak dobrze wiemy, aby iść do lekarza na NFZ trzeba poczekać i to często nie jeden miesiąc. Problemem jest brak napisów bądź tłumaczenia wielu programów, zwłaszcza w internecie, z którego głusi korzystają częściej.

SwC: Po wakacjach ruszasz z kursem języka migowego, jak do tego doszło?
S.B.: Właściwie chcemy ruszyć już z krótkim wakacyjnym kursem, ale faktycznie po okresie rozluźnienia startujemy z kursami u wspaniałej Kasi Lewickiej. Doszło do tego w ten sposób, że opowiadałam znajomym o języku migowym i jedna z koleżanek związana ze szkołą zapytała mnie o kilka rzeczy jeśli chodzi o PJM (polski język migowy). W ten sposób bardzo szybko znalazłam się w szkole Kasi, gdzie pokazałam jej, co to PJM. Bardzo spodobało jej się to, co mówiłam o kulturze Głuchych i tym języku. Pod koniec wakacji poprowadzę darmową lekcję wprowadzająca. Także zapraszam serdecznie, mam nadzieję, że moja pasja stanie się również Waszą.

SwC: Kto powinien skorzystać z tego kursu?
S.B.: Myślę, że podstawy języka migowego powinni mieć wszyscy, którzy lubią się uczyć języków jak i Ci, którzy pracują w usługach lub po prostu z ludźmi. Polecałabym też tym, którzy muszę występować publicznie. Język migowy uczy jak opanować swoje ciało, jak je umieścić w przestrzeni. Myślę, że język ten będzie przydatny jako bonus do studiów związanych z pedagogiką czy z relacjami międzyludzkimi w ogóle. Każdy, kto chce dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy powinien przyjść. Jaką będę nauczycielką? Wymagającą tak, surową–nie. Chcę aby każdy z kursu wyszedł z głową pełną wiedzy na temat samego języka jak i kultury Głuchych. Chcę, aby ludzie byli zadowoleni oraz zainspirowani do dalszego rozwoju.

SwC: Co trzeba zmienić w Polsce, aby osobom niesłyszącym żyło się lepiej?
S.B.: Mówiąc konkretnie: wprowadzać wiedzę o Głuchych w szkołach chociażby w ramach GDDW (godzin do dyspozycji wychowawcy), ułatwiać naukę PJM ludziom w ramach np. nauki do zawodu, wprowadzać warsztaty dla grup mieszanych. To przykłady działań lokalnych, w ramach polityki ogólnokrajowej tych punktów jest na pewno dużo więcej, ale pozwolę sobie ograniczyć się tylko do takiego komentarza: poprawa niektórych przepisów, takich jak dostęp do tłumacza i faktyczne ich egzekwowanie.

SwC: Czy ludzie, którzy nie słyszą są wykluczeni społecznie?
S.B.: Wystarczy spojrzeć na czerwcowy kulturalny rozkład jazdy. Jest wiele takich aspektów, ale też bez dramatu, Głusi obracają się często w swoim społeczeństwie, chociaż cieszyłyby mnie jakieś warsztaty regularne dla nich, chyba muszę się o coś takiego postarać.

SwC: Co możemy zrobić, aby ten mur w końcu runął?
S.B.: Nie bać się tego świata, nauczyć się podstaw PJM, a dodatkowo, jeśli prowadzisz warsztaty, chciałbyś/chciałabyś zadziałać lokalnie, napisz, ja mogę robić za tłumacza, nieodpłatnie. Chcę zlikwidować wszelkie bariery i wierzę w to, że to możliwe!

SwC: Będziesz dalej działać, aby świat był trochę łaskawszy dla osób niesłyszących?
S.B.: Staram się w swoim zakresie, ale niestety wszystkiego nie dam rady wziąć na swoje barki, także, jeśli ktoś chce pomóc, zapraszam.

SwC: Czy Polska może być krajem, gdzie niepełnosprawność nie będzie tematem tabu, a osoby niepełnosprawne nie będą wykluczone?
S.B.: Tak, ale dopiero w momencie, w którym przestaniemy się dzielić na grupy, a zaczniemy cieszyć sobą.

Arkadiusz Nowiński

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl