Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Dlaczego w kolejkach ciężarne nie powinna stać jak równy z równym?

Kiedy wybija 26. tydzień zmieniam myślenie o tym małym człowieku. Czytam o niebezpieczeństwach, słucham o trudnościach, dowiaduję się o pięknie tkażdej z chwil i o mnogości zbyt krótkich nocy. Szczerze? Trochę mnie to przeraża, a trochę fascynuje. To przedziwny stan, kiedy patrząc w przód wiesz tyle, że nie wiesz czy będzie czas, czy będzie siła, czy nie zgasną chęci?

To nikt inny–On, mały dyktator będzie stawiał warunki. I chociaż zazwyczaj konieczność podporządkowania się budzi we mnie naturalny sprzeciw i bardzo nie lubię słowa „muszę”, tak teraz zaczynam to rozumieć w zupełnie inny sposób. Inaczej odbieram tę konieczność, nie jako nakaz tylko jako własną chęć.

Codziennie czuję jego nóżki i rączki. Trenuje na mnie swoje możliwości, odkrywa magię budowy kobiecego ciała. Uwielbiam przyglądać się tym jego zmaganiom, te wszystkie odruchy to wspaniała forma naszej komunikacji. Zwiększa ich nasilenie dając mi znak, że już odpoczęłam i znów mogę aktywnie działać. Trudno mi jednak wstać i stracić z nim łączność, wiem, że chodzenie go usypia, a ja chcę go czuć i słyszeć. Może zdradzi mi jeszcze coś, czego sama o sobie nie wiem? Może pokaże mi jak robi mały piruet i jak mój brzuch nie jest przygotowany na tak zaawansowaną gimnastykę. Może zrobi falę, uciskając w kilka miejsc naraz, to taki rodzaj zabawy, żeby mnie zmylić i żebym zastanowiła się w jakiej pozycji może być ułożony.

Dla nas to norma, że mały jest i będzie tylko większy. I to, co się w nas budzi, kiedy gdybamy nad jego charakterem, kolorem oczu i pasjami, to czysta radość i uśmiech od ucha do ucha, na samą myśl ogarnia pewnego rodzaju wewnętrzne ciepło, bo dobrze nam z takim darem od losu. Małe, nowe życie zasługuje na nieoczywiste emocje i szczere gratulacje oraz mocne uściski. Nic nie jest w stanie mierzyć się z taką perspektywą, że mały człowiek będzie rozpoznawał mój zapach, głos i będzie uspokajał sie, gdy będę blisko.

Nie każdy z nas jest obdarowany tego typu emocjami. Niektórzy w przychodni traktują nas jak „kolejną” ciężarną, która chce się wepchnąć bez kolejki. „Gdzie tu sprawiedliwość? Ja też byłam w ciąży i wszędzie zawsze stałam”–wypowiada się jedna z Pań. Dokłada starsza: „Kiedyś to się do ostatniego dnia pracowało”, odpowiada inna: „Teraz ciąża to choroba!” I czuje się przerażona tym wylewem cierpkich słów. Nie włączam się w tą dysputę, ponieważ dbam o swoje zrowie, ale w takich sytuacjach oblewa mnie gorąca złość na niezrozumienie tematu.

Duży smutek, że tak mało w tych kobietach empatii, tak niewiele chęci żeby powrócić na chwilę we wspomnieniach do okresu swojej pierwszej ciąży, żeby przywołać gorsze samopoczucie, incydenty omdlenia, trudności w oddychaniu, przyspieszone tętno i to wszystko na czczo przed pobraniem krwi–nie najprzyjemniejszym badaniem w historii. I boli mnie bardziej od tej posinionej ręki, która przyjmuje na siebie już trzecie wkucie, ta obojętność i perspektywa, że liczy się dla nich ich położenie, ich dłuższa kolejka, ich tu i ich teraz.

Bardzo przykro mi, że wyblakły im wspomnienia trudniejszych chwil, że brak tu kobiecej solidarności, że być może w ogóle jej na świecie nie ma. I kiedy mówię personelowi medycznemu co dzieje się w kolejce, że pomimo informacji o prawie pierwszeństwa, pielęgniarki ledwo sobie radzą z buntem, w utworzonych przy drzwiach komitetach kolejkowych, mój mąż jest już gotowy, żeby zaatakować odpowiednim paragrafem (art. 18, ustawa z dnia 4 listopada 2016r. O wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem”), żeby przebić się do ich świadomości.

Szybko go zniechęcam, według mnie to żadne wyjście, tu nie chodzi o znajomość prawa, tylko o znajomość drugiego człowieka i stawienie na odpowiednim miejscu złych i egoistycznych intencji. Takie osoby naprawdę wierzą, że ktoś chce im zrobić na złość, że kobieta w ciąży ma dużo czasu żeby poczekać, zaopatrzyć się w prowiant, leżak turystyczny, dobrą książkę i zapas tlenu w butli, bo na ten w poczekalni nie ma co liczyć, szybko się kończy, wyczerpywany próżnie na kłótnie i okrzyki złości.

Nie lubię generalizować i trzeba dodać, że w kolejce zawsze znajdzie się osoba, która przepuści w kolejce z oczywistych względów (jako kobieta w ciąży mam pierwszeństwo). Pewna osoba, w czasie zażartej dyskusji o tych „dzisiejszych kobietach”, stwierdza głośno, że nie zgadza się ponieważ czeka z kilkuletnim dzieckiem, ale pierwszeństwo liczy się i według tych zasad trzeba postępować. Dobrze pamięta różne stany swojej żony. Nie chce by kiedyś jeszcze ktoś traktował jej błogosławiony stan jako „ciąża to nie choroba–może postać”. Inna Pani głośno zauważa, że jeśli Pani zawsze w ciąży „uczciwie” czekająca w kolejce nie chciała mieć pierwszeństwa to jej wina, bo takie prawo nie jest wskazane od wczoraj.

Dlaczego kobieta w ciąży, w kolejce, nie może stać jak równy z równym?
Częstym powodem jest ból pleców w odcinku lędźwiowym, który nasila się podczas długiego postoju, boleć mogą także miednica i nogi, na których często pojawia się obrzęk. Najniebezpieczniejszym aspektem wydaje się jednak zmiana ciśnienia krwi matki i dziecka. Długotrwałe stanie może doprowadzić do jego wzrostu, co często wywołuje groźne powikłania, a nawet stan przedrzucawkowy. Ciśnienie krwi może ulec obniżeniu, co jest prostą drogą do niedotlenienia zarówno mamy jak i dziecka. Innymi powodami są trudności w utrzymaniu równowagi–zawroty głowy, omdlenia, a także zwiększenie się produkcji moczu, przy spadku możliwości jego utrzymania.

Bądźmy trochę bardziej wyrozumiali. Tak po ludzku, dla siebie nawzajem. Nie tylko w sytuacji ciąży, ale zawsze, bo dobro zawsze powraca, dobrym ludziom przyjemniej się żyje.

Joanna Zbijewska



źródło:
1.https://mamotoja.pl/stanie-moze-powaznie-zaszkodzic-ciezarnej-i-w-komunikacji-i-wkolejkach-badania,czego-nie-wolno-w-ciazy-artykul,26601,r1p1.html

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2019 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl