Ankieta:

Czy chiałabyś/ chciałbyś żeby Twoje składki wpływały na Twoje prywatne subkonto, którym mogłabyś/ mogłbyś dysponować w czasie leczenia, choroby?

Apel do zdrowego rozsądku miłośników elektrycznych hulajnóg

W zdrowym ciele, zdrowy duch–to wie każdy z nas. Aby zdrowia nie stracić dbamy o kondycję. Biegamy, odwiedzamy siłownię, jeździmy na rowerach, rolkach, czy na hulajnogach. Te ostatnie zyskują coraz większą popularność, szczególnie pojazdy napędzane elektrycznie. Na ulicach i chodnikach jest ich coraz więcej. Zaroiło się też od problemów z nimi związanych. Głównym jest bezmyślne pozostawianie tych pojazdów na chodnikach, co zagraża zdrowiu np. osób niewidomych.

Dzięki nim można się szybko przemieścić z miejsca na miejsce, nie tracąc czasu na stanie w korkach. Co więcej, użytkując hulajnogi elektryczne dbamy o środowisko, bowiem nie emitujemy spalin. Nic, tylko przyklasnąć pomysłowi, który ostatnimi czasy zmienił nieco krajobraz takich miast, jak: Warszawa, Wrocław czy Poznań. Kilka miesięcy temu jedna z amerykańskich firm produkujących hulajnogi elektryczne uruchomiła w Polsce akcję zwaną "hulajnoga–sharing". Działa ona na zasadzie dobrze nam znanego użytkowania innych pojazdów na minuty, jak "car–sharing" czy też "skuter–sharing". Wystarczy odpowiednia aplikacja i gotowe! Możemy wypożyczyć pojazd na tyle czasu, ile potrzebujemy.

Tak jak i w wielu innych aspektach życia, tak i w "hulajnoga–sharingu" też jest "ale". I to bardzo nieciekawe "ale". Niby to sport, niby eko, niby coś promującego zdrowy styl życia, a jednak może prowadzić do pogorszenia się stanu zdrowia tych, którzy hulajnóg nie użytkują. Osoby niewidome, bądź mające spory kłopot ze wzrokiem z Warszawy, Poznania czy Wrocławia napotykają ostatnio dodatkowe, nieznane dotychczas przeszkody na chodnikach. Są nimi oczywiście hulajnogi. Jak wiadomo, same pojazdy nie są niczemu winne. Winny jest człowiek, a raczej jego brak rozsądku.

"To jest ogromne niebezpieczeństwo dla tych, którzy mają problemy z widzeniem"–mówiła w reportażu wyemitowanym niedawno w stacji tvn24 Anna Woźniak–Szymańska, prezes Polskiego Związku Niewidomych. "Sami tuż przed naszą siedzibą doświadczyliśmy hulajnóg nie stojących, a nawet leżących!".

"Głównym zagrożeniem będzie upadek. Każda przeszkoda, która leży na chodniku, która jest bezmyślnie ustawiona, zakłóca swobodne przechodzenie"–mówił w reportażu Rafał Kanarek, niewidomy z Warszawy. "Idę teraz spokojnie z białą laską przez chodnik nie spodziewając się, że będzie na nim przeszkoda."

Co gorsza, hulajnóg (w przeciwieństwie do np. rowerów) nie trzeba zostawiać w żadnym wyznaczonym miejscu. Po skończonej jeździe, można je odstawić tam, gdzie się chce. W regulaminie ich użytkowania widnieje tylko niewiele wnoszący zapis brzmiący: "nie blokuj chodników, wjazdów na posesję, wejść, ani ramp podjazdowych dla wózków. Parkuj na chodniku od strony ulicy".

Organizacja, której szefuje Anna Woźniak–Szymańska zawiadomiła o całej sytuacji warszawskich włodarzy w odpowiedniej petycji. Proszono, aby wyznaczyć dla jednośladów przeznaczone do tego miejsca parkingowe. Wystosowano też apel w internecie, by hulajnogi pozostawiać nie na środku, a z boku chodników, wystrzegać się też pozostawiania ich na przejściach dla pieszych.

Stołeczne władze rozkładają jednak ręce, bowiem hulajnogi nie są wymienione w prawie, jako pojazdy, z których można korzystać na drodze publicznej, ścieżce rowerowej, czy chodniku. A tylko tam zastosowanie mają przepisy ruchu drogowego. Użytkownicy hulajnóg nie mieszczą się też w definicji słowa "pieszy". Nie ma więc sposobu, by prawnie uregulować problem, o którym tu traktujemy. Co więcej, wedle prawa poruszanie się hulajnogami elektrycznymi po drogach publicznych nie jest dopuszczone!

Nim więc jakiekolwiek organy państwowe będą władne, by zająć się prawnymi regulacjami dotyczącymi użytkowania hulajnóg elektrycznych, musi nastąpić zmiana w przepisach legislacyjnych o zasadach korzystania z tych jednośladów. Jedyne co mogli zrobić przedstawiciele stolicy, a dokładnie Zarządu Dróg Miejskich, to wystosowanie do prywatnego właściciela hulajnóg pisma z prośbą o podjęcie działań, które ograniczą zagrożenie, jakim jest bezmyślne pozostawianie pojazdów na chodnikach i drogach.

Co ciekawe, jak informuje portal tvn24, zarządcy dróg jednak reagują (w pewien sposób) na pozostawiane na ulicach hulajnogi. Jako, że wielu użytkowników zostawia ja w najmniej odpowiednich miejscach zajmują one (nielegalnie!) pas drogi. A przedmioty takie można potraktować jak np. nielegalne reklamy i usunąć z drogi. W lutym 2019r., w stołecznym magazynie drogowców, znajdowało się ponad 80 takich sprzątniętych z ulicy hulajnóg. Obecnie czekają one na odbiór przez właściciela, który został wezwany do zapłacenia kary za zajęcie pasa drogi bez zgody właściwych organów.

To jednak nie rozwiąże problemu. Powinniśmy więc pozostawić osoby niewidome same sobie? Nie! Dlatego apelujemy do każdego z Państwa, abyście użytkując ten rodzaj pojazdu zwracali uwagę, gdzie go odstawiacie. Jeśli zobaczycie "bezpańską" hulajnogę na drodze, odstawcie ją w miejsce, w którym nie będzie zagrażała niczyjemu zdrowiu.

Z ostatnich informacji wynika, że amerykańska firma–właściciel hulajnóg Lime uruchomił patrole, których zadaniem będzie sprawdzanie prawidłowości parkowania tych pojazdów. Osoby należące do patroli zaopatrzone są w specjalne, żółte kamizelki z logotypem "Lime". Kiedy napotkają nieprawidłowo pozostawione hulajnogi, odstawią je w bezpieczne, nikomu nieprzeszkadzające miejsce. Ich zadaniem jest nie tylko reagowanie na to, co sami zauważą. Czekają też na sygnały od mieszkańców Poznania, Warszawy i Wrocławia, którzy natrafią na źle zaparkowane lub zniszczone pojazdy. Zgłoszeń można dokonywać za pośrednictwem aplikacji, poprzez którą możliwe jest wypożyczenie pojazdu. Można także zadzwonić pod numer 32 224 71 22.

Katarzyna Ochocka

  RSS
Komentarze użytkowników (0)
© 2021 Copyright by "Silni w Chorobie" Marcin Meszko
Niniejsza strona www oraz jej podstrony wraz ze wszystkimi zamieszczonymi na niej materiałami są objęte prawami własności intelektualnej Marcina Meszko, prowadzącego działalność gospodarczą pod firmą „Silni w Chorobie Marcin Meszko” z siedzibą w Toruniu. Czytaj więcej
Wyłaczajac blokowanie reklam wspierasz nasz portal i pomagasz rozwijać projekt Silniwchorobie.pl