Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

"Zapuszczamy wąsy dla jaj" czyli edukacja mężczyzn w zakresie profilaktyki związanej z rakiem jądra. Na podstawie historii z życia Marcina Ostajewskiego

Mężczyźni o tym nie mówią, a powinni! Marcin opowiedział o swojej chorobie i dobrze!

Pasjonat piwa, biotechnolog, organizator kilku akcji zbierania szpiku, a przede wszystkim syn, mąż, przyjaciel. Marcin Ostajewski–bohater książki „#RAK”. Jedyny chory mężczyzna, który opowiedział o swojej chorobie. Cierpiał na nowotwór, na który zachorować mogą jedynie mężczyźni.

Kiedy zadzwoniłem do Marcina aby zaproponować mu bycie częścią projektu „#RAK”, odpowiedź usłyszałem od razu. Nie musiałem go specjalnie namawiać, znaliśmy się wcześniej i było mi znacznie łatwiej zaprosić go do tego projektu. Spodziewałem się, że się zgodzi, problemem pozostawały kwestie logistyczne, ale i je udało się przezwyciężyć

Marcin kilka lat temu zachorował na raka jądra. Miał wtedy około 30 lat i całe życie przed sobą. O chorobie dowiedział się nagle. Będąc w pracy poczuł silny ból moszny. Nie mógł normalnie funkcjonować i musiał wrócić do domu.

–Ze względu na delikatną zmianę kształtu jądra zdarzyło mi się coś, co pamiętam z dzieciństwa–czyli skręt. On zdarza się czasem sportowcom–biegaczom albo kolarzom. Jest to strasznie bolesne, u mnie był to dodatkowy syndrom, który pozwolił wykryć raka–wspomina na kartach książki.

Chciał zignorować objawy, ale ówczesna dziewczyna, obecnie żona, nie pozwoliła na to. Zapisał się na wizytę lekarską, a lekarz, do sprawy podszedł bardzo poważnie. Był odpowiednim człowiekiem na właściwym miejscu. Gdyby nie on wszystko mogłoby potoczyć się zupełnie inaczej. Doktor podejrzewał najgorsze, dlatego kazał mu zgłosićę na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy) i symulować ból. Dzięki temu „fortelowi” trafił na oddział.

To było w piątek. Po badaniach lekarz dyżurny oznajmił, że w jego jądrze nie ma już zdrowej tkanki. Na zabieg musiał czekać do niedzieli. Usunięto mu jedno jądro, dzięki wsparciu ukochanej nie czuł się w żaden sposób gorszy, chociaż taki stereotyp towarzyszy zazwyczaj mężczyznom, którzy stracili jądro. Obawy pojawiły się dopiero po zabiegu. –Momentem największego napięcia było oczekiwanie na wyniki z histopatologii–wspomina Marcin.

Jak się później okazało czekała na niego także chemioterapia, zniósł ją bardzo dzielnie. Całą swoją walkę relacjnował online i od początku nie wstydził się mówić o swojej chorobie. Nowotwory jądra wykryte we wczesnym stadium mają bardzo dobre rokowania. Niestety przez wstyd wielu mężczyzn, chłopaków, szczególnie w młodym wieku ignoruje objawy, nawet kiedy są one już widocznie gołm okiem. Nowotwór to ciągle temat tabu, ale nowotwór jądra wydaje się być szczególny.

–Faceci zazwyczaj o tym nie mówią. Kampanii społecznych poza „Movember” czy „Odważni wygrywają” nie ma zbyt wiele–przyznaje ze smutkiem bohater mojej książki. Na czym polegają te kampanie? Movember zawsze ma miejsce w listopadzie–wtedy wielu mężczyzn na znak solidarności z chorymi na raka jądra zapuszczają wąsy, wielu urologów oferuje wtedy USG jąder za darmo albo z dużą zniżką.

O akcji Movember w Polsce coraz głośniej jest z roku na rok. Angażują się w nią sportowcy, aktorzy i wokaliści. Wąsy w listopadzie zapuścił m.in. tancerz i wokalistka Leszek Stanek, znany m.in. z show TVN „Azja Express”. –#movember "zapuszczamy wąsy dla jaj" to akcja, którą popieram i która ma przypominać nam–facetom o badaniach profilaktycznych na raka prostaty i jąder! To są małe duże sprawy;) kto jest za?–napisał Stanek na swoim profilu w serwisie Instagramie.

Wąsy w listopadzie zapuszczał także koszykarze Polskiego Cukru Toruń, Krzysztof Sulima. Popularny „Żóbr” zachęcał także innych panów do zainteresowania się swoimi jądrami, regularnego samobadania i odwiedzin u urologa, jeśli pojawią się jakieś niepokojące symptony.

Jakie objawy powinny zaniepokoić mężczyzn?
Wyczucie na jednym z jąder zmiany (np. bardziej chropowatego jądra) to bezapelacyjnie powód, aby odwiedzić urologa. Pozostałe objawy to ból moszny lub nagła zmiana kształtu jądra. W przypadku tego raka niezwykle istotny jest czas–im szybciej wykryty tym lepiej rokuje, chociaż ten rak zawsze wiąże się z amputacją, to im szybciej zainwekowana tkanka zostanie usunięta, tym mniejsze ryzyko wystąpienia przeżutów–rak jądra najczęściej przerzuca się do płuc.

Sprawa jest bardzo poważna, bo w grupie zwiększonego ryzyka znajdują się mężczyźni w wieku między 15 a 35 rokiem życia. Nastolatkowie często ignorują objawy bardzo długo. Marcin wspomina o 14–latku, który do lekarze poszedł dopiero kiedy jedno jądro było wielkości pięści.

–Widok chłopaka w wieku 14 lat na chemioterapii pokazuje, ile jest do zrobienia. Zwyczajnie wstydził się powiedzieć komukolwiek, że zauważył zmianę na jądrze i doprowadził do takiego stanu. Na pewno wstydził się rodziców, czy kumpli z sztani, a nie miał jeszcze partnerki, która mogłaby to zauważyć. Miał przerzuty na węzłach chłonnych, płucach i w mózgu–opowiada.

O tym, jak ważna jest szybka walka i profilaktyka przekonać młodych mężczyzn ma kampania „Odważni wygrywają”, którą od 2009 roku co roku organizuje Fundacja Gdyński Most Nadziei.

–Bezpośrednim bodźcem była historia młodego Gdańszczanina, którego walka z rakiem jądra zainspirowała nas do działań–wyjaśnia Małgorzata Marmajewska, prezes fundacji Gdyński Most Nadziei. –Musimy edukować społeczeństwo, ale nie zamierzamy nikogo straszyć. Trzeba przełamać barierę wstydu! Tu chodzi o życie wielu mężczyzn!

Od dwóch lat kampania odbywa się także w toruńskich szkołach. Kiedy startowała jej organizatorzy bardzo się bali reakcji i dyrekcji i uczniów, na szczęście torunianie wykazali się wielką odpowiedzialnością w tym temacie.–Kontaktowaliśmy się z wieloma szkołami, odzew przerósł nasze oczekiwania, bardzo się z tego cieszymy–zapewnia Małgorzata Rębiałkowska–Stankiewicz z Akademii Walki z Rakiem. –My nie moralizujemy, my uczymy! Młodzież aktywnie uczestnicy w naszych działaniach. Pomagają nam studenci Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.

Aby jak najszybciej wykryć niepokojące zmiany trzeba regularnie przeprowadzać samobadanie–polega ono na delikatnym dotykaniu jąder, tak aby wyczuć nawet najmniejszą zmianę. Eksperci zalecają przeprowadzanie go w trakcie lub tuż po kąpieli, raz na trzy–cztery tygodnie. Jak zapewnia Marcin lepiej jest mieć jedno jądro, ale żyć!

–Kiedy jesteś na etapie decyzji o operacji, a potem chemioterapii, to w tym momencie masz za przeproszeniem „gdzieś” czy masz jedno jądro czy dwa. Poza tym nie odczuwa się jego braku, bo jednak masz świadomość, że tylko w ten sposób można było cię uratować–apeluje Marcin.

Historia Marcina była o tyle dla mnie ważna, że kiedy usłyszał diagnozę był w moim wieku. Od tamtej pory wiem, jak istotne jest dbanie o siebie, regularnie samobadanie i edukacja. Dlatego drodzy panowie–badajcie się i nie wstydźcie się! Mieć raka, albo jedno jądro mniej to żaden wstyd. Historia Marcina powinna przekonać tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą.

Adrian Aleksandrowicz.

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2018 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl