Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Metoda „zielonego ołówka” skuteczna nie tylko w szkole

W dzisiejszym świecie mamy coraz mniej czasu, który efektywnie spędzamy z własnymi dziećmi. Jeśli znajdziemy wolną chwilę, to żądamy, krytykujemy, karzemy. Nawet przez moment nie przyjdzie nam do głowy żeby przystopować, pochylić się nad bieżącym problemem, a spokojna rozmowa, jawi się jak sen.

Z drugiej strony zaś część dzieci taktowana jest zbyt pobłażliwie, żeby nie powiedzieć olewacko. Rodzice nie mają czasu kontrolować w jaki sposób ich dzieci spędzają wolny czas. Bardzo często zdarza się, że dzieci notorycznie przesiadują dosłownie wlepione w monitor telewizora, komputera czy smartfona. Nie mają obowiązków ani żadnego harmonogramu, a ich rodzice niewiele wiedzą na temat jak i gdzie spędzają swój czas wolny.

Jakie dorośli mają prawo żeby krytykować współczesne dzieci?
Znak czasów, technika bardzo postąpiła do przodu i dzieci są inne niż kiedyś. Co to znaczy? Żawsze starsze pokolenia traktowały dzieci i młodzież, jak trochę gorszych, bo zepsutych przez dobrobyt. Czy nie uważacie, że taki slogan jawi się jako oczywiste oszukiwanie samych siebie. Nie można wychowania zrzucić na dzieci i rozwijającą się cywilizację, gdyż od wychowywania i nauczania o elementarnych składowych tego świata są rodzice. Co wiesz o swoim dziecku? Znasz jego ulubione gry, zabawy, czy wiesz jakich ma przyjaciół? Jakie filmy lubi oglądać, a może woli czytać książki? Czy potrzebuje wyciszenia i spokoju, a może wręcz przeciwnie, lubi jak wciąż coś się dzieje? Bardziej jest humanistą czy umysłem ścisłym? Jest heteroseksualne, czy może czegoś nie wiesz? Kiedy ostatni raz szczerze rozmawialiście? A może nie ma takich rozmów, bo jestescie tak bardzo oddaleni od siebie, że nie czujecie potrzeby na wspólną pogawędkę?

Sytuacja w szkołach nie pomaga, liczą się regulaminy, RODO, system ograniczeń, a dzieci mają coraz mniejszą mozliwość zwrócenia na siebie uwagi. Zminimalizowany kontakt rodzic–nauczyciel ma ogromny wpływ na przepływ ważnych informacji. Z powodu nagminnego wykorzystywania przeciwko nauczycielom zebranych przez nich informacji dotyczących dziecka, niechętnie zgłaszają oni uwagi do rodziców w sprawie ich podopiecznych. Wydaje się jakby wszystko stanęło na głowie.

Zasada ,,zielonego ołówka” to nowa, innowacyjna metoda podkreślająca wszystko, co pozytywne, właściwe zarówno w nauce i zachowaniu dzieci. Jest jakby odwróconą  metodą nauczania, kreuje samoocenę i myślenie u dzieci. Dotychczasowe błędy na sprawdzianach czy  kartkówkach oznaczane były kolorem czerwonym, bez pozytywnych komentarzy, wskazówek. Silniejsze jednostki dawały sobie radę, z tym rodzajem opresji, natomiast słabsi psychicznie, wrażliwsi uczniowie czuli się niedocenieni, niedowartościowani, przekreślone na czerwono strony budziły w nich lęk, niepokój, przygnębienie czy też wstyd. Wszystkie negatywe aspekty nie ułatwiały kształtowania rozwoju dzieci, miały wręcz niekorzystny wpływ na doskonalenie dzieci.

Każdy uczeń, dziecko ma prawo do pozytywnej motywacji do nauki, odnoszenia sukcesów. Nie można przekreślać jednostek słabszych, tj. mniej odpornych na krytyczne oceny. Takim dzieciom szkoła nie powinna kojarzyć sią z miejscem ścisłego nadzoru i natłoku obowiązków.

Po wprowadzeniu zamian i wdrożeniu nowej zasady uczeń czuje się zmotywowany, a nauczyciel zielonym długopisem zaznacza błędne odpowiedzi, zauważając trud i starania ucznia, zwracając uwagę na odpowiedzi, w których podopieczny wykazał inicjatywę, a tym samym podjął wyzwanie udzielając odpowiedzi.

Metoda ,,zielonego ołówka‘’ to krok w przyszłość, może spowodować wzrost motywacji, zaangażowania przez uczniów, a z drugiej strony nauczyciele aktywują do współpracy całą klasę, a nie wyłącznie wybitne jednostki. Pozwala to na odkrywanie talentów i doświadczeń każdego kilkulatka. Zasada ta nie zamyka drogi rozwoju edukacyjnego dla nikogo.

Każdy człowiek zarówno dziecko jak i dorosły jestśmy inni, różnimy się, mam indywidualne predyspozycje, tzn. na różnych polach czujemy się komfortowo, każdy z nas inną drogą znajduje w sobie chęci do samorozwoju, samodoskonalenia. A dlaczego, bo wszyscy lubimy być dostrzeżeni i czasami zostać pochwaleni.

Dzięki tej metodzie uczniowie po zapoznaniu ze wskazówkami nauczyciela czują potrzebę wskazania prawidłowych odpowiedzi, a analiza popełnionych błędów zachęca do przemyśleń. Sam kolor zielony jest motywujący i różni się od jaskrawego odcienia, czerwieni kojarzonej od lat z przekreśleniem. Zieleń motywuje i zachęca do kolejnych prób oraz nie osacza i nie przygnębia.

Cała uwaga kierowana jest na włożony trud i postępy dziecka, np. w nauce pisowni liter. Wygląda to tak, że w przypadku młodszych pociech nauczyciel zaznacza w kółku literki napisane starannie, prawidłowo, zwracając się do ucznia słowami: „Świetnie Ci poszło” koncentrując się na chęciach ucznia do samodokonalenia, a w drugiej kolejności zwraca uwagę na błędnie zapisane znaki, zachęcając do kolejnych prób i ćwiczeń. W ten sposób nie zostają zburzone wiara w swoje umiejętości oraz motywacja do dlaszego działania. Uczeń otrzymuje informację zwrotną w postaci pozytywnego komunikatu.

Zastosowanie tej zasady sprawdza się w przypadku dzieci z dysleksją. Dyslektycy nie potrafią płynnie czytać, mylą podobnie brzmiące wyrazy, analogiczne jest z literami, często piszą „jak kura pazurem”, mają zaburzenia percepcji wzrokowej i słuchowej. Są oskarżani o lenistwo, krytykowani, a wraz z tym otrzymują gorsze oceny, w skrajnych przypadkach dochodzi do  szykanowanów ze strony grupy rówieśników. Dysleksja to zaburzenie, które wymaga fachowej terapii, zdarza się, że dyslektycy popadają w kompleksy i czują się niedowartościowani.

Wiadomo, że słowo ma moc, zarówno pozytywną (pobudzającą), jak i negatywną (sceptyczną). Osoba, z którą rozmawiamy ocenia i decyduje, jak nam przekaże daną informację. Metoda „zielonego ołówka" może być także  wykorzystywana w życiu codziennym, a sam ołówek staje się przenośnią. To rodzic decyduje czy chwali swoje dziecko, czy je krytykuje oraz w jaki sposób ocenia i zauważa czy pociecha się stara, realizując swoje obowiązki i marzenia.

Na przykład: dla małego brzdąca problemem będzie powrót z placu zabaw, gdzie miło spędza czas, w gronie nowych kolegów i koleżanek. Łatwiej przyswajalne dla niego będa słowa dezaprobaty, gdy usłyszy: "Byłeś grzeczny na placu zabaw, pięknie się bawiłeś, ale nie możesz sam opuszczać placu, bo możesz wpaść pod samochód.” Zamiast: "Nie podobało mi się, że samowolnie uciekłeś z placu zabaw!”. Podobna treść, jednak różny sposób przekazu tej samej informacji. Dziecko z pewnością, po namyśle, zauważy różnicę i zrozumie dlaczego nie może samodzielnie opuszczać miejsca, gdzie przebywa pod opieką osób dorosłych.

Innym przykładem może być kwestia posprzątania zabawek lub swojego pokoju. Już 3–latek zachęcony do robienia porządków, wspólnie z opiekunem umie sprzątać swoje ukochane pluszaki, klocki czy inne zabawki. Kiedy usłyszy pochwałę: "Pięknie posprzątałeś pluszaki, teraz tak samo pozbieraj klocki” poczuje zadowolenie i z jeszcze większą chęcią zabierze się za ułożenie klocków. Jeżeli zaś zdenerwowany rodzic wykrzyczy: "Masz karę na bajki, trzeci raz do Ciebie mówię i nie reagujesz!”, maluch niewiele zrozumie, zbyt dużo słów do zapamiętanie, jedynym słowem, jakie usłyszy będzie "kara", które stanie się dla niego kluczowe i będzie kojarzone z czymś nieprzyjemnym i wymuszonym.

Dziecko nie zawsze pozytywnie odbierze pochwałę ponieważ, np. może mieć gorszy dzień lub kiepsko się czuć. Nie zawsze uda się, jednak warto próbować i wyrabiać dobre nawyki, zachęcać dzieci do samodzielnego myślenia, trochę przypomina to zasadę "kija i marchewki”. Dobrym rozwiązaniem jest tablica z minkami, dobry dzień–uśmiechnięta mina, nieudany–smutna buźa. Im więcej wesołych min, tym lepiej, wspólnie z latoroślą możecie ustalić niespodziankę, np. wyjście na basen albo lody. Efekt będzie zdecydowanie lepszy, niż wtedy gdy zauważymy tylko same błędy i potknięcia swego smyka. Im dziecko starsze, tym łatwiej będzie angażować się i pilnować właściwego oznaczania.

Pamiętja!
Pozytywne słowa mają wielką, sprawczą moc i potrafią zdziałać wiele!

Nie lubimy, gdy bez przerwy ktoś nas upomina, czy zwraca uwagę na nie zrobione rzeczy. Znacznie lepiej przyjmujemy krytykę, gdy przełożony lub współpracownik zasugerują, że można to zrobić inaczej lub zastąpić czymś innym. Co dzieje się, gdy negatywnych komentarzy lub uwag nazbiera się więcej? Kto z nas nie zna uczucia, kiedy świat wydaje się zły, złośliwy i nastawiony negatywnie w naszym kierunku? Wówczas tracimy caly entuzjazm i wszystkie chęci oraz całe pozytywne nastawienie. Następuje analiza, zastanawiamy się co jesteśmy warci, czy jest sens się starać, gdy i tak nic nie wychodzi. Z pewnością łatwiej żyje się osobom, przeciętnym, od których inni niewiele wymagają. Tylko rodzi się pytanie czy chcemy być przecietni?

Młody człowiek, dziecko traci wiarę w swoje siły, spada jego własna samoocena, zaczyna odczuwać bunt, złość i niezadowolenie. Wychodzi z założenia, po co mam się starać, skoro i tak nic nie umiem, są lepsi ode mnie, którzy są doceniani i mają większe aspiarcje.

Uczymy się już od pierwszych chwil życia, przez dzieciństwo, szkołę, studia, pracę, bycie rodzicem, czytając, oglądając, podróżując. Wciąż odkrywamy nowe rzeczy, uczymy się przez całe swoje życie. Najwięcej czerpiemy z kontaktów z drugim człowiekiem, to właśnie jednostki ludzkie mają ogromny wpływ na wewnętrzną motywację, chęć lub niechęć do działania czy procesu nauki.

Kolor czerwony był zarezerwowany dla belfrów, oznaczał ostrzeżenie, zatrzymanie wzroku na błędzie. Służył do poprawiania błędów, brzmi jak odwrócona zasada "zielonego ołówka”. A naniesienie wskazówek zielonym długopisem nie skupia się na wyszukiwaniu błędów, ale na wyróżnianiu dobrych, pozytywnych informacji i motywacji do dalszej pracy i samodoskonalenia.

Nie jest łatwo uwolnić się od systemu oceniania, oceniamy dzieci, męża, współpracowników, kontrahentów, czy kelnerkę w restauracji. Żyjemy w czasch ciągłych ocen, wspólczesność opiera się na wizji, na tym co powierzchowne i zauważalne na pierwszy rzut oka. Jak wiadomo zawsze można się do czegoś przyczepić, jesteśmy tylko ludźmi, mamy mnóstwo wad. Najważniejsze, aby zależało nam, abyśmy nie osiedli na laurach i pracowali nad udoskonalaniem nas samych. Skupianie na błędach, czy niedoskonałościach szkodzi i wywołuje negatywne emocje więc na początku zaczynamy od tego co zrobiliśmy dobrze, dochodząc do kwestii, które wymagają szlifu.

Zdecydowanie łatwiej przejść przez życie ze świadomością, że więcej rzeczy robimy dobrze niż źle.

Magdalena Zając

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl