Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Filip ma swoją armię. Oni walczą razem z nim, aby pokonać białaczkę

Ma dopiero 4,5 roku, a już z całych sił musi walczyć o swoje życie i zdrowie. Chociaż u Filipa Kurkowskiego zdiagnozowano ciężką białaczkę limfoblastyczną to wszyscy wierzą w to, że tego paskudnego „robala” uda się pokonać. Armia Filipka już dzisiaj zaprasza na wyjątkowy piknik do Grębocina, który odbędzie się w październiku, ruszyły także charytatywne licytacje–wszystko po to, by pomóc chłopczykowi i jego najbliższym.

Zamiast dokazywać, dzielnie znosi szpitalną rzeczywistość, zamiast biegać i zbierać Pokemony z kolegami, cierpliwie wytrzymuje coraz częstsze transfuzje krwi–są niezbędne w ścieżce leczenia, którą wybrali dla niego lekarze. Filip to zwyczajny 4,5–latek, jednak od kiedy zdiagnozowano u niego białaczkę jest znacznie doroślejszy niż inne dzieci w jego wieku. Nie poddaje się, ma wsparcie wielu oddanych przyjaciół.

Diagnozę rodzice chłopa usłyszeli w maju. Byli przerażeni, ale zdeterminowani aby walczyć ze wszystkich sił.

–Filip jest na samym początku tej bardzo trudnej drogi. Przed nim wiele miesięcy ciężkiego leczenia w szpitalu, a przy jego łóżku dzielnie czuwa niestrudzona mama–zdradza pani Magda, przyjaciółka rodziny chorego chłopca.

Filipek nie jest w chorobie sam, ma kochającą rodzinę i całą armie dobrych ludzi, gotową mu pomóc w każdej sytuacji. To właśnie oni wpadli na pomysł zorganizowania charytatywnego festynu, z którego dochód zostanie przeznaczony na leczenie dzielnego malca i pomoc jego rodzicom.

–Pieniądze, które zbierzemy, przeznaczymy na leczenie i wszystko dookoła, tzn.: dojazdy rodziców do szpitala, wyżywienie rodziców podczas pobytów w szpitalu, remont mieszkania, a kiedy możliwy będzie powrót Filipa do domu, na zakup potrzebnych leków i opatrunków oraz pogodzenie życia między chorobą a codziennością, bo Filipek ma jeszcze 17–letniego brata–wylicza Olga Napieralska jedna z organizatorek pikniku.

–Niestety, jedno z rodziców zostanie niedługo zmuszone do rezygnacji z pracy, ponieważ urlopy wakacyjne wiecznie nie trwają–dodaje.

Piknik w szkole podstawowej nr 2 w Grębocinie zaplanowano na 06 października. Przygotowania wkroczyły w decydującą fazę–bo czasu jest coraz mniej. Tego dnia na pewno będzie można oddać krew w specjalnym mobilnym punkcie (krwiobusie) Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Bydgoszczy, wziąć udział, a tym samym wylosować ciekawe fanty w loterii, dać upust swojej kreatywności podczas warsztatów plastycznych czy zatańczyć zumbę pod okiem profesjonalnych instruktorów.

Dodatkową atrakcją będą również licytacje, które właśnie wystartowały. Na internetowej aukcji zgarnąć będzie moża m.in. voucher do restauracji Jimmy’s Stekhouse, gdzie posiłek osobiście przygotuje znany z telewizyjnego show „Hell’s Kitchen Piekielna Kuchnia” chef Rafał Bukowski oraz podpisane przez znanych autorów książki, między innymi najnowszą powieść kryminalną cenionego toruńskiego pisarza Roberta Małeckiego.

Jak można brać udział w licytacji? Każdy może coś wystawić i próbować to sprzedać w zamkniętej grupie na Facebooku (tutaj: https://www.facebook.com/groups/266939147236325/?fref=mentions). Chociaż grupa ma charakter prywatny to jej administratorki: Olga Napieralska i Magdalena Koper będą starały się na bieżąco dodawać nowych członków (wszystkich chętnych) i zatwierdzać przedmioty wystawione na charytatywną aukcję.

–To wszystko po to, żeby nie stworzył się niepotrzebny bałgan–tłumaczy Olga.

Licytować będzie można w komentarzach pod postami, wygra najwyższa zadeklarowana cena, ale dopiero wtedy, kiedy pieniądze trafią na konto zbiórki (tutaj: https://zrzutka.pl/f866gv ) aukcja tego przedmiotu zostanie oficjalnie zakończna.

Dlaczego zdecydowano się właśnie na taką formę pomocy? Bo wiele osób z całej Polski deklarowało, że chętnie pomogą dzielnemu malcowi z Grębocina, ale niestety nie mogą pojawić się w pierwszą sobotę października na pikniku.

Do tej pory Filipowi pomogła masa ludzi, bezinteresowanie oddając krew na cyklicznych akcjach poboru. Podczas ostatniej, jaka miała miejsce kilka tygodni temu w trakcie festynu w miejscowości Koniczynka w gminie Łysomice, krew oddało 25 osób, z czego aż 7 po raz pierwszy w życiu!

–Dziękujemy wszystkim, którzy bezinteresownie podzielili się krwią dla Filipka–pisała na swoim Facebookowym profilu Hanna Tucholska, która cyklicznie organizuje akcje poboru krwi i jest zaangażowana w pomoc Filipkowi i jego rodzinie. –Następna akcja mobilnego poboru krwi odbędzie się 15 września w Ostaszewie–zaprasza społeczniczka.

Jak jeszcze można pomoc? Trwa internetowa zbiórka pieniędzy na leczenie Filipa, każdy może przelać dowolną kwotę na konto Hospicjum „Nadzieja” w Toruniu–21 1090 1506 0000 0001 0385 1201. W tytule przelewu należy wpisać „Dla Filipka”.

–Zwracamy się z ogromną prośbą o wsparcie, ponieważ rodzina znajduje się w bardzo ciężkiej sytuacji życiowej, a niebawem może znaleźć się również w finansowej–apelują prowadzący zbiórkę funduszy.

Filip to tylko jedno z dzieci, które walczy z białaczką. Często ratunkiem dla chorych jest przeszczep szpiku kostnego. Rekrutacje nowych potencjalnych dawców nieustannie prowadzi Fundacja DKMS. Baza jest już bardzo duża, ale pracownicy fundacji wciąż apelują do niezdecydowanych. Do bazy kilka lat temu zapisała się znana toruńska fotoreporterka Ania Wojciulewicz. Była bardzo zaskoczona, kiedy zadzwoniono do niej i poinformowano, że znaleźli jej „gentycznego bliźiaka.

–Gdy zadzwonił do mnie pracownik fundacji DKMS…. Trudno to wytłumaczyć–milion przedziwnych mega pozytywnych uczuć i jedna pewność–wchodzę w to!–wspomina.–Pobieranie szpiku z talerza kości biodrowej wygląda tak: zasypiasz, uśmiechając się do super doktora, a później, budzisz się z dwoma plasterkami na dołeczkach. Cała historia, więcej nie pamiętam.

Ania ma teraz swojego “10-letniego bliźniaka”.

–Mam nowego Przyjaciela i wiem, że zawsze i ja i ten mój na razie 10letni chłopiec, będziemy o sobie ciepło myśleć– dodaje–Możliwe że, nigdy go nie poznam, zależy to od wielu czynników. Ale dawstwo jest z założenia anonimowe i honorowe, nie robi się tego, bo liczy się na czyjąś wdzięczność czy poklask. Robi się to po to, żeby świat był lepszy. I to macie jak w banku: dzięki takim właśnie drobnym gestom, świat staje się lepszy!

Ania i wiele innych osób, które zdecydowały się oddać szpik są żywym przykładem na to, że naprawdę warto pomagać. Na charytatywnym festynie przygotowywanym z myślą o Filipie Kurkowskim pojawią się wolontariusze DKMS-u i będą starali się przekonać możliwie jak najwięcej osób do tego, aby oddały szpik. Cała procedura rejestracji trwa zaledwie kilka minut i polega na wypełnieniu ankiety i pobraniu wymazu z jamy ustnej. Ten jest badany i trafia do bazy potencjalnych dawców.

Kto wie, może pomagając Filipkowi, uda się pomóc także inym osobom, które walczą z białaczką? #Armia Filipka na pewno się nie podda, a to czy październikowy piknik okaże się frekwencyjnym sukcesem zależy również od Państwa. Dlatego warto jak najszybciej rezerwować sobie czas wolny na pierwszą sobotę października i jak najlepiej i jak najefektywniej bawiąc się, pomagać na tym wyjątkowym wydarzeniu.


Adrian Aleksandrowicz.

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2021 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl